Howth Cliff Walk

Oj wybierałam się jak sójka za morze…odkąd pamiętam chciałam się przejść wzdłuż klifów na Howth ale nigdy jakoś nie było mi po drodze zrobić całej trasy. Jak już więc się w końcu za nią wzięłam to nie poszłam tylko klifami czyli długim szlakiem  Bog of Frogs,  ale poprzecinałam jeszcze Howth w różnych miejscach, weszłam na sam szczyt tzw summit no i oczywiście z niego zeszłam.

Trasę pewnie dobrze rozpocząć od stacji darta lub portu a nie od Occtopussy’s tak jak my ją zaczęliśmy (pisałam o tym w poprzednim wpisie). Następnie idziemy wzdłuż wybrzeża Howth od zachodniego molo, obok przystani jachtowej aby dojść do molo wschodniego. (dokładnie tak jak tu)

Howth Harbour, West Pier Howth Harbour East Pier (4) Howth Harbour East Pier (3) Howth Harbour East Pier (1)
Następnie trasa wiedzie w górę w kierunku klifów. Spacer tą częścią pozwala przyjrzeć się małej wsypce u wybrzeża Howth zwanej Ireland’s Eye. Widać na niej ruiny kościółka z VI wieku założonego przez trzech synów Nessana księcia Leinster: (nazywali się Dichuill, Munissa and Neslug,) oraz kolejna z Martello Towers (przedstawionych i opisanych przeze mnie już kilka razy). Dziś wysepka jest chronionym rezerwatem przyrody i miejscem zamieszkałym przez przeróżne ptactwo morskie.

Ireland's Eye (2) Ireland's Eye Ireland's Eye (1)

Krótko po tym jak wejdziemy już na „cliff walk”, dojdziemy do zatoki Balscadden, z której plaży miejscowi lubią sobie popływać.

poczatek cliff walk (4) poczatek cliff walk poczatek cliff walk (1) poczatek cliff walk (2) poczatek cliff walk (3)

Kolejnym przystankiem do podziwiania jest Puck’s Rock czyli skała z którą związana jest legenda jakoby jeden z synów Nessana nie dał się skusić i omamić diabłu i rzucił w niego Ewangeliarzem napisanym właśnie w zakonie który powstał na wysepce Ireland’s Eye (Garland of Howth). Diabeł uciekł na skałę a wtedy ziemia się pod nim rozstąpiła a on sam wstąpił do piekieł, za to w skale która go pochłonęła pozostało rozcięcie widoczne po dziś dzień. Puck to irlandzkie słowo oznaczające „Diabeł”.

puck's rock

Potem napotykamy kolejną skałę zwaną Casana Rock. Wąskie klify wokół tej skały upodobały sobie różne ptaki morskie zamieszkujące półwysep Howth. Skała ma też trochę tragiczną historię. Rozbił się o nią statek Queen Victoria w roku 1853. Zginęło wtedy 80 osób (w tym załoga i kapitan). Wrak statku spoczywa około 20 metrów pod woda i bywa celem wypraw nurków.

Casana Rock (1) Casana Rock

Wkrótce naszym oczom przedstawia się pocztówkowy widok cypla Great Bailey a w tle za nim w pogodny dzień widać zatokę dublińską oraz Dalkey Island i Bray Head. W czasach rzymskiego podboju Brytanii znajdował się tu fort Króla Crimthana. Zwany dumnie „królem” Crimthan, szczycił się złą sławą pirata który regularnie najeżdżał rzymskie osady w Brytanii aż do swej śmierci w IX wieku.

Ponadto podczas budowy latarni morskiej miały tu miejsce wykopaliska archeologiczne, które odkryły pozostałości szczątków ludzkich, które prawdopodobnie są „spadkiem” po bitwie stoczonej w 646 roku.

Pierwszą latarnię morską zbudowano tu w roku 1665. Dzisiejsza latania – Bailey to latarnia która najdłużej była operowana ręcznie przez latarnika i pomocników. Została zmechanizowana w roku 1997.

The Great Bailey (5) The Great Bailey The Great Bailey (1) The Great Bailey (2) The Great Bailey (3) The Great Bailey (4)

Dochodzimy wkrótce do krzyżówki szlaków zwaną Summit Junction (gdyż jest na szczycie półwyspu). My wybraliśmy nasz szlak fioletowy który zawiódł nas w dalszą część Cliff Walk. Małe ścieżki wśród drzew stykały się  z imponującymi posiadłościami niektórych tutejszych mieszkańców. Po wyjściu z zadrzewionych ścieżek pokazuje się nam zatoka dublińska w całej swej okazałości i oczywiście można podziwiać dość duży ruch statków płynących z i do portu.

Padało a raczej chwilami lało tak że mimo kurtek przeciwdeszczowych chowaliśmy się między drzewami. Zdjęcia dobrze oddają to jak w Irlandii bywają cztery pory roku w ciągu jednego dnia.

A z miejsca zwanego Lion’s Head możemy znów podziwiać Great Bailey ale tym razem jego południową stronę.

summit junction ciut dalej

zatoka dublińska (5) zatoka dublińska zatoka dublińska (1) zatoka dublińska (2) zatoka dublińska (3) zatoka dublińska (4)

Dochodzimy do kolejnego spektakularnego miejsca widokowego czyli zatoki Doldrum. Ścieżka prowadzi nad małymi, odizolowanymi plażami i zatoczkami. Dwie z tutejszych skał zwane Igła oraz Świecznik są podobno ulubionym siedziskiem kormoranów.

