Todi – miasteczko w centrum Włoch

Wszystkie stare miasteczka w Umbrii są położone na wzgórzach, do tego większość na dość wysokich i stromych. My mieszkaliśmy na wzgórzu w sąsiedztwie Todi dlatego też było to pierwsze miasteczko do którego się wybraliśmy. Położenie Todi jest bardzo malownicze co między innymi przedstawiają moje zdjęcia poniżej (robione z naszego wzgórza oraz z drogi pomiędzy Bellavistą i Todi.)

Todi znane jest ze swego lokalnego wina oraz oliwy z oliwek. Umbryjczycy założyli Todi mniej więcej w 8 wieku przed naszą erą a następnie przejęli je Etruskowie a po nich Rzymianie. Dzięki swej barwnej przeszłości, dzisiejsze Todi jako jedno z nielicznych miast włoskich może poszczycić się potrójnymi murami obronnymi, (z czasów etruskich, rzymskich i średniowiecznych). Dzisiejsze Todi podobno nie zmieniło się zbytnio od czasów swego największego splendoru czyli od średniowiecza!

Zaparkowaliśmy poza murami miasta, tak jakby u stóp Todi, w pobliżu kościoła Santa Maria della Consolazione a następnie rozpoczęliśmy wspinaczkę pod górę do miasteczka.

Szliśmy w pobliżu parku della Rocca, więc szło się przyjemnie w cieniu drzew. Ni z tego ni z owego znaleźliśmy się na tarasie widokowym,  z którego mogliśmy podziwiać część Todi.

Po zrobieniu kilku zdjęć, poszliśmy dalej po to tylko aby co kilka kroków zatrzymywać się aby robić kolejne zdjęcia wąskich i krętych uliczek. Większość tych zdjęć po zgraniu na kompa skasowałam. Każde kolejne miasto miało takich uliczek od groma i trochę i już przestały one robić na nas wrażenie.

W trakcie wędrówki do centrum doszliśmy do kościoła  franciszkańskiego San Fortunato mającego pewnego rodzaju sławę z powodu kilku niedociągnięć lub też  nieszablonowości. Pierwsza z nich to właśnie to, że mimo iż kościół jest franciszkański nie jest pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu ale pod wezwaniem patrona Todi. Kolejna niedoskonałość kościoła wynika z tego iż był budowany w kilku fazach i stylach i w sumie jego fasada pozostała niedokończona.

A następnie udaliśmy się do najważniejszego placu Todi czyli Piazzo del Popelo przy którym znajdują się trzy pałace i katedra. Plac ten jest ciekawy nie tylko z tego powodu ale również dlatego,  że jest płaski [jak również sąsiedni mniejszy plac Piazza Garibaldi do którego warto podejść gdyż roztaczają się z niego przepiękne widoki na dolinę rzeki Tyber] a wszystkie ulice i uliczki w tym mieście pną się w górę. Pod samym placem natomiast jest jeszcze ciekawiej bo znajduje się tam kolejne tyle że niewidzialne miasto.  Pod zachodnią częścią placu jak i sąsiadującymi uliczkami znajduje się ogromna cysterna składająca się z 12 części. Ta cysterna to tylko część podziemnego miasta, które ma ponad 5 km chodników i tuneli, kilkaset studni i 30 cystern z różnych epok.

Palazzo dei Priori określany jako najmniej atrakcyjny nam się podobał najbardziej. W sumie nie wiem czemu okresla się go najmniej atrakcyjnym. na pewno jest największy, pozostałe dwa to takie bardziej wieże niż pałace. 🙂 Palazzo del Popolo jedna z najstarszych budowli tego typu we Włoszech a obok niego znajduje się Palazzo del Capitano. Wszystkie 3 pałace na zdjęciu poniżej.

Do starego miasta z różnych miejsc prowadzi 7 bram (przynajmniej ja tyle naliczyłam).

Kręte, wąskie brukowane uliczki oczarowały nas, ale zaniemówiliśmy gdy zobaczyliśmy jak po nich mkną samochody i autobusy. Większość tych uliczek jest oczywiście jednokierunkowa gdyż dwa pojazdy w życiu tamtędy nie przejadą. Autobusy lokalne to takie małe busiki ale i tak czapki z głów wobec kierowców tychże.  W sumie w Todi (jak i później w kolejnych miasteczkach) czas wydał nam się trochę pomieszany – kamienne prawie że średniowieczne budynki ze stromymi schodami połączone ze sobą siecią wąskich uliczek, przesmyków i tajemnych bram a tu nagle pędzi samochód ledwo mieszczący się na tej uliczce. A i ci wszyscy kierowcy pędzący w dół tymi uliczkami trzymają kierownicę jedną ręką bo w drugiej trzymają telefon komórkowy..

5 uwag do wpisu “Todi – miasteczko w centrum Włoch

  1. Patrząc na te wszystkie zdjęcia jedno rzuca mi się na język: jak tam musi bbyć gorąco i sennie. Wydaje mi się, że te wszystkie włoskie, stare, kamienne miasteczka emanują niesamowitym spokojem, tak jakby życie toczyło się na replayu 🙂 Poza tym wąskiee uliczki, stare budynki mają urok i robią, przynajmniej na mnie, wrażenie.

    pozdrawiam!

    • w sumie nie było jeszcze tak gorąco podczas naszej wyprawy, ale wiem, że bywa 🙂 Tak, Włochy zachwycają. Szybko stwierdziłam, że mogłabym tam mieszkać…ale jak tak stwierdzam za każdym razem gdy mnie jakieś miejsce zachwyci 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s