Lato w Irlandii

Irlandczycy jak mało który naród uwielbiają rozmawiać o pogodzie. O tym, że pada, padało i że będzie padać. O tym, że „tegoroczna wiosna jest najbardziej deszczowa w historii” i nie ważne, że mówią tak co roku. Każdego dnia dziwią się pogodzie, narzekają na nią, ale tak naprawdę są z niej dumni.

Trzeba mieć cierpliwość żeby rozmawiać z Irlandczykiem o pogodzie, będzie sypał datami jak z rękawa wspominając w którym roku marzec był bardziej mokry niż zwykle oraz w którym miesiącu w weekend nie padało.

irish summer (3)

Lato irlandzkie nie różni się zbytnio od zimy, jest może kilka więcej stopni i może ciut mniej pada. Idąc na spacer na plażę Irlandczyk założy gumowce, których noszenie tutaj na co dzień ma zresztą sens. Ubierze też kurtkę przeciwdeszczową. Najlepiej jednak jak podjedzie samochodem na plażę żeby po niej pospacerować. Dzięki temu może się szybko ewakuować do samochodu gdy nagle deszcz „zaskoczy”. Często też jedzie się na plażę żeby tylko sobie posiedzieć w samochodzie.

irish summer (4) irish summer (1) irish summer (5)

Sprzedaż lodów w lecie ma się ogólnie dobrze bo jedzenie lodów jest takie amerykańskie i kontynentalne. Nie ważne że w lecie temperatura sięga zawrotnych 18 stopni. Gdy jest trochę słońca momentalnie przy parkach i plażach pojawiają się „icecream vans” a przy nich długie kolejki.

Jest to czas legalnego chodzenia nie tylko w krótkim rękawku bo w takim się chodzi i w listopadzie przy 8 stopniach, ale też wskoczenia w klapki japonki do pracy w biurze.  Jest to również czas gdy zgrabne kobiece nóżki nabierają kolorów ale nie z powodu naturalnej opalenizny ale pomocy wszelakich kremów.

Ale co się dzieje gdy odpowiednik naszej ciepłej wiosny przychodzi do Irlandii? Przede wszystkim jest uważany za lato – 19 stopni przez większość dnia i ani kropli deszczu to jest cud. Osoby o słabym sercu oraz te co się łatwo wzruszają proszę aby przestały w tym miejscu czytać gdyż przed nami więcej emocji. Proszę sobie wyobrazić, że taka temperatura i brak deszczu trwa już około dwa tygodnie…NON STOP.

irish summer (2)

W mediach panika – opisy „fali upału” czyli heatwave pojawiać się zaczęły już w trzeci dzień takiej pogody. Następnie media zaczęły radzić co zrobić aby mimo „takich niemożliwych”  temperatur spać w nocy. Było też mnóstwo porad jak  nie dostać udaru, nie oparzyć skóry i ogólne dotyczące bezpieczeństwa na plaży.

……..Tymczasem Polonia irlandzka zaczęła powoli ściągać swoim dziatkom czapki i kurtki zimowe. 🙂

irish summer (6)

Wracając jednak do Irlandczyków, w szczególności młodzież wpadła w pewnego rodzaju panikę, nie bardzo wiedząc jak sobie radzić z takimi anomaliami pogodowymi. Dzięki „social media” młodzież zwołała imprezę na plaży w Portmarnock. Przybyło ich setki i zaczęła się zadyma z rzucaniem butelkami, aresztowaniami i helikopterami policyjnymi włącznie. Kilka dni temu znów dzięki „social media” młodzież chciała się spotkać na plaży, tym razem w Sutton. 7 tysięcy osób zostało zaproszonych, 2 tysiące potwierdziło przybycie. Policja natychmiast zamknęła stację kolejki miejskiej DART w Sutton aby imprezowicze nie mogli tam dojechać.

A w pracy..wszyscy narzekają na upały i czekają na trochę deszczu i ziemnej bryzy. Wszyscy Irlandczycy oczywiście…

Spokojnie, od jutra wszystko ma wrócić do normy 😦

irish summer

Moze Cie tez zainteresowac
Spoleto Bective Abbey Łowcy.B

63 uwagi do wpisu “Lato w Irlandii

  1. W Irlandii właśnie deszcz jest tym smaczkiem. Bez niego Irlandia nie jest Irlandią i tyle 🙂

    A na marginesie: chyba przypadkowo napisałaś ważną rzecz o wychowaniu dzieci. Kilkanaście stopni a polscy rodzice rozbierają dzieci. Kiedyś w Norwegii sam się zatrwożyłem, jak znajoma (Polka) wychowywała dziecko. Ogólnie mała wychowywała się na podrórku z małymi Norwegami. Tam przy 15 stopniach to dzieci już się „wystawiało” na zewnątrz, a mała spała w wózku przy gdzieś 10, może 12 stopniach. Żeby się hartowała. I wszystkie dzieciaki tak się traktuje.

    Na drugim końcu Polska. Wchodzisz do domu gdzie jest dziecko – ba! nie musisz wchodzić! Na klatce już zaduch czuć – a tam 30 stopni, nawilżacze powietrza i zamknięte okno – żeby czasem dzidziuś się nie przeziębił. Wychodząc wiosną na spacer dzieciaki mają na sobie milion puchowych kurtek… przerąbane.

