Zło czyha za rogiem

Uwaga. Wpis zawiera drastyczne treści. 

Jak często myślicie o tym, że dobrze zrobiliście nie wracając samotnie opustoszałą ulicą w nocy? Lub też, że dobrze, że nie daliście się namówić na kolejną zmianę pubu i wróciliście o cywilizowanej porze i stanie do domu? A czy zdajecie sobie sprawę, że jeszcze częściej, nie wiedząc o tym, nie podejrzewając nawet w najbardziej surrealistycznych czarnych myślach, zło jest tuż obok, widujecie jego ucieleśnienie, podajecie mu rękę, pijecie w tym samym pubie…

Dość często w ogólnokrajowych mediach poszukiwana jest zaginiona osoba. Czasem poszukiwania kończą się szczęśliwie, ale niestety tylko czasem. Jakiś czas temu Dublin został zszokowany wynikami dochodzenia przyczyny śmierci pewnej kobiety. Nie chcę tu podawać szczegółów, chociaż Dublińczycy pewnie domyślą się o jakiej sprawie mówię. Dodatkowym szokiem, jeśli to, że ktoś został zamordowany, nie jest wystarczająco szokujące, dla Dublińczyków było odkrycie kto stoi za morderstwem. Sprawcą okazał się majętny, wykształcony mężczyzna z lukratywnym zawodem, mieszkający w jednej z najbogatszych dzielnic Dublina, posiadający rodzinę. Przeczytałam artykuł na temat tego kto jest oskarżony, nazwisko jakby mi coś mówiło, ale tych nazwisk tyle się przewija. Zobaczyłam zdjęcie. Zmroziło mnie. Poszperałam w notatkach sprzed kilku lat. Miałam z nim kontakt służbowy. Spotkałam. Zapewne podałam rękę..

W dzielnicy, w której mieszkam doszło jakiś czas temu do bestialskiej zbrodni. Dzielnica porządna, sympatyczna, miejscami wprost snobistyczna dlatego tym większy szok, o ile morderstwo samo w sobie nie jest szokujące. Nie poszło o kłótnię przy alkoholu czy narkotykach ale przy okazji gry w szachy. Zobaczyłam zdjęcie sprawcy. Mam mówić dalej? Widywałam, spotykałam, na przejściu dla pieszych stał czasem rankiem gdy jechałam samochodem do pracy. 

Jak to nie byłaś w pubie Halfway House, pyta zdziwiona koleżanka. Przecież masz nawet w miarę blisko, fajny klimat na pogaduchy a i jedzenie świetne. Poszłam więc pewnego wieczoru. Po raz pierwszy. Okres bożonarodzeniowy to był. W kominku wesoły ogień, choinka i piękne dekoracje. Przemiła, starsza kelnerka. To co zamówiliśmy na małe przegryzki, okazało się dużymi porcjami pysznego jedzenia. Było fajnie mówię do koleżanki. Dzięki, że mnie namówiłaś. Kilkanaście dni później czytam w gazecie, że do pubu wpadł człowiek z bronią, pobiegał po nim, wsiadła na motor i pojechał dalej. Szukał znanego kryminalisty, który nie dawno wyszedł z więzienia, i który też upodobał sobie ten pub. Tylko akurat w tym dniu był w pubie ciut dalej na Blackhorse Avenue. Tamtejszego pubu koleżanka mi nie polecała.

Kilka godzin temu wybiegam z domu. Jestem spóźniona. Ciężki dzień w pracy a czeka mnie ważne spotkanie. A jutro wymagający dwudniowy wyjazd służbowy. I na dodatek GPS mi się zepsuł, będę musiała użyć tego w telefonie, bo na miejsce ważnego spotkania jadę po raz pierwszy. Mam więc mieszankę myśli pędzących z prędkością światła. W sumie nie wiem o czym myślałam czy też ogólny stres i zmęczenie uśpiły moją czujność i zabrały umiejętność skupienia i przełączenia się. Zjeżdżam z zanikającego pasa na autostradę, pędzę, nie patrzę w lusterka. I nagle seria klaksonu. Gdyby nie czujność i refleks tamtego kierowcy być może…

 

36 uwag do wpisu “Zło czyha za rogiem

  1. Kasiu, ja pracując wiele lat na psychiatrii ,stykałam się na co dzień z niepojętym dla przeciętnego człowieka złem. Wiele razy patrzyłam w oczy bestiom w ludzkich ciałach, przechodziłam tuż obok i wiele razy myślałam tak: ” to on zabił? Ten znajomy, UROCZY Zbysio?? ” Itd. Itp….

