Irlandzkie memy i bycie blondynką

Ostatnio stwierdzam, że albo przepracowana jestem albo po prostu bywam blondynką. Ponadto oświadczam, że wszelkie zażalenia na mój brak poprawności politycznej proszę wpisywać do odpowiedniej książki.

W ciągu ostatnich kilku dni miałam tyle różnych wtop, że zaczynam bać się wyjść z domu. Nie wierzycie, proszę bardzo, posłuchajcie. Zatrzymałam się w pewnym hotelu, służbowo. Schodząc na śniadanie zastanawiam się jakie będzie. Myślę sobie, że hotel wydaje się naprawdę w porządku, ale cena wydaje się niska jak na standard hotelu więc pewno śniadanie będzie z tych co z nich rezygnują bo dają na przykład jajecznicę z proszku. Normalny człowiek na myśleniu poprzestanie. Gdy podeszła do mnie kelnerka nie wierzyłam własnym uszom słysząc swój głos, który pytał: jak robicie jajecznicę? z jajek czy z proszku? Blondi.

Idę na ważne spotkanie z jeszcze ważniejszymi, nadętymi ludźmi u mnie w pracy. Mam przedstawić pewien projekt w imieniu trzech zespołów. Dużo stresu i pracy bo zazwyczaj każdy zespół ma do tego jedną osobę a w tym roku ja sama na trzy zespoły. Ważni nadęci ludzie mówią, że wiedzą jak to dużo pracy mam tym razem, że sama jestem itp. Już skończyłam, już mam iść, gdy pada pytanie związane z osobą z jeszcze innego zespołu niż te trzy. Pomyślałam sobie: no do jasnej cholery, oczekują, że będę cztery zespoły robić czy co? Normalny człowiek by tylko to pomyśl ale usłyszałam siebie jak mówię: „for feck..” i się zamknęłam. Ale i tak nadęte osoby domyśliły się, że chciałam powiedzieć „for feck’s sake” czyli takie polskie do jasnej cholery. Blondi. 

Sprawdzam repertuar teatrów w moim mieście w Polsce na czas gdy będę na święta. Chcę iść na jeden ze spektakli i postanawiam zadzwonić aby zarezerwować bilety. Obok numeru telefonu do teatru, spisuję sobie na kartce swój własny numer, gdyby o niego pytali. Nie wiem jak Wy, ale mi ciężko powiedzieć na pamięć po polsku swój numer telefonu, zawsze podaję go po angielsku i ciężko mi tak z marszu powiedzieć nagle w innym języku. Dzwonię. Cały czas włącza się automatyczna sekretarka. Jakoś mnie nie dziwi że jest ona w języku angielskim a dzwonię do polskiego teatru. Po kilku próbach dociera do mnie, że cały czas dzwonię sama do siebie. Z swojej własnej komórki na swoją komórkę. Blondi.

A na deser moje ulubione memy. Dawno je dla państwa zebrałam, ale jakoś nie było okazji żeby przedstawić a teraz się nadarza. Ich śmieszność polega na tym, że to samo zdjęcie używane jest wielokrotnie, tylko tekst jest zmieniany. Nie wiem nawet czy ten mem jest wybitnie irlandzki czy znany wszędzie, ale są tu bardzo popularne.

PS. Filmowe piątki przenoszę jednak na fejsa, jakoś mi przestały pasować na blogu.

crying (1) crying (2) crying (3) crying (4) crying (5) crying (6) crying (7) crying (8) crying (9)

 

41 uwag do wpisu “Irlandzkie memy i bycie blondynką

  1. dawno nie czytałem KRAINY DESZCZOWCÓW…postanowiłem spojrzeć

    Zastanawiam się, czym się martwisz?
    WOLNOŚĆ ma w sobie przede wszystkim WOLNOŚĆ!

    Powiedz grupie (czy grupom) co myślisz, czujesz i z czym się nie zgadzasz:-)
    I bez pretensji „uświadom” nadzorców, że oczekują niemożliwego.

    Jeden „złoty chleb dziennie” mniej, UWALNIA 🙂

  2. Memy cudne 🙂 a Twoje „wpadki” … cóż, innym też się różne ciekawostki zdarzają (mi w każdym razie tak) i przeważnie „chodzą parami” a raczej stadami 🙂 (niektórzy stawiają wtedy diagnozę: przemęczenie).

    • dzis zdarzylo mi sie kolejne. Juz nie wiem czy rece zalamywac czy co? Zawsze gubie kilka par rekawiczek na sezon wiec niby przywyklam, lubie jednak je ponosic kilka tygodni zanim zgubie. Dlatego tez zazwyczaj tylko mam jedna pare skorkowych porzadnych i pilnuje ich jak oczka w glowie. hmmm….Mozesz wiec sobie wyobrazic jak sie wkurzylam,ze swiezo kupiona para skorzanych rekawiczek mi sie zagubila. To znaczy jedna jest a drugiej nie ma. Jedna jest na komodzie przy drