Spłonąć od spojrzeń

Opisuję czasem na blogu bieżące wydarzenia w Irlandii. Składam je w słowa, zdania, interpretuję subiektywnie dodając do tego swoją wiedzę i doświadczenie oraz obserwacje. Staram się pisać tak aby było zrozumiale i bez niepotrzebnych niedomówień czy nieporozumień. I widzę, że nie zawsze się udaje. Cóż..taka chyba uroda słowa pisanego. A może jakbym pisała wiersze umiałabym wyraźniej ale i piękniej wszystko czym chcę się z Wami podzielić, przekazać? Niestety nie potrafię i podziwiam osoby, które ten dar i talent mają. Wśród takich osób jest Małgorzata Południak, którą (jak sam twierdzi) zainspirowałam (w tym miejscu czerwienię się bardzo mocno) i która jeden z jej przepięknych wierszy, dedykowała mi.  Dzielę się nim tutaj z Wami

 

Spłonąć od spojrzeń

Prawdziwe historie smakują
truskawkami, chyba że zbliża się lipiec.
Ktoś jest do kogoś podobny, przed, czy po?
.
To jak przejście przez bramę Belfastu,
by spłonąć w protestanckiej dzielnicy.
Wyobraź sobie wagę chmur, liście herbaty
ukryte w ciele.  Nie zawsze dym wskaże kierunek
buszowania wiatru.
.
Zostajemy w domu, pękają ściany,
mniej lub bardziej kruche. Tąpnięcia.
Po wszystkim, tłum przejdzie i pójdzie.
Przepłynie rzekę, muł osiądzie na twarzach.
Nie ma końca. Bo jak rozległy może być ból?
.
Spaliłam wiersz, za mocno pachniał tytoniem
z twoich książek.
.
Wiem, zrobiłam Wam smak na więcej. Bardzo proszę więc jeszcze jeden, też między innym o Deszczowej
.
Droga
Irlandzkie poetki piszą o Belfaście i o końcu
końców. O wieczorze w Dublinie, królowej Magii,
dziewicach, dziwkach, Magdalenkach, ich dzieciach,
cieniach, które rozciągnęły się od północy na południe.
.
The Wild Atlantic Way i stajesz przede mną z plecakiem,
termosem z kawą. Popatrz w dół klifu. Obraz rozwija się,
przywierasz do skały, nasłuchujesz. Poetki patrzą w słońce,
nad brzegiem oceanu plotą o figlach z rybakami.
.
Wyobrażają sobie dni, kiedy głodne sączyły krople whiskey
o smaku pól torfowych. Znad urwisk okrzyki niosą się, zatrzymują.
Nie chodzi o ciebie, a o chłód muzealnych posadzek. Puste kurhany.
Odciśnięte kciuki na kamieniach, ich linie. Ołówek rozmaże się,
ślad po nim na zawsze pozostanie tajemnicą.
.
Zdolność naprawiania błędów wymowy, odwzorowywania
szablonów. Budzenia się w nocy, na wyspie, w środku wilgoci.
Mam tę samą czerwień na ustach, co Seamus Deane.
Kilka nowych książek, rzeczy, starszego mężczyznę. Dom
nad oceanem.

Dziękuję Małgosiu za Twoje pisanie… i nie tylko za to…

7 uwag do wpisu “Spłonąć od spojrzeń

  1. Poezja łagodzi obyczaje, ale subiektywnego postrzegania świata nikt nikomu nigdy nie zabroni… tak jak szukania zrozumienia dla siebie w oczach innych… czasem lepiej spłonąć od cenzury niż dać się sprowokować… tyle że kolejność jest zawsze inna… Pozdrawiam Cię jak Irlandię 🙂

  2. pięknie napisane Małgorzata …’muł osiądzie na twarzach’ .. tak chyba jest nie tylko w Irlandii gdzie jakieś sprawy dzielą ludzi od wieków i czasem nie wiadomo po latach jak to się stało i po co to …

    pozdrawiamy słonecznie i Małorzatę i Kasię na niezmiennie Zielonej Wyspie niezależnie po której stronie bramy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s