Lunch

Było o śniadaniu więc teraz czas na lunch.

Lunch w Irlandii jest święty. To znaczy, każdy w pracy ma prawo do godzinnej przerwy na lunch. Oczywiście, przerwa może też trwać krócej, ale jest. Podstawowy lunch nie jest zbyt skomplikowany ani wymyślny: to po prostu kanapka. Kanapki są robione zazwyczaj z chleba tostowego i przecięte w poprzek na kształt dwóch trójkątów. Ja osobiście nie lubię tych kanapek z powodu właśnie tego chleba. Kanapki zazwyczaj są smarowane masłem albo majonezem. To czego najbardziej nie lubię w tych kanapkach to tzw stuffing (nadzienie) czyli wilgotna bułka tarta 🙁

Zamiast typowej kanapki zdecydowanie wolę tzw wrapy czyli kanapki z tortilli meksykańskiej. Jeśli robione są na zamówieni to można sobie cudne rzeczy do niej zamówić. Oprócz tego można kupić kanapkę bagietkę lub taką okrągłą bułeczkę z dziurką zwaną bagel która też jest smaczna. (jest nawet sieć sprzedająca takie kanapki o tej samej nazwie)

Zarówno kanapki z chleba jak i z tortilli można sobie zamówić w wersji opiekanej.

Irlandczycy dość często biorą również chipsy do kanapek i albo je do nich wkładają albo jedzą jako dodatek. (na tym jednym zdjęciu z kanapkami widać czipsy na talerzu).

Dość popularne są również zupy, często jedzone razem z kanapką. Zupy te zawsze są zmiksowane jak nasze zupy krem, ale o wiele gęstsze od naszych zup kremowych. Podejrzewam, że są zagęszczane mąką chociaż gdy robiłam irlandzką zupę kartoflaną w przepisie nie było nic o zagęszczaniu mąką. Zupa ta jednak też nie wyszła zbyt gęsta, natomiast zupy u mnie w pracy czy w rożnych knajpkach są bardzo gęste. W mojej stołówce w pracy zawsze są dwie zupy do wyboru i raz na dwa lub trzy tygodnie bywa zupa taka jak my znamy – czyli nie zmiksowana. Z przykrością stwierdzam, że jest mniej popularna od typowej irlandzkiej zupy papki i pewnie dlatego tak rzadko bywa w menu.

Dość często można też zamówić pieczonego ziemniaka. Podają go zazwyczaj przekrojonego na krzyż i to miejsce zapełniają żółtym serem i surówką coleslaw. (z surowej białej kapusty, marchewki, cebuli i majonezu). Surówka ta jest bardzo popularna w Anglii i nieco mniej w Irlandii. Oczywiście tego pieczonego ziemniaka można mieć nadzianym czym tylko się chce.

Wszystkie te dania są szybkie ale można oczywiście zjeść danie bardziej obiadowe. Najwięcej dań oczywiście jest z wołowiny i baraniny. Kurczak zazwyczaj jest inaczej przyrządzany a w szczególności krojony – dostać można dziwną część korpusu kurczaka (jest jakoś inaczej krojony niż w Polsce). Ryby nie są zbyt popularne i często na obiad w panierce podawana na ciepło jest ryba wędzona. Natomiast to co nas osobiście bardzo cieszy to to, że mimo małej możliwości kupienia świeżych ryb, bez problemu można kupić łososia i nie jest on tak drogi jak w Polsce. Będąc w Irlandii jemy naprawdę dużo tej pysznej i łatwej do przyrządzenia ryby. Warzywa do obiadu są podawane gotowane, najczęściej jest to groszek lub marchewka. Jeśli chce się świeże warzywa czy surówkę trzeba je osobno zamówić np. w barze sałatkowym. Bardzo popularne są ziemniaki i są traktowane jako dodatkowe warzywo. I tak Irlandczyk biorąc kurczaka z frytkami weźmie do tego jeszcze ziemniaki. Albo ryż z wołowiną i ziemniaki. Albo jakieś mięso i ziemniaki pure oraz ziemniaki smażone. 🙂 Typowe potrawy irlandzkie oraz w stołówkach i pubach są niedoprawione i bez smaku. Ogólnie nie lubię irlandzkiego jedzenia, jest monotonne i mdłe. Za to restauracje rożnych kuchni w Dublinie są rewelacyjne. Jakie tam można pyszności zjeść…ale to już do kontynuacji w kolejnym kulinarnym wpisie.

Oprócz zdjęcia zupy, wszystkie zdjęcia są ze strony Photobucket

Moze Cie tez zainteresowac
Kanary kulinarnie Provins Śniadanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Pingback: Nie jestem Polką.. | W krainie deszczowców..

  2. Pingback: The Leprechaun | W krainie deszczowców..

  3. Zmieniłaś wygląd bloga i od razu wpadła mi w oko etykietka “Kulinarnie”. Pomysły Irlandczyków na kanapkę rzeczywiście potrafią wprawić w osłupienie. A przy okazji – bajgle pochodza z Krakowa, to kulinarni kuzyni paluszków i obwarzanków 😉

    • moje ” kulinarne” to opowiesci dziwnej tresci, nie to co Twoje. A co do bajgla to nie wiedzialam ze on krakus…ale pewnie ma wielu ojcow, jak kazdy sukces. 😉