Dzień świstaka

Rano szybko wybiegam z domu, po prawej stornie mijam mały skwerek z pomnikiem biuściastej syreny. Za jej plecami przystań jachtowa i wstające słońce. Rzut okiem na wschodzące słońce nad mariną optymistycznie nastraja na cały dzień.

Następny rzut okiem na zegar zawieszony nad Sparem, przypomina, że trzeba się spieszyć. Mijam starbucksa, znajome twarze zaspanych sprzedawców oraz klientów. Rozpoznaję dwóch wszesnorannych bywalców – Michaela, który prowadzi mini centrum ogrodnicze przy głównej ulicy oraz pana, którego nie znam, ale który ma charakterystyczny ogromny brzuch. Każdego ranka wypija kubek kawy i pali przy tym papierosy. Ile? Nie wiem, pędzę dalej. Skręcając w uliczkę wiodąca do darta, spotykam sie z innymi spieszącymi się, to co nas łączy to trampki na nogach, szybki krok, co niektórych jeszcze mokra głowa. Wpadamy na stacje, pośpiesznie odbieramy Metro od Metro girl/boy jak pałeczkę sztafetową, jeszcze tylko otrzeć torebką lub portfelem o bramkę aby bilet zbliżeniowy ją dla nas otworzył i wpadamy do pociągu. Siadamy i przez całą swoją podróż czytamy to metro lub jakąś książkę, słuchamy muzyki, sprawdzamy pocztę lub newsy na komórce. Zdarzają sie też tacy co rozmawiaj głośno przez komórkę. Ale takich nie lubimy – nie rano. Patrzymy z pewną wyższością na osoby wsiadające na kolejnych przystankach, które starają sie szybko zająć dostępne miejsca siedzące zanim ktoś inny ich nie uprzedzi. Nasz wzrok zdradza, że my wsiedliśmy na początkowym przystanku darta.

Czas wysiadać, pogoda dobra wiec kolejne 15 minut spędzam na wędrówce do pracy. Gdy leje lub wieje ustawiam sie w grzecznej kolejce do shuttle busa, który kursuje pomiędzy  stacją darta a moim parkiem biznesowym. W sumie w kolejce stoję rzadko – o tej porze gdy ja jeżdżę jeszcze nie ma takich tłumów wiec busik raczej czeka na pasażerów niż oni na niego. Wsiadam, witam sie z kierowcą. Znam się już z nimi wszystkimi, trzeba więc przy okazji poprowadzić krótki grzecznościowy dialog. Z jednym rozmawiam o moim lokalnym pubie – bo go lubi i w nim bywa. Inny pyta mnie o pewne sprawy osobiste, jeszcze inny zawsze rozmawia o pogodzie. Gdy jest dużo osób, przeciskam sie do końca busika, żeby sobie spokojnie posiedzieć, jak jest mało, siadam w pobliżu kierowcy – żeby nie być niegrzeczna gdy mnie zagaduje i rozmawiam z nim. Cały busik sie przysłuchuje. Jedziemy 5 minut. Gdy nie rozmawiam z kierowca wsłuchuję sie w rozmowy otaczającej mnie wieży babel. Zazwyczaj słyszę język niemiecki, francuski, hiszpański, włoski. Czasem rosyjski lub polski.

Już wysiadam i idę do pracy. Jeszcze tylko znaleźć w torebce swipe, bez którego nie otworzę żadnych drzwi, nie skorzystam z windy, schodów itp. Słyszę charakterystyczny “piiik, i wchodzę. I teraz już w przyśpieszonym tempie – recepcja na lewo – “Hi, how are things/glorious day/ torrential rain / (niepotrzebne skreślić) , bar z kawą na prawo – “hi, how are things/glorious day/ torrential rain /….

Prędkość obrazów migających przed oczami zbliża sie do kosmicznej, jeszcze tylko mijam rzędy biurek IT, zakręt i dopadam swojego biurka…z oknem. Zegar tyka, należy się więc zalogować jak najszybciej do systemu: jestem /  pracuje. Zrzucam trampki i wkładam jedne z wielu par butów jakie mam pod biurkiem (złośliwi twierdzą, że powinnam otworzyć sklep z butami). Następnie chwilka żartów z kolegą z departamentu – ta osoba, która przychodzi druga słyszy zazwyczaj, że czas najwyższy zacząć pracę traktować na serio, zastanowić sie nad priorytetami w życiu itp. A potem na luzie…kawa, przejrzenie gazety online. Gdy kolejne osoby zaczynają przychodzić do pracy, kawa już dawno wypita i zaczyna się coś mniej więcej w stylu “Giełdowy ranek, informacji szum”…..

Gdy jadę do pracy samochodem, mój poranek wygląda ciut inaczej..

 

 

Moze Cie tez zainteresowac
O zwierzętach trochę Pipe band festiwal Małe piwo proszę

8 uwag do wpisu “Dzień świstaka

  1. Ależ Ty, Kobieto, jesteś płodna! 😉 Nie nadążam czytać Twoich notatek.. Wpadam mniej więcej raz w miesiącu (niestety dysponuję zbyt małą ilością wolnego czasu) i mam takie zaległości, że nigdy się z nich nie wydobędę.. Myślałam, że otrzymywanie mailem jakoś ułatwi sprawę, ale gdzie tam.. a nie mogę przestać Cię czytać, bo dzięki Tobie czuję, że jestem w zupełnie innym świecie..
    Masz, jak to się mówi, lekkie pióro.. tak trzymaj 🙂
    Słoneczności 🙂

    • ależ same miłe rzeczy mi tu mówisz, balsam na moją duszę 🙂 Lubię prowadzić blog, tomój sposób na relaks i chwilę dla siebie. Czasem w czasie lunchu zamiast iśc na spacer czy ploteczki w pracy, 15 minut siedzę i sobie coś tam piszę. A jeśli ktoś mnie jeszcze czyta bo lubi to dodatkowy bonus 🙂 Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s