Cztery pogrzeby i wesele

Odkąd jestem w Irlandii byłam na czterech pogrzebach i jednym weselu. Trochę zasmucają mnie takie proporcje, dodatkowo napawają pewnego rodzaju melancholią i depresją. Zastanawiam się czy to że biorę udział w takich wydarzeniach (w szczególności pogrzeby) oznacza że jestem tu zadomowiona? Że znam kogoś na tyle blisko że idę na pogrzeb jego bliskiej osoby lub jego samego? A może to nie ma nic to rzeczy? Może człowiek czuje się zadomowiony w innym kraju jak kupi w nim dom albo ma dzieci, które tam się urodziły i / lub chodzą do szkoły. A może, jeszcze inaczej – zadomowienie się w danym kraju jest tylko i wyłącznie związane z tym czy dobrze się w nim czuję? A jak Wy to czujecie? Ja, jak lecę do Polski to właśnie mówię, że lecę do Polski. A jak lecę do Irlandii to mówię, że lecę do domu. Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę…

Moze Cie tez zainteresowac
czekoladowe jaja naleśniki ściemnia się

16 uwag do wpisu “Cztery pogrzeby i wesele

  1. Tam dom Twój gdzie serce Twoje 🙂 Kiedy byłem tu sam to latałem do żony i dzieci, odkąd są tu ze mną, tu też jest mój dom. Po prostu przeprowadziłem się a kraj nie ma tu nic do rzeczy.

  2. @pendragon, gratuluje i zazdroszce takiej filozofii.
    Bardzo to ulatwia podejmowanie decyzji.

    Ja niestety pomimo, ze jestem na wyspie od 4 lat, moje dzieci tutaj w szkole, praca i wynajety dom to jednak ciagle stoje w emocjonalnym rozkroku… Gdzie chcemy zostac na dluzej?

    Do polski ciagnie mnie poczucie bezpieczenstwa. Rodzina, kuzyni, rodzice – wszyscy tam sa w zasiegu… Jak nie ja im to oni mnie…

    Z drugiej strony wiem na pewno ze powrot to pozbawienie sie pewnych szans i mozliwosci rozwoju mnie i moich dzieci. To jakby z powrotem zamkniecie sie w pudelku, powrot do klopotow finansowych, do domawiania sobie drobnych przyjemnosci, gorszy start dla dorastajacych dzieci.

    Czas podjac konkretne decyzje nadchodzi wielkimi krokami. Nie chce wynajmowac przez kolejne lata bo jak sie to zsumuje to wychodza naprawde niemale pieniadze…

    A ja ciagle nie mam ostatecznego zdania na ten temat.

    • Ja myślę mniej więcej tak jak Pendragon ale rozumiem dobrze Twoje rozterki, identyczne mieliśmy jakiś czas temu. W pewnym momencie tak nam się udało, że pracując w Irlandii mogliśmy przebywać w Polsce więc pomieszkaliśmy tam kilka miesięcy. Gdy te miesiące minęły czym prędzej i radośniej wracaliśmy do Eire. Stwierdziliśmy że bliskość rodziny i przyjaciół nie wynagrodzi nam tego jak mimo wszystko ciężko się żyje w Polsce, jak marnie tam ludzie zarabiają, jak wszystko jest drogie, jak życie ciężkie a ludzie wokół zestresowani i agresywni. I też nam jest coraz bliżej kupna domu tu.. w sumie pozostaje nam tylko znaleźć ten odpowiadającym nam (a nie jest łatwo, byliśmy już chyba na 20 viewingach) i klamka zapadła.. Pozdrawiam

  3. Nie jest to łatwa decyzja a im więcej zmiennych tym trudniej wszystko pohytać. Dla mnie to bardzo prosta filozofia i nie ma czego gratulować – rodzina jest moją najważniejszą zdobyczą, nie mam w Polsce domu ani mieszkania ani nawet swojego miejsca. Są jeszcze rodzice i za każdym razem kiedy się z nimi żegnam myślę że możemy się już więcej nie zobaczyć. Jednak nie wierzę, że w Polsce mogłoby się wydarzyć coś dobrego dla mnie, nie mam już złudzeń i nie wierzę w zapewnienia. Całe moje dorosłe życie żyłem w rozwijającej się Polsce, kraju podnoszącym się z socjalistycznego bezwładu i mam dość. Myślę o dzieciach i myślę o ich przyszłości i możliwościach jakie mogłyby mieć tu i tam. Widzę jak dobrze się tu zaaklimatyzowały w zupełnie obcym środowisku. Dla mnie sprawa jest prosta. Natomiast zarówno dzieci jak i żona wciąż myślą o powrocie. A to już inna historia 😉

  4. Mam dobra prace tutaj, jakas opcja bylo by kombinowanie pracy na odleglosc (branza it) i mieszkanie w polsce.
    To utrzymuje dobra pensje i mieszkanie w polsce.
    W ten sposob jednak wiem, ze marginalizuje sie w pracy, raczej uciekaja szanse na przyszle awanse itp…

    Moze jednak jest to cena warta zaplacenia za mieszkanie w polsce i bardzo przyzwoite zarobki…

    Mieszkamy w bylejakiej czesci dublina i aktualnie pracujemy nad wyprowadzka. Formalnosci to przede wszystkim szkoly, co stawia znak zapytania czy uda nam sie wyniesc przed wakacjami.

