Elphin Windmill czyli co zrobić żeby zarobić na turystyce w Irlandii

Na obrzeżach wioseczki Elphin (liczącej 600 mieszkańców i w sumie określanej jako miasteczko) stoi sobie wiatrak z roku 1730. Wiatrak odrestaurowano oraz przywrócono do „pracy” w roku 1996. Ocenia się że jest to najstarszy tego typu wiatrak w Irlandii. Jeśli kogoś z państwa chciałby więcej dowiedzieć się na temat tego wiatraka to odsyłam tu

IMG_8420

Osobiście nie znajduję nic ekscytującego w tym wiatraku.  To co mnie podekscytowało to sama idea aby ten wiatrak odbudować i zrobić z niego atrakcję turystyczną.

Popatrzymy na to od końca: Czemu nie dziwi liczba turystów w Irlandii? Tu nawet w małej miejscowości można coś ciekawego wypatrzeć i co więcej, to „coś małe ciekawe” ma centrum informacyjne dla zwiedzających. Czynne nawet w soboty i niedziele …a ilu w takiej małej wioseczce, gdzieś z dala od uczęszczanych przez turystów ścieżek, może się znaleźć w sobotę zwiedzających? A te minimum pół etatu pracownikowi trzeba zapewnić (sprawdziłam godziny otwarcia), opłacić pracę w weekendy… Ba, to trzeba z dwóch pracowników bo co jak jeden zachoruje czy weźmie urlop, poza tym jedna i ta sama osoba nie może pracować całe weekendy. Ale jak już zabłąkany turysta tu dotrze to może i kupi jakąś pamiątkę lub wstąpi do lokalnej knajpki na lunch. I jakoś te wydatki na pracownika wiatraka się zwrócą (oprócz dochodów z biletów wstępu)? A globalnie jeszcze bardziej się zwrócą bo taki turysta wróci do swojego kraju i będzie opowiadał o dziwnych miejscach, które mimo że schowane to czynne i zapraszają. Albo napisze o tym na blogu. I będzie mówił że tak jest wszędzie w tej deszczowej krainie. A ci co go posłuchają, pokiwają głowami, podumają i siądą przed laptopami, poczytają to i owo i kupią te bilety i polecą do tej Irlandii. I zobaczą jakieś inne cuda i dziwy o których będą opowiadać. Wychodzi więc na to że te wydatki na turystykę nie są wcale zmarnowane.  Przy okazji The Gathering  wspominałam już, że roczny dochód z turystyki to 4 miliardy euro. No to filozofowałam tak sobie patrząc na ten wiatrak.

Czy ktoś z państwa wie jaki jest dochód Polski z turystyki?

IMG_8417 IMG_8418

<

Moze Cie tez zainteresowac
Barranco.. Znikający świat Grudniowy Limerick

13 uwag do wpisu “Elphin Windmill czyli co zrobić żeby zarobić na turystyce w Irlandii

  1. To co w Irlandii się opłaca, w Polsce się nie opłaca…ale zawsze można iść do knajpki aby przedyskutować co zmienić, aby się i nam opłacało. Choć z dyskusji wynika, że nic nie można zmienić, warto spotkać się ponownie w knajpce aby dalej to przedyskutować, bo taka dyskusja się zawsze opłaca… Ale dość na tym. Nie dam się wmanipulować w dalsze wywody, bo mi się to nie opłaca 😉 Pozdrawiam i przesyłam serdeczne życzenia z Polski.

    • Ale ja myślę że tak chodzić cały czas do knajpki to się nie opłaca. Chyba, że się idzie na skróty to się opłaca. Albo jak sąsiad podwiezie samochodem to też się opłaca. Ale potem my w ramach rewanżu musielibyśmy go gdzieś podwieźć no to się jednak nie opłaca.
      Chyba już muszę kończyć bo siedzenie poza pracą przed kompem to mi się nie opłaca. Ale jak się fajnie rozmawia to się opłaca. Ale potem oczy nawalą i trzeba będzie wydać na okulistę więc jednak się nie opłaca. To ja chyba jednak pójdę na skróty, to się chyba tylko opłaca.

      A i jeszcze opłaca mi się podziękować za życzenia i odwzajemnić je. Nie stracę nic chyba na tym i to mi się opłaca 🙂

  2. Ladny watrak, ja lubie stare wiatraki. Nie wiem jakie sa dochody z turystyki w Polsce , ale niedawno widzialam w Brukseli tramwaj”77 wymalowany w POLSKE” zachecajacy turystow do odwiedzenia Polski. Podobalo mi sie.

