Paryż a raczej Wersal, dzień V


Dzień V i ostatni

W ostatni dzień wybraliśmy się do Wersalu. Hm, może nie trzeba było. Najpierw był problem z dotarciem na miejsce. Do Wersalu jedzie się takim pociągiem podmiejskim. Stacja z której chcieliśmy jechać była zamknięta więc musieliśmy jechać na inną stację. Ale za to jak już wsiedliśmy do wersalskiego pociągu wróciły wspomnienia z dzieciństwa. Bo pociąg był taki fajny, dwupiętrowy!

Na stacji jak i w pociągu tłumy ludzi. A jak wyszliśmy ze stacji to nie mieliśmy problemu z tym w którą stronę się kierować. Po prostu ruszyliśmy za tą olbrzymią pielgrzymką. Nie wiem jak nam się udało czasem zrobić jakieś zdjęcia bez tłumów w tle.
Dużo ludzi wszędzie, w ogrodach, w pałacu i do tego upał. Zdążyliśmy już zapomnieć jak wygląda prawdziwe lato. 😉 Ciężko było cieszyć się tym pobytem gdy wokoło była masa ludzi. Próbowałam sobie wyobrazić to miejsce w ciszy i spokoju z przyjęciami na łódkach na wodzie. Nie wychodziło mi to za bardzo. Masa ludzi wybitnie mnie zniechęciła. W sumie nie ma się co dziwić, pałac podobno mieści 20 tysięcy osób.


Po powrocie z Wersalu już nie zostało nam zbyt dużo czasu. Po prostu jedzonko i na lotnisko..Trzy razy sprawdzano nam bilet i dokumenty na francuskim lotnisku. Nie ma to jak w Irlandii ;);)

Moze Cie tez zainteresowac
Paryż II Segovia Provins

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s