    Moze wyprowadzka do lepszego naas spowoduje ze poczujemy sie bardziej u siebie? I to nas przekona? Tylko na to trzeba znowu czasu…

    • wiesz my tą kilkumiesięczną możliwość pobytu w Polsce potraktowaliśmy jak próbę ogniową – czas na podjęcie decyzji gdzie szukamy swojego miejsca na ziemi. I to nam pomogło bardzo, już nie mamy nostalgii, już nas myśli o przeprowadzce do Polski nie nachodzą. (chyba że zmienimy zdanie za jakieś 15 lat). Mam w pracy osobę, która mieszka w Naas, chwali sobie ale… dojazdy do pracy powodują że cały dzień jest poza domem. Ta osoba nie ma dzieci a i tak ciężko jej z powodu tych dojazdów. Pomyśl więc też może i o tym. My szukając domu zrobiliśmy sobie listę kryteriów w stylu „must”, „important” „would be nice”. Pod nagłówkiem „must” znalazła się bliska odległość do pracy (lub szybki dojazd bo czasem może być blisko ale bardzo zakorkowane) – nie chcemy spędzić całego dnia poza domem – pracując i podróżując.

  5. W naszym przypadku rozterki jakieś tam również się pojawiają, a może lepiej – pojawiały się, bo z roku na rok chyba coraz mocniej się zakorzeniamy. Z nas dwojga, czyli mnie i mojej żony, to ona bardziej obstawała przy powrocie do Polski, ale jak powiedziałem, zmienia się to powolutku. Rodzina, znajomi? Jak pisał Pendragon, najważniejsze, że mamy/mam najbliższą rodzinę tutaj, na miejscu. Nie wiem jakbym myślał będąc w Irlandii sam? No i najważniejsze kwestie finansowe, które nie ma co ukrywać mają chyba największe znaczenie w kwestiach podejmowania decyzji: tu czy tam. Mając dzieci sprawa również nie jest taka jednoznaczna. Nie myślę tutaj o tych wszystkich child benefitach i całych tych sprawach wokół-socjalnych ale chodzi o szkoły, otoczenie i generalnie o start w życiu na tutejszych, irlandzkich, zachodnioeuropejskich zasadach. Nie wyobrażam sobie raczej, że moja córka, która się tutaj urodziła, chodzi do przedszkola, niebawem wystartuje w szkole, po nie wiem, kilku, kilkunastu latach nagle wróci do Polski i będzie się próbowała tam odnaleźć, jakby nie było w zupełnie innych świecie. Wydaje mi się, że im dłużej tutaj ktoś jest, to tym trudniej będzie mu wrócić z powrotem do kraju. Oczywiście wydarzyć się może wszystko, nie można nic przewidzieć, ale na chwile obecną moje myślenie jest takie, że zostajemy tutaj. I rzecz jasna plusy i minusy są zarówno w Polsce, jak i w Irlandii, nie ma miejsc idealnych.

    pozdrawiam 😉

    • sprawa poruszonych przez Ciebie childbenefitów jest kolejną zabawną (oczywiście w cudzysłowiu) kwestią, poruszaną przez moich znajomych w Polsce. Niektórzy mówią, że w Irlandii jest ludziom lżej bo państwo daje kasę na dziecko – a potem im kopara opada jak mówię im, że nie ma państwowych żłobków i przedszkoli i owszem państwo da jakieś 100 euro na dziecko ale za żłobek za jedno dziecko płaci się 1000. Ale i tak uważam, że żyje się tu lepiej, z poczuciem większego bezpieczeństwa finansowego. No i siła nabywcza pieniądza większa niż w Polsce 😦

  6. Mam tak samo: tu jest moja rodzina i jestem ja, wiec logiczne, że tu jest mój dom. Do Polski, przyznaję, ciagnie mnie coraz mniej. Jak polecę, to za dwa, trzy kombinuję, czy czasem nie da się wrócic wcześniej niz planowałem. Strasznie się tam męczę. Niech teraz Polska polata do mnie ;D
    Na dzis zostaję i myślę o irlandzkim paszporcie. Co dalej, jeden Bóg raczy wiedzieć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s