    • Ciekawa inicjatywa. Obawiam się jednak że taki tramwaj to za mało. Najpierw trzeba zadbać o to żeby pani w okienku na dworcu kolejowym czy pan policjant znali języki obce. To po pierwsze. Po drugie żeby infrastruktura i baza turystyczna była bardziej rozwinięta. I …..żeby ludzie się uśmiechali 🙂

  3. Właściwie to trudno nie kryć rozczarowania, że polskie „biura podróży” w zasadzie nie zajmują się podróżami po kraju. Za wyjątkiem pielgrzymek. W ofercie cały świat, a w zasadzie kilka kurortów turystycznych, i tyle. Prawdopodobnie znów zahaczamy o magiczne pojęcie: nie opłaca się.

    • Nie jest to prawda. Szukałam porządnych noclegów w Wiśle na te wakacje (a co! tęsknota za dawno nie widzianymi miejscami mi się włącza). To co spełniałoby moje zachcianki (czyli osobno pokój dzienny i osobno sypialnia) było w takiej cenie jak płaciłam rok temu na kanarach 😉

  4. Polska droga, oj droga- szczególnie w sezonie, nad morzem i w górach.
    Pobyt na Majorce( all inclusive) , pomijając bilety lotnicze, wyniósł nas mniej więcej tyle samo, ile tej samej długości wynoszą nas coroczne nad naszym morzem…
    PS Oczywiście zależy też od tego JAK i GDZIE się u nas jedzie!

    • cholernie droga. Już pisałam w komentarzu do Wugusia że apartament w Wiśle za tydzień kosztuje tyle ile płaciłam na Kanarach rok temu (400 euro). Tyle że jedzenie w knajpkach wychodzi taniej w Polsce. Oczywiście jak się je poza hotelem. Lubię na wakacjach jeść co wieczór w innej knajpce, robię sobie taką podróż kulinarną. 🙂 Do tego butelka wina albo dwie…Rozmarzyłam się. 😉

      • Pozwoliłem sobie na uwagę co do cen, gdyż co roku podróżując trochę znam polskie turystyczne realia. Najtrudniej pogodzić rozsądną cenę (nawet nie szukając najtańszej oferty) za nocleg z kosztami wyżywienia. Jak już nocleg jest w miarę to z kolei jedzenie nieadekwatne do swojej ceny. Wisła i Ustroń w ogóle poszły po bandzie. Zakopane też tak próbowało, ale konkurencja ze strony Białki, Bukowiny, a nawet Poronina trochę ich otrzeźwiła. Zwłaszcza, że te początkowo satelitarne miejscowości stopniowo okazały się bardziej atrakcyjne (liczba pensjonatów, baseny termalne, liczba wyciągów narciarskich, przy bliskości do szlaków górskich). Kilka lat temu byłem na Roztoczu. Noclegi do wyboru do koloru. No i tak bajczymy wieczorem z szefem pensjonaciku, że coś pusto u nich… On, że słaba reklama, a ja mu na to, że reklama reklamą, ale czym chce konkurować skoro więcej u niego płacę niż w Zakopanem…Nie mógł uwierzyć. Kto słyszał o Suścu? Bo o Zakopanem każdy. Wiecie co mi odpowiedział? No, ale Niemcy przyjeżdżają to idzie wyżyć.
        Jednym słowem dziad swoje, baba swoje. Pamiętam, że przypomniał mi się wtedy stary dowcip, recepta na kryzys; wypowiedzieć wojnę Stanom Zjednoczonym i natychmiast się poddać.
        W ich wydaniu – zarobić na sukces nie ciężką pracą tylko pocwaniaczyć.

        • no tak, bo po co obniżyć ceny? Lepiej drogo i mieć klienta od czasu do czasu czy lepiej taniej i mieć klientów cały czas. A im więcje będzie ich przyjeżdzać tym bardziej bazę dla niech tzreba rozbudowac. Kolejne pensjonaty, restuaracje, kafejki. Mieszkańcy miejscowości mogliby się wzbogacić, polepszaliby infrastukturę żeby być coraz bardziej kuszącym miasteczkiem dla przyjezdnych. Lepsze drogi, zadbany park, place zabaw itp. Ale po co? Lepiej siedzieć i narzekać jak to ludzie nie przyjeżdzają. Lepiej patrzeć krótkowzrocznie i nie wyśilac szarych komórek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s