Dilbertoza bożonarodzeniowa

Na naszym piętrze zaczęło się od IT a dokładnie od HelpDesk w IT. Oni pierwsi rozwinęli światełka na przegródkach i postawili sobie mini choinkę. Potem, efektem domina poleciało to i na moją dywizję.

Najpierw departament managera T – czyli ekipa siedząca na drugim końcu od nas. Zawołali mnie pewnego dnia aby pokazać mi jakie mają ozdoby. Ja (wiedząc, że my nic nie mamy) powiedziałam im, że my jesteśmy ponad to, a poza tym ktoś musi pracować aby inni mogli tracić czas na zdobienie świąteczne. Dodając „bah humbug” (mrugając dla pewności przy tym jednym okiem), poszłam sobie z powrotem. Jakieś 20 minut po tym, wstałam aby pójść sobie zrobić kawę i zobaczyłam kolorowe światełka, łańcuchy i H stającą na krześle zakładającą ostatnią bombkę na choince którą dali na szafkę. Cała ekipa widząc, że na nich patrzę pomachała  mi z zadowoleniem. 🙂

Następnie więc po drodze była ekipa managera L – mała to ekipa to i mało przynieśli – jakieś nędzne łańcuchy i czapkę mikołajową na pobliski im kwiatek.

Kolejni to ekipa managera M, a ich wystrój widać z każdego zakątka piętra. Sam M osobiście przyniósł wielkie drewniane anioły, choinki i inne tematyczne figurki i poustawiał je na szafkach. Stały te figurki sobie i stały. W czwartek przyszedł do mnie B spytać czy nie mam brązowej taśmy klejącej a że akurat byłam bardzo zajęta pisaniem okropnie ważnego maila 🙂 zbyłam go i nie patrząc na niego dodałam przez ramię, że widzę, że i on się przełamał i czyta „fifty shades of grey”. Pochłonięta myślami związanymi z bardzo ważnym mailem, od czasu do czasu z świata realnego docierał do mnie jakis dziwny hałas. Potem usłyszałam, że ktoś mnie woła kilka razy. Odwróciłam się w końcu i zobaczyłam, ze to B i A z ekipy managera M. podeszłam bliżej i zobaczyłam metry światełek przyklejane przez nich (właśnie tą brązową taśmą) do przegródek. Będąc w swoim żywiole, dla oddania efektu zgasili światło, zapominając przy tym o kilku innych osobach, które siedziały sobie i próbowały pracować nie zważając na fajerwerki pojawiające się na przegródkach 🙂

Mój szef widząc to całe zamieszanie zaczął mi mówić, że jak to i w ogóle czemu my nic nie mamy. Powiedziałam mu, że nasza ekpia jest najbardziej zapracowaną i nie mamy czasu bo ktoś w końcu musi wypchać z recesji ta irlandzką gospodarkę. Potem poszłam do K zapytać czy może coś z tym zrobić. K w kilka chwil wyczarowała kolorowe łańcuchy na wszystkich przegródkach a nawet takie w wersji mini, które przykleiła nam do ekranów. Zrobiła też jakieś papierowe bałwany i choinki.

I byłby już spokój ale niestety D z ekipy managera T zobaczyła jak cała dywizja jest pięknie przystrojona i oni już nie wyróżniają się jako ci pierwsi. Powiedziała, że w takim razie wojna i w ogóle i oni w poniedziałek będą mieć jeżdżąca kolejkę po torach. Na co B z ekipy M powiedział, że poprosi M żeby więcej tych germańskich aniołów i koników wystrugał w drewnie. Mój szef za to powiedział, że my jesteśmy ponadto to, a poza tym jesteśmy najbardziej zapracowaną ekipą i nie mamy czasu bo ktoś w końcu musi wypchać z recesji ta irlandzką gospodarkę. Dlatego też, dodał, w poniedziałek będziemy mieć mince pies oraz gorącą whiskey.

Choć raz z przyjemnością będą szła do pracy w poniedziałek. 🙂

dilbert.strip

Moze Cie tez zainteresowac
Do serca emigranta… Żaglowce w Dublinie Murrisk, Mayo

8 uwag do wpisu “Dilbertoza bożonarodzeniowa

  1. Jakbym czytał ,,Mikołajka” 🙂 Inspirowałaś się tą fajną serią czy może zmieniasz według potrzeb style pisania? 😉 Co do ozdób świątecznych to u mnie w pracy wszystko poszło w formie mega, zresztą co roku jest to samo i już mnie nie zaskakuje. Za to bardzo podoba mi się moje miasteczko, które w nocy pięknie świeci i błyska. Praktycznie na każdej głównej uliczce. Ciekawe ile z budżetu na to poszło?

    • wiesz inaczej się pisze o życiu osobistym a inaczej podaje fakty o irlandii. Mikołajek…czytałam jak byłam dzieckiem czyli sto lat świetlnych temu. Odbiorę to jednak jako komplement bo pamiętam, że lubiałam Mikołajaka i nawet w zeszlym roku kupiłam bratanicy pod choinkę 🙂
      Wyobrażam sobie, że Ty w pracy to masz świąteczny wystrój już pewnie od listopada. A budżet…co tam, dodadzą 1 euro do każdej buteli wina, a że Irlandczycy nie wylewają za kołnierz, to nazbiera się niezła sumka 🙂
      Pozdrawiam

  2. Oczywiście, że miał być to komplement. 🙂 Ja z Mikołajkiem miałem dopiero pierwszy raz styczność całkiem niedawno. Nawet sobie 2 książki z netu zamówiliśmy. Że niby dla dzieci? Ja jestem dorosły (teoretycznie :)) i bawiłem się przy nich świetnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s