Z cyklu „do it the Irish way” – ogłoszenia w gazecie

Jeśli niektórzy z państwa czytali Jane Austen (bądź oglądali adaptacje filmowe niektórych książek) to mają pewien obraz arystokratycznej Anglii. Takiej gdzie umawia się na herbatę, wysyła zawiadomienie o tym że przybędzie się z wizytą i przede wszystkim pisze się listy…dużo listów, że aż poczta dostarczana jest dwa razy dziennie. Zresztą po dziś dzień poczta jest dostarczana dwa razy w Anglii. Gazety natomiast miały specjalne kilkustronicowe działy gdzie obwieszczano wszelkie towarzyskie ploteczki w stylu kto się z kim ożenił, rozstał (ale to to już był skandal), jaka panna wyjechała gdzieś do Europy aby uczyć się gry na pianinie i jaki kawaler podjął naukę na uniwersytecie.

Irlandia z wiadomych względów ma wiele pozostałości brytyjskiej tradycji. Jedną z nich jest zawiadomienie o zaręczynach i ślubach. W sobotnim wydaniu gazety Irish Times jest mała rubryka z takimi ogłoszeniami. Zawsze zawiadamiają rodzice, najczęściej rodzice przyszłej panny młodej. Większość zawiadomień jest o zaręczynach niż o samym ślubie  – może chodzi o to, że jak za dawnych czasów – gdy zaręczyny zostaną ogłoszone nie honorowo byłoby je zerwać. 🙂

Ogłoszenia te są mnie więcej takiej treści:

Jan i Maria Kowlascy z Saskiej Kępy, Warszawa z przyjemnością zawiadamiają o zaręczynach swojej najstarszej córki Joanny z Markiem synem Władysława i Genowefy Nowak z Widzewa, Łódź.

Za każdym razem czytam tą rubrykę z wypiekami na twarzy czekając aż przeczytam o kimś mi znanym. Jeszcze mi się nie zdarzyło, ale w końcu kiedyś się uda…przecież Irlandia jest taka mała. 🙂

BSR-05

Moze Cie tez zainteresowac
Chatki/Ule Slea Head Świt na plaży Merrion Square

17 uwag do wpisu “Z cyklu „do it the Irish way” – ogłoszenia w gazecie

  1. 🙂 uwielbiam stara Anglie..tradycje… Austin… herbatki..zareczyny itp 🙂 Moje zareczyny mialy miejsce dwa dni przed slubem!! Jakos wczesniej mojemu, narzeczonemy wtedy, nie przyszlo na mysl, by zapytac wczesniej 😉

  2. mnie urzekłą możłiwość kupienia (wypożyczenia?) radia by sluchać jednej z mszy transmitowanych na specjalnej częstotliwości (ustawionej z automatu na kupionym odbiorniku) o wiadomej godzinie z kościoła na finglasowym wilydżu.
    jest to zaadaptowany ruski pomysł zwany „kołchoźnikiem” polegający na tym, że każdy ma w domu głośnik i gniazdko (wyglądający jak zwykłe 220V) i jeśłi chce posłuchac radia (a radio ma tylko sołtys) to może włożyć wtyczkę i posłuchać. jeśli oczywiście sołtys ma włączone radio i jeśli lubi się słuchać tego samego co on.
    prawie że identyczne rozwiązanie a jednak w Rosji oznacza biedę a w Dublinie postęp 😀

  3. KaśUla, wręczam Ci oto Waćpani ten pierścień „arabelski” ze starannie nieoszlifowanym dyjamentem i uklęknąwszy na kolanko prawe, wzbudzam podziw i zamęt zgromadzonego audytorium 😉

    • a co ja zrobię z dyjamentem? ale taką notatką w gazecie to można np przed sąsiadkami nos zadzierać do góry 🙂
      może jednak przyjmę ten nieoszlifowany…ale tylko dlatego że jest od/dla KaśUli ……

      • No to jesteśmy po zaręczynach. Ja zaręczam Tobie że: mmmmmm m m” a Ty mnie co innego 😉
        Trzeba to upublicznić, bo inaczej nikt nie będzie wiedział, a przecież o tak ogromnych wydarzeniach należy głośno krzyczeć! 😉 Jutro wrzucę w poście 😀 hehe

  4. Hihihi, nieźle! Muszę powiedzieć to moim rodzicom którzy czekają na spotkanie z przyszłymi teściami. Mój D. oświadczył się w mieszkaniu kiedy ledwo żywa leżałam chora 🙂
    Swoją drogą- śliczny ten pierścionek z zielenią!

      • Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć na Twoim blogu 🙂 ale to lubię! Wtedy jeszcze mnie tu nie było, ale nadrobię!

        Już jeden kupił, ten najważniejszy a ja nie przepadam za dużą ilością pierścionków aczkolwiek ten jest śliczny 😀 Kiedy wracaliśmy dziś z przedstawienia i spojrzałam w prawą stronę gdzie akurat znajdował się jubiler i coś do niego powiedziałam odpowiedział: już myślałem, że chcesz powiedzieć, że pierścionek by się przydał a to znak, że kolejnym nie był by zachwycony (chociaż podobno dla mnie wszystko) 😛 Na marginesie, zanim dostałam pierścionek kiedy wchodziliśmy do jubilera pani krzyczała do nas: obrączki są tu! 😛 A my tylko szukaliśmy charmsów do bransoletki 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s