Irlandczyk pełną gębą – część V

Przedstawiam Państwu piątą i zarazem ostatnią część cyklu pod tytułem: skąd wiadomo że mamy do czynienia z Irlandczykiem lub sami się nim staliśmy. (z przymrużeniem oka)

  1. W okolicach Bożego Narodzenia obowiązkowo zabierasz dzieci  na pantominę.
  2. Nie wejdziesz do restauracji która jest pustawa tylko do takiej gdzie są już tłumy. Twój stolik niemal styka z następnym stolikiem i wcale ci to nie przeszkadza a wręcz przeciwnie. Im więcej ludzi, im większy “buzz” tym lepiej.
  3. Gdy jadąc samochodem spotkasz znajomego też jadącego samochodem, oboje się zatrzymujecie i rozmawiacie przez otwarte szyby. Jeśli inny samochód stanie za Wami i tak się nie stresujecie, on cierpliwie poczeka.
  4. urodziny obchodzisz w pubie (swoje, swoich dzieci czy swoich dziadków)
  5. jako dodatek do kanapki jesz czipsy lub popcorn
  6. masz bilet sezonowy na rozgrywki rugby lub GAA
  7. z każdą nowo poznaną osobą prędzej czy później znajdziesz wspólnego znajomego (chociażby według zasady moja kuzynka studiowała tam gdzie Twoja – więc lepiej uważać bo bardzo prawdopodobne że nasze kuzynki są przyjaciółkami)
  8. Mimo że masz GPS (jeśli nie w samochodzie to w komórce) to i tak z niego nie korzystasz. Twoim ulubionym tematem rozmów (drugim po pogodzie) jest rozmowa o tym jak dojechać z miejsca A do miejsca B.
  9. Jak źle sie czujesz to pijesz odgazowany 7up. Jak to nie pomaga bierzesz paracetamol.
  10. Możesz każdemu “wyrzygać” całą prawdę na jego temat, co o i nim myślisz itp a na koniec dodać: żartuje/nabijam się/wygłupiam (just messing/slagging) itp i jest ok i  nikt nie ma prawa się obrazić
  11. Znasz przynajmniej kilkanaście osób o imieniu John lub Ann (lub też po prostu sam/a masz tak na imię)
  12. Nie masz poczucia odległości, wszystko według Ciebie jest w pobliżu czyli “it’s only down the road” ewentualnie “it’s only about a mile up the road” – wtedy tak naprawdę chodzi o jakieś 20 km

Miało być okrągłe 10 punktów jak i w pozostałych częściach. Ale wyszło 12. Czyli niespójnie. Czyli po irlandzku 😉

guinness

33 thoughts on “Irlandczyk pełną gębą – część V

  1. Ja też tesknię. Wróciłem kilka lat temu i teraz tesknię, tesknię, tesknię… Mam cudowną żonę i córkę, ale żona nie za bardzo chce wyjechac 🙁 Byłem w Nenagh, co. Tipperary. Pozdrawiam.

  2. Właśnie zastanawiamy się nad majowym wypadem weekendowym. Wiesz, bardzo lubimy sobie o takim wypadzie porozmawiać, gdy za oknem ciemno, śnieg po kolana i minus piętnaście 🙂 I tu dobra/zła wiadomość: możesz mnie nie wciągać w grafik. Coś mnie ciągnie do Amsterdamu, ale lista rankingowa zrobiła nam się dość długa… trwają przepychanki.

  3. Myślę, że obcokrajowcy też potrafiliby w podobny sposób opisać nas. Z zewnątrz widać więcej naszych wad, przywar, nawyków, ale i całkiem fajnych cech. Może warto zlecić komuś coś takiego?

  4. …no, już Kasiu, dzieki Tobie, rozpoznam, wyczuję, namierzę i wypatrzę…każdego Irlandczyka w promieniu 100 metrów;-)
    Zazdroszczę Ci…masz ich tylu koło siebie;-))) pozdrawiam z mrożnego Wrocławia

  5. Jak zobaczylam tytul od razu pomyślalam PEŁNY pub 🙂 hahaha ale rozbawilas mnie niesamowicie fajnie, że są takie cechy, które tak latwo mozna w irlandczykacn rozpoznac. Musze pomysleć o Norwegach 🙂

  6. Mając w pamięci poprzednie części miałem już napisać coś w stylu “ooo to już prawie Irlandczykiem jestem” 🙂 miałem, do czas jak dotarłem do punktu 5, już tak nie napiszę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *