Kronika szybko znikającego świata

Tytuł wpisu to podtytuł książki „Vanishing Ireland” czyli „A Chronicle of a rapidly disappearing world”

vanishing ireland

W sumie są cztery części tej książki, ja przeczytałam pierwszą. Książki te zawierają streszczenia rozmów ze starszymi Irlandczykami. Przy opisie rozmowy i spotkania z daną osobą jest jej zdjęcie, miejsce zamieszkania oraz data urodzenia i czasem też śmierci. Zanim pierwsza książka została opublikowana (a było to w 2006 roku) kilkoro opisanych osób zmarło. Turtle Burnbury oraz James Fennell czyli autorzy książek, poprzez te rozmowy chcieli ocalić w pamięci, dawną Irlandię. Jej tradycję, kulturę, styl życia oraz wartości – wszystko to co nadaje jej współczesny charakter oraz to co odejdzie bezpowrotnie wraz z ludźmi, którzy snuli te opowieści.

kathleen lynam and kathleen keoghPaddy_Gleeson

Autorzy wyjaśniają że zmiany jakie w ostatnich dekadach nastąpiły w Irlandii były kołem napędowym ich projektu. Życie nabrało tempa, kościół rzymsko katolicki utracił swój piedestał a ludzie zaczęli się nagle bogacić. Młode osoby zaczęło stać na kupno domu, samochodu oraz wakacje poza Irlandią – coś o czym ich rodzicom nie przyszłoby nawet do głowy. Ponadto, masowa emigracja się zatrzymała (w czasach pisania pierwszej książki – teraz to znów się zmienia).

Czasy dzieciństwa osób opisanych w książce to czasy gdy Irlandia była jednym z najbiedniejszych (o ile nie najbiedniejszym) krajem w Europie. Ich rodzice dobrze pamiętali irlandzką wojnę domową oraz I wojnę światową. Ich dziadkowie mogli pamiętać czasy Wielkiego Głodu. Osoby opisane w książce sypiały w jednym łóżku z licznym rodzeństwem, nie miały butów a ich codzienna dieta to kapusta z ziemniakami, bekon bywał od święta. Nie mieli elektryczności, bieżącej wody. Życie towarzyskie kwitło po niedzielnej mszy lub na targu. Plotki oraz wieści od krewnych zza granicy roznosił listonosz. Mieszkali w lepiankach krytych strzechą. Dalsze trasy pokonywali w wozie zaprzężonym do osiołka. Wszyscy jednak, wspominają czasy swego dzieciństwa i młodości jako czasy szczęśliwsze niż obecne. Tamta Irlandia to dla nich kraj, w którym ludzie się znali, byli blisko siebie, pomagali sobie nawzajem i wspierali się.  Dzisiejsza Irlandia to kraj pośpiechu, telefonów komórkowych, internetu ale też obcokrajowców nie tylko innych ras ale i wyznań czyli zwykły kraj w czasach globalizacji, jednak tak inny od tego im znanego. Kraj w którym ludzie przestają znać swoich sąsiadów a zakaz palenia w pubach oraz jazdy samochodem po spożyciu alkoholu (tak, kiedyś było to akceptowane) powoduje, że towarzyskie życie osób mieszkających poza wioseczkami czy miasteczkami, również zanika.

Dzięki tym opowieściom nie tylko poznajemy tą zanikającą Irlandię, ale uważnie się wsłuchując w historie, zauważymy, że ich autorzy to osoby ciepłe, życzliwe no i przede wszystkim wesołe czyli tacy Irlandczycy z krwi i kości dla których bardzo ważny jest good craic. 🙂

nellie

Album został podzielony na pięć części:

  • Children of the Field
  • Children of the Music
  • Children of the Trade
  • Children of the Horse
  • Children of the Water

Te wywiado – opowieści wyglądają mniej więcej tak: Poznajcie braci bliźniaków Pata i Johna Piggot z hrabstwa Kerry.

John-and-Pat-Piggot

Bracia, obydwaj kawalerowie,  mieszkają w tej samej chatce, w której urodzili się w 1931 roku. W tej samej chatce mieszkali ich prapradziadkowie w czasach Wielkiego Głodu. Bracia bardzo chętnie przyjmują gości częstując herbatnikami i whiskey. Podobno robią bardzo mocne i pyszne Hot Toddy. Łóżko – ława widoczna na zdjęciu podobno jest tak stare jak chatka (czyli ponad 200 lat) – takie łóżko widziałam też w muzeum Decorative Arts and History w Dublinie 🙂 Bracia są rolnikami hodującymi bydło, owce oraz trochę drobiu aby mieć jajka na śniadanie. To co charakterystyczne dla osób z hrabstwa Kerry to muzykalność, której i braciom nie brakuje. Pat, który świetnie gra na akordeonie powiada, że nauczył się poprzez słuchanie i po prostu „z powietrza”. A jak grają możecie państwo posłuchać poniżej…znalazłam ich przypadkowo na youtube

Więcej zdjęć z projektu tutaj i tutaj.

 

17 uwag do wpisu “Kronika szybko znikającego świata

  1. Słowiańskie dusze 😉 Chatka stara, gumiaki jakże swojskie, ale telewizorek to panowie wypasiony mają. Pamiętam jak mnie śmieszyły pierwsze anteny satelitarne na na takich wiekowych chałupach.

    • kontakt z cywilizacją trzeba mieć..a że panów stać na wypasiony telewizorek to norma tutaj…przynajmniej jeszcze za czasów tygrysa celtyckiego 🙂

  2. Bardzo ciekawy projekt. Myślę, że wiele osób, jak tylko jest okazja, słucha opowieści sprzed lat, aby lepiej zrozumieć i ludzi i otaczający nas świat. A Irlandczycy są na tyle rozmowni, że pewnie problemów z chętnymi nie było:)

  3. …Kasiu, zaczekaj…już kolejny wpis a ja nie wylazłam z tego;-) Oczywiście wlazłam w projekt i…utknęłam na dłuuuugo;-) Bardzo mnie zaciekawił…a zwłaszcza zdjęcia jednego z autorów, piękne portrety do zobaczenia na jego stronie. No i przez Ciebie znowu wydałam kaskę, tym razem na amazonie;-)

    • Ta myślałam, że ten projekt Tobie się spodoba. A za wpływ na Twoje już drugie zakupy po zawitaniu na mój blog powinnam chyba jakąś prowizję od sprzedających dostać.
      PS> A ten wczorajszy wpis to powielenie wpisu sprzed kilku lat 🙂 WordPress tak ma, że można powielać już raz opublikowane wpisy. Skoro to już marzec, to będę odświeżać kilka typowo patrykowo-legendowo-symbolowo moich dawnych wpisów o Irlandii

  4. To bardzo ciekawe Kasiu!
    Podoba mi się, zawsze lubiłam słuchać opowieści starszych ludzi o ” tamtych czasach”.
    Świetna inicjatywa, jestem naprawdę pod wrażeniem!

  5. A propos Zofii Rydet, to jakiś czas temu była wystawa jej prac w CFCP. Jeśli chodzi o same zdjęcia, byłem kiedyś na wystawie fotografii kursantów pewnego szkolenia fotograficznego. Bardzo zbliżona tematyka. Wtedy jednak byli to starsi ludzi i piece w ich domach. Książka zapowiada się świetnie. Kto wie, byc może po nią sięgnę. Dziękuję za info 🙂

    • o dzięki za wspomnienie o CFCP – nie znałam tego a przeglądam ich stronę i miejsce i inicjatywa wygląda ciekawie. A książkę warto przeczytać – podejrzewam, że każda część jest dobra.

  6. A Ty wiesz co Kasiu, wiesz co… że mi to wszystko przypomina opowieści z Podlasia? I ludzie i obrazki pobożne na ścianach i drewno porąbane i leżące wokół komina i nastrój taki i opowieści o tym jak ludzie żyli bliżej siebie… bo żyli… heh… tęskni mi się…. za takim spokojem ducha aby być w stanie tak jak tych dwóch braci żyć sobie w tym samym domu, razem… ot tak po to żeby żyć… łza mi się, kręci… brakuje mi mojej babci :o(… Dziękuję Kasiu, że o tym napisałaś wszystkim!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s