  2. Czyli o krok…

    ale to nie tak. Nieświadomi ocieramy się o wiele niebezpieczeństw, dziwnych zbiegów okoliczności. Trzeba żyć i już

    fobie szybko wchodzą pod skórę, wnikają w krew i wtedy, to tylko zamknąć się w domu i nie wychodzić do ludzi :* Antropofobia czuwa 🙂

  3. Każdy z nas kryje w sobie „mrocznego pasażera”, nigdy nie wiemy, kto stoi za plecami i jakie ma zamiary 😉 A tak poważnie, miałam w życiu kilka takich dziwnych przypadków i wiem, że w tych momentach włącza się jakiś „guziczek przetrwania”, adrenalina wzrasta i myślimy, działamy inaczej niż zwykle. Biegniemy szybciej, oddychamy głębiej.

  4. Klimat na noc zrobiłaś…
    Jak się nad tym zastanowić, to historii rodem z kryminału jednak sporo się w ostatnich latach wydarzyło. W najbliższym sąsiedztwie ofiarą zbrodni padł tylko pies, ale podpalonych samochodów to kilka było… Głośno było kilka lat temu o polskiej parze. Pan kilkanaście razy dźgnął panią nożem, a potem kilka razy wbił go w swój brzuch. Panią lekarze cudem pozszywali, pana też, Pani wybaczyła i sprawa skonczyła się jako sprzeczka małżeńska, a na to paragrafu nie ma. Pani była powszechnie znana, bo pracowała w bardzo popularnym sklepie z tanią odzieżą. Osobiście tylko raz miałam do czynienia ze stróżami prawa, gdy pewien były więzień upatrzył sobie moje miejsce pracy na spędzanie wolnego czasu, a pracownice na obiekt swych zbrodniczy dywagacji, tzn. straszył, że nas wszystkie pozabija, bo „każde piekno ginie w jego rękach”. Dostał zakaz zbliżania się na odległość 10 metrów od nas, jakiś czas jeszcze próbował się kręcić w pobliżu, a później zniknął…
    Dobra, nie będę podkręcać więcej atmosfery 😉 Trzeba żyć i już – dokładnie tak, jak napisała Margarithes. Spokojnej nocy, Kasiu 🐻

    • taki mialam dzien, ze rozne demony mnie dopadaly.
      powiedz, ten facet co Was nachodzil wczesniej siedzial za jakas napasc na kobiete? I nie rozumiem wcale tego uzasadnienia – bo sprzeczka malzenska. Jakby jedeno drugiego zabilo to tez nie ingeruja bo sprzeczka malzenska?

      • Nie wiem, za co siedział wcześniej ten facet. Nawet nie mam pojęcia jak się nazywał, ale stosunkowo szybko dał sobie spokój i zniknął.
        Zabójstwo jest ściagane, natomiast w tej konkretnej sprawie pani nie zdecydowała się oskarżyć męża, więc puszczono go wolno. Wrócili do Polski i słuch o nich zaginął. Gdyby znęcanie się nad żonami było ścigane z urzędu, to musieliby zamknąć połowę przybyszów z krajów arabskich. Ich kobiety chodzą tak poobijane, posiniaczone, ale dopóki same nie zgłoszą pobicia, to nikt nie zainterweniuje. Co innego, gdy chodzi o dziecko.
        Życzę Ci więcej pogodnych dni i myśli, wiosna się zaczęła :heart:

  5. W tym tygodniu nie dałem się namówić na hurtowe zbieranie podpisów na PALIKOTA w zamian za COŚ 🙂
    Mają nudni panowie w Polsce dziwne parcie na EU parlament i szukają gdzie popadnie 🙂
    Po wsiach zabitych dechami też…gdzie ledwo prąd, woda i inne nety ledwo docierają!
    Biorą co popadnie…najważniejszy jest PESEL i podpis…a co myśli i czy myśli?
    Podpis!!!!! Bo Eu czy UE. Będzie SUPER!