    I jeszcze co do tego rozmawiania o pogodzie… mi tak weszło w krew, że maile każde zaczynam po wyspiarsku: narzekaniem na pogodę 🙂

    • to wyspiarz z Ciebie już pełną gębą.
      A to o dzieciach to nie przypadkowo. 🙂 Na początku mojego pobytu w Irlandii szokowałam się widząc niemowlaki porozbierane, potem się przyzwyczaiłam. Następny etap był szok oglądanie polskich rodziców tu jak i w Polsce a raczej patrzenie jak ciepło ich dzieci są ubrane – nieadekwatnie do temperatury. Łącznie z tym gdy Brat z córką mnie odwiedził…. Ja w krótkim rękawku a oni w kurtkach…a córka na dodatek też w czapce. LOL

  2. Świetnie, z humorem opisałaś Kasiu Krainę Deszczowców!
    Ci ” Moi” potrafią czasem zadzwonić do mnie wieczorem, by powiedzieć , że
    ” niesamowity wieczór, bo NIE pada i grillują sobie w ogródku”
    😉 🙂

    • dziękuję. I tak jest Angie jak mówią „ci Twoi” – jak nie pada i nie wieje to rzuca się wszystko i wybiega z domu / pracy 🙂 U nich to jeszcze bardziej niż u mnie – Cork jest bardziej deszczowy niż Dublin. Pamiętaj też że jeśli nie pada teraz to może padać za 5 minut i na odwrót. 🙂 Nie zawsze więc z tym grillem się udaje. 🙂

      • Jak się nie udaje, to przenoszą się do domu i też jest ok 😉
        Ogólnie, pomimo deszczu, są naprawdę bardzo zadowoleni z mieszkania w Irlandii. Nęcą czasem mnie opowieściami o imprezach w pubach i wycieczkach na klify.
        Poza tym ” nasłoneczniają się” regularnie, fundując sobie dwa razy w roku wycieczki na południe Europy.
        Kto wie, czy już dawno nie dołączyłabym do nich, ale ten mój lęk przed lataniem( jakaś choroba już) jest nie do przejścia 😦

        • nasłonecznianie co jakiś czas poza Irlandią jest tak zwanym „must” wszystkich którzy mieszkają w deszczowej.
          A co do lotu – whiskey z colą i wsiadaj w samolot. Ewentualnie ziółka 🙂

          • Kasiu, whiskey( ani szkocka whisky) nie z colą! Never! Żadnego alkoholu nie mogę z colą! Whiskey albo samą, albo z mineralną 🙂 Cola dobra rano następnego dnia 😉
            A loty..Kasiu, jak znajdę w przepastnym archiwum swego bloga wpis o tym, jak kilka lat temu leciałam na Majorkę, podrzucę Ci .Tragedia( i obciach niezły) 😉 😀
            Gdy wylądowaliśmy w Poznaniu, prawie rozbeczałam się ze szczęścia i przysięgłam sobie i wszystkim ” nigdy więcej”. Ja faktycznie musiałabym nieźle upić się lub zaaplikować sobie relanium dożylne przed lotem, hehe 😉

  3. …fajny tekst Kasiu;-) i…wszystko się zgadza! Właśnie za tę pogodę (no, nie tylko) JĄ…kocham;-)
    Siedziałam w samochodzie…na plaży;-)…i przy ognisku, i w kamiennym labiryncie na piasku i układając piramidkę z kamieni…oczywiście medytując;-) Można było posiedzieć w ciszy za skałą albo nie słyszeć własnych myśli przy szumie fal…do tego porządny;-) zachód słońca…ech, taką plażę właśnie lubię…bez słońca i leżenia;-) No i co poradzisz?…ten model tak ma;-)

    • rozumiem jak najbardziej. 🙂
      Tylko ja wolałabym gdzieś po środku bez skrajności typu na jednym biegunie upały i skwar a na drugim deszcze i wiatr. Na szczęście sporo tej właśnie umiarkowanej pogody jest w deszczowej.
      PS. kiedy pochwalisz się zdjęciami?

      • …troche mnie to przerosło…czasowo;-) ale już, już…;-))) Wiem jedno…po ilości zdjęć, które trzeba „poprawić” okulary muszę mieć na na szyi…ciągle;-)))

  4. Pamiętam te cztery pory roku, jakie czasami przechodziły w ciągu jednego dnia i słoneczną bryzę morską tkniętą Irlandzkim wiaterkiem, która oszukała plażowiczów pozostawiając na ciele zaczerwienienia i bąble…a przecież było zupełnie chłodno 😉

  5. wczoraj miałam angielski z sympatycznym Irlandczykiem podczas ogromnej burzy. oczywiście zaczął od pogody – pada, więc jest jak w domu, jemu się podoba, ale nie byłby Irlandczykiem, gdyby nie ponarzekał – więc czemu zamiast padać cały dzień po trochu to mamy tu takie gwałtowne burze? he? Sam potem stwierdził, że w jego kraju zawsze się znajdzie powód do narzekania:)

    • No letnio! Dzisiaj ubralam tylko bluzke z krotkim rekawem, lekko kurteczke i apaszke, bo bez apaszki tudziez innego szaliczka, to ja. Z domu nie wychodze. Moj internet pokazuje mi 19 stopni, (celsjusza, zeby nie bylo)i Slonce. Hm, wychodzi na to ze internet ma lepsze oko niz ja, bo ja slonca nie widze. Pozdrawiam letnio.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s