wróciłam

czy coś się zmieniło? Nawierzchnie dróg jak były marne tak są, ludzie ciut bardziej otwarci, ale za każdym razem jak uśmiechałam się do nieznajomych to się dziwnie na mnie patrzyli. Jedna pani to nawet odwróciła się aby mi się dokładniej przypatrzyć po tym jak się do niej wyszczerzyłam, pewnie pomyślała, że musimy się znać i po prostu mnie nie poznała. W każdym sklepie byłam pytana i końcówkę kwoty do zapłaty..(pisałam o tym już tu). Ale przede wszystkim wszędzie w Polsce drogo jak szlag. Nie wiem z czego ludzie tam żyją.. jak za dwa soki, mufinki i kawy w jednej z sieciowych kawiarni zapłaciłam 60 złotych to zaczęłam się zastanawiać jak często ludzie chodzą do knajpek. Bo ja nie poszłabym gdybym za to wszystko miała zapłacić 60 euro! No chyba, że zarabiałabym jakieś 10 tys na rękę. 🙂 Przy każdej kolejnej wizycie w kawiarni/pubie czy restauracji, starałam się ignorować to co widziałam na rachunku, tzn ignorować w ten sposób, że wcale nie myślałam o tych liczbach 🙂

Było pięknie, rodzinnie, magicznie – a to w sumie najważniejsze. A wszyscy z którymi spotkaliśmy się/odwiedziliśmy, byli w dobrej formie  – również finansowej. Może więc te ceny w Polsce, nie są takie wysokie, może tam się się już tak dobrze zarabia bez potrzeby siedzenia po nocach/weekendach w pracy?

Pozdrawiam znów irlandzko znad kubka herbaty z mlekiem i shortbreada 🙂

tam przyjaciół

Moze Cie tez zainteresowac
Katie Taylor Nie jestem Polką Dublin – city of science

23 uwagi do wpisu “wróciłam

  1. Dobrego Nowego Roku!
    Miło, że wizyta była udana. Masz jednak rację, że ludzie mogliby być bardziej otwarci i częściej się uśmiechać – to przecież nic nie kosztuje.

    • niby nic nie kosztuje, ale jak znów szef pojechał po premii, przyjaciółka straciła pracę, do tego pani w skarbówce wydarła się a ludzie w kolejce na poczcie opieprzyli, że nie stanęło się do tego okienka co trzeba to ciężko się uśmiechać. Pamiętam jak to było 🙂

  2. ceny w Polsce to drażliwy temat, nie umiem chyba o nich pisać nie rzucając mięsem, natomiast wygodnictwo sprzedawców faktycznie jest u nas zaskakujące – z jednej strony oczekiwanie że klient ma drobniaki a do tego „może być bez grosika/dwóch/trzech”?
    tak weszło to w krew wszystkim, że wręcz nieludzko jest odmówić 😉

    • dziś właśnie w pracy rozmawiałam z kimś na ten temat, opisując to co napisałam powyżej. Ta osoba dziwiła się cenom polskim również bo bywa w Polsce. Ale przede wszystkim dziwiła się, że ludzie nie protestują, że nie ma zamieszek…

      co do pytania o końcówkę…ja też zrobiłam się mało asertywna w tym względzie chociaż ogólnie nie mam problemu z powiedzeniem NIE 🙂

      • mnie wprost pytano na wyspie „jak wy to robicie, że macie droższą benzynę niż my* a zarabiacie czterokrotnie mniej, chyba musicie kraść ale wszyscy?”
        *-litr paliwa na tesco kosztował 99c podczas gdy w PL oscylowal koło 5pln

  3. ja juz troche odzwyczailam sie od „formalnosci”.. do 15latki w sklepie mowi sie prosze pani.. dzien dobry,,,, a u mnie, tutaj, teraz „czesc” do kazdego 🙂 Lubie to poczucie kolezenstwa wszedzie.. Jest lzej i milej. Co do grosikow, to czesto u nas jest odrotnie… nie zabieraja grosikow, ale jak nie masz tej koncoweczki to przymykaja oko! Jestem corka (co prawda adoptowana) Italii..zdecydowanie to miejsce bardziej mi pasuje niz Pl.

    • rozumiem, chociaż ja jestem za tą formalnością i „tykanie” mnie w języku polskim przez osoby mieszkające w Irlandii nie podoba mi się. Co innego w języku angielskim, taki język, taka kultura i kompletnie mi to nie przeszkadza. W języku polskim, odbieram to za duży nietakt, gdy polska kelnerka w irlandzkiej kawiarni pyta mnie: gotowa już jesteś zamówić?

  4. …no cóż to wchodzi w krew i…aby ułatwić operację…sama często proponuję…mam 25 groszy, mam 5,30ści;-))) Co kraj to obyczaj…w Irlandii nie mogłam się z kolei przyzwyczaić do…dziękuję, kiedy podawałam kasjerce banknot…przecież powinna mi coś wydać;-)…a może się pomyliłam?;-))) Jeśli chodzi o uśmiechy do nieznajomych to…we Wrocławiu ludzie się odśmiechują…naprawdę;-) przynajmniej na Krzykach i…psiarze;-)
    Chcę jeszcze dodać,że…podoba mi sie to,że…poprostu wróciłaś, a nie…”nareszcie wróciłam do normalnego kraju” albo…”jak dobrze, że wyjechałam z…kRAJU”. Za to lubię Twój i Pendragona blog;-)
    Życzę szczęścia w Nowym Roku;-)

    • cholewka mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło żeby kasjerka podziękowała za banknot i nie dała reszty. Może wyglądam na bardzo skąpą? 🙂
      Psiarze zawsze i wszędzie się odśmiechują bo to taki specjalny typ ludzi 🙂
      Miło mi, że tak pozytywnie odbierasz mojego bloga. Pozdrawiam oraz również życzę wszystkiego dobrego.

      • …ależ dała resztę;-)…tylko samo…dziękuję w momencie gdy dostaje ode mnie banknot…u mnie powodował…panikę,że nie dostanę reszty;-)))

  5. Polskie ceny dalej rosną, dlatego ludzie się nie uśmiechają – to jest całe wytłumaczenie. A jak się uśmiechasz, to znaczy, że ich okradasz i jesteś bogata 😉

      • wiem, wiem. Nie sztuka uśmiechać się gdy brzuch i konto pełne 🙂 Każdy zamożny naród jest sympatyczny a każdy na dorobku skacze sobie do gardeł…bo jest zmęczony, zrezygnowany, sfrustrowany i zarobiony..Smutne to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s