    ŻENADA u polskich drzwi.

    ZŁO CHYHA ZA ROGIEM 🙂

  6. Parę dni temu rozmawiałam o tym z koleżankami. Na koniec doszłam do wniosku, że ja nie chcę ciągle o tym myśleć i oglądać się na ulicy w strachu przed niebezpieczeństwem. Wierzę bardzo mocno, że nasze myśli często wywołują zdarzenia. Nie wiem czy to ma sens co piszę, ale jakoś tak często jest i nie chodzi mi tutaj o wszystkie myśli, tylko te takie prawie obsesyjne. Pewnie, że jestem ostrożna, ale nie wszystko w życiu da się przewidzieć, a zamartwiając się tylko uprzykrzamy sobie życie.

    • wierze mocno, ze mysli maja moc sprawcza. Ale czy dlatego, ze same z siebie maja, czy tez bardziej dlatego, ze jak o czyms myslimy to w sumie wszytsko robimy zeby to sie splenilo, wiec motywuja nas te mysli i dlatego sie spelniaja bo wszystko zrobilismy zeby sie spelnily? To jesli chodzi o dobre mysli.
      A co ze zlymi? Co z myslami, ze zdarzy nasm sie cos strasznego? tez sie spelnia bo czesto o tym myslimy i przyciagamy do siebie oprychow jakims negatywna aura?

      • Oczywiście, że dlatego że jak o czymś intensywnie myślimy to robimy też, czasem podświadomie, wszystko żeby to się spełniło.
        Myślę, że negatywne myśli, szczególnie te o ulicznych strachach powodują, że jesteśmy lepszym celem. Taki opryszek bardzo dobrze czuje, że ktoś jest słaby i wystraszony. Taka osoba to łatwy cel.
        Oczywiście nie zawsze jest to takie czarno-białe.

  7. wszelkie psychiatryzmy, psychologizmy i inne izmy przestajac miec jakiekolwiek znaczenie, gdy uswiadomimy sobie, ze faktycznie to wszystko siedzi w nas, kazdy moze byc psychopata, morderca, najgorsza forma czlowieczenstwa jesli zatraci kontrole, czynniki zas wplywaja na wlasna ocene i ponoc ten szczesliw, kto swiadom swoich slabosci, ja jednak podziekuje wiedzac co we mnie moze drzemac.. wiec jesli juz czuje, ze zbliza sie faza berserkera wtedy nuce sobie to:

    • „always look on the bright side of life” to mi ostatnio powiedział mój broker jak klelam na tych co mi znow zaczynaja psuc irlandzki rynek nieruchomosci. On ma powody, taki jego zawód 🙂 Takie swietne zderzenie – finansista mi to cytuje a kilka dni potem dostaje to porade gdy pisze o roznych zjawach i demonach, ktore chwilowo mnie dopadly.
      Czyli wszyscy mamy predyspozycje do stania sie zbrodniarzem? Co go budzi? Czy to sie nawarstwia latami i nagle czara sie przepelnia?