I następna plaża… a jakżeby inaczej, tym razem Drumleck. Można po schodkach zejść do niej. Ja wolałam ją podziwiać z góry, wiedząc ze tak naprawdę jestem chyba dopiero w połowie drogi.

drumleck (1) drumleck

Tu ścieżka zaczyna być bardziej skalista i trudniejsza i dochodzi się do skały zwanej Czerwona (Red Rock). Dalej wzdłuż linii brzegowej znajduje się Martello Tower a ścieżka skręca pod górę w kierunku szczytu półwyspu Howth.

Red Rock i okolice (4) Red Rock i okolice Red Rock i okolice (1) Red Rock i okolice (2) Red Rock i okolice (3)

Wspinając się na szczyt nie można zapomnieć aby przystanąć i spojrzeć w prawo aby zobaczyć miejsce w którym “zaczyna się półwysep” lepsze widoki będą na samym szczycie ale miło podejrzeć to co nas czeka wkrótce oraz  nabrać dzięki temu sił do dalszej wspinaczki.

pod gorke (3) pod gorke pod gorke (1) pod gorke (2)

Szlak wiedzie dalej przez pole golfowe. Mamy jak najbardziej prawo na nie wejść i przemknąć przez nie szybko pod warunkiem że będziemy szli ścieżką oznaczoną białymi kamieniami. Napis informuje nas jedynie że mamy być cicho i uważać na latające piłki golfowe.

pole golfowe pole golfowe (1)

pole golfowe (2)

Nieco dalej wchodząc w las, zbaczamy z fioletowego szlaku i idziemy w stronę Muck Rock. (trochę musieliśmy tu pokluczyć ale w końcu się udało).

Po wejściu na szczyt Muck Rock oddychamy szczęśliwie. Za nami kawał drogi, przed nami pięknie widoki oraz świadomość że teraz to jest już blisko do zakończenia wędrówki…no i z górki.

Muck Rock (oraz w drodze do i z) Muck Rock (1) Muck Rock (2) Muck Rock (3) Muck Rock (4)

Wąska ścieżka pośród rododendronów, schodzimy w dół. Jest naprawdę bardzo „spooky”. Ścieżka jest wycięta pośród gęstych i grubych krzewów rododendronów i tworzy taki jakby tunel. Sama tamtędy w życiu bym nie poszła!

Muck Rock (5)

Schodzimy do ogrodu rododendronów, które o tej porze roku już nieco przekwitły ale i tak robią wrażenie. Skręcamy w wydawałoby się zapomnianą ścieżkę i idziemy do starożytnego grobowca zwanego Grobem Aideeny (Aideen’s Grave).
Według legendy jest to grób dziewczyny o imieniu Aideen która zmarła z bólu po stracie męża – Oscara, który zginął w bitwie w roku 248. Aideen była córką lokalnego władcy – Aengusa z Ben Edar czyli Aengusa z Howth. W rzeczywistości, grobowiec jest o wiele starszy bo pochodzi z około 2,500 roku przed naszą erą (z Epoki Brązu.)

Aideen's Grave (2) Aideen's Grave Aideen's Grave (1)

Schodzimy dalej w dół, obok hotelu Deer Park a następnie obok zamku Howth. Nie wstępujemy do niego bo nie można go odwiedzać (jest w rękach prywatnych i zamieszkały) a z zewnątrz podziwialiśmy go już kilkakrotnie o czym opowiem w następnym wpisie.

Howth castle

Tuż obok jest Narodowe Muzeum Transportu, które też już dawno temu odwiedziliśmy i opisałam je tutaj. Po tak długiej wędrowce (około 15 km) z przyjemnością dochodzimy do parkingu jedziemy do domu…po to by jedynie zostawić pod nim samochód i pójść do naszego lokalnego pubu. Czujemy że będziemy chcieli ciut dłużej “odpocząć” wiec pozbycie się samochodu wydaje się dobrym rozwiązaniem.

22 uwagi do wpisu “Howth Cliff Walk

  1. W zasadzie, to ja się czuję jakbym Irlandię już znała. Po raz któryś tam powtarzam do znudzenia: jakie te ‚nasze’ kraje podobne. Wybrzeże, klify, wieczna zieleń, to prawie wypisz-wymaluj Walia. Pogratulować spacerzyska..

  2. …tym razem przeszłam powolutku całą trasę…zmokłam, wystraszyłam się krzewów, zadziwiłam posiadłosćcią jak gniazdo bocianie, wysłuchałam ciekawych historii, dostałam piłeczką golfową w głowę, naoglądałam się pieknych widoków…mogę śmiało mówić,że byłam na klifach Howth;-)

  3. Szczerze przyznam, że to moje klimaty, uczta dla oczu, duszy i czego tam jeszcze… MUSZĘ się tam znaleźć i wiem, że tak będzie.. Dziękuję, że przez Twoje notki obrazowe choć na chwilę można się tam znaleźć… chocby wirtualnie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s