      • „… by z prostych rzeczy nie robic intelektualnych konwenansow…” Grabarz, Pidzama Porno
        Coz… rynek nieruchomosci w tym kraju to jeden wielki znak zapytania.. nie wiem jak u Ciebie na wschodzie ale tu na zachodzie istnieje mala zajawka na Dublin i jako, ze Galway wyraza chec byc drugim najbardziej upierdliwym finansowo miastem tego kraju to i ceny tez nurkuja, szybuja itp itd, mnie na szczescie ten problem od 3 lat nie dotyczy, dalem sobie zalozyc sznur na szyje i wiode szczesliwe zycie czlowieka zakredytowanego… nie dalem sie zwariowac i jak na chytrosc irlandczykow kupilem w rozsadnej cenie, wiec lina na szyi jakbym mniej uwiera, jednak wdupiemiejstwo bankow i instytucji finansowych pozostaje dla mnie niezrozumiale…
        Powyzszy cytat skojarzyl mi sie z Twoim pytaniem… Co go budzi? Odpowiedz jest banalnie prosta jak zabranie dziecku lizaka: nasza slabosc, slabosc zwierzeca, swiadoma, emancypowana, nieswiadoma, wykrzyczana.. slabosc w kazej niesmiesznej postaci. Efekt uboczny jak strzal z polobrotu od ojca dziecka pozbawionego lizaka: upadek moralny swiadomosci, czyli poddanie sie zezwierzeceniu instynktow.. slowem.. szajba.. hardkor.. zle czyny. uczynki, pozniej moralniaki.. to jeszcze nic.. niestety bywa tak, ze ten stan jak to nazwalem berserkera prowadzi do oplakanych spolecznych skutkow i wtedy Zbrodnia i Kara sie klania a czlowiek ma albo kolejne 25 lat na zezwierzecenie totalne albo na rozwoj spirali moralniakow okazjonalnych i pogodzenia sie z faktem ze to co mial najwazniejsze (zycie) wlasnie zakonczyl z ewidentna czerwona kartka i paskami na grzbiecie… Przykre acz prawdziwe..

        • coz, raporty wskazuja ze w porownaniu z zeszlym rokiem ceny w Dublinie poszybowaly o 19% w mojej dzielnicy natomiast o 25%. No i jak nie klac? I gdy juz zaczynasz negocjowac cene, i gdy juz czesc innych chetnych odpadla w trakcie negocjacji, gdy juz zaczynasz w myslach malowac pokoje i projektowac ogrod..zjawia sie taki pieprzony cash buyer i dupa blada.
          Galway wyrazac chcec moze, ale poki co to drugi drogi po Dublinie jest Cork. Galway za to wyprzedza Cork w kosmopolityzmie. Nie zeby Cork sie tym przejmowal, Cork kosmopolityzm, artystyczna bohema i inne takie nie interesuje.
          Czyli kolo, ktory zabil podczas gry w szachy to zabil bo zaserwowano mu szach mata? A to, ze byl to jego wspollokator, i to ze nie pili, nie brali nic, tylko grali sobie w nocy w szachy wystarczylo? Wiesz zreszta ze na tym sie nie skonczylo. To bylo bardzo bestialskie i makabryczne morderstwo. Pewnie echa jego dotarly do Galway? (bylo w ogolnokrajowych gazetach (ofiara byla czlonkiem IONA)

          • slyszalem o tym.. masz racje.. jest tutaj zasieg stacji ogolnokrajowych… nie mam zdania na temat tej sprawy bo dwoch kolesi po 40tce mieszkajacych razem nie jest dla mnie normalna forma meskosci wiec coz.. trudny temat.. cork to dziura.. maly dublin.. galway ma uzalezniajacy klimat i paradoksalnie swoj kosmpolotizym wyraza w wielkim „feck off dublin”
            nie jestem lokalnym patriotom, mieszkam na wypierdziewie.. mykam dzien w dzien autobananem miejscowym i wiesz co.. jest pieknie mimo deszczu.. „feck off rain” 🙂

            • kolo mieszkal w duzym domu (odziedziczonym po zmarlych rodzicach) i podnajmowal pokoj, w sumie nic dziwnego. Chyba
              Dublin na Cork i Galway nawet nie spoglada wiec moze Galway z zazdrosci mowi feck off Dublin a Cork nazywa go dirty Dublin a samych Dublinczykow ma ogolnie za zdrajcow. Dublin troche czuje sie wkurza bo to on wypracowuje najwyzsze GDP, tworzy najwiecej miejsc pracy, placi najwiecej podatkow ale najwieksze dofinansowanie dla firm dostaja regiony. A dobra, niech bedzie powiedzial Dublin. Damy Wam cos czym mozecie sie zajac i przodowac. I tak Cork ma swe przodujace w Europie instytut zajmujacy sie nanotechnologia i semiconductor a Galway ma swoj Medtech
              Ja osobiscie chetnie zamieszkalabym na troche w Galway, Cork, Sligo itp. Tak z rok lub dwa wszedzie. Zeby poodychac dluzej tym powietrzem, poznac lepiej lokalna mentalnosc i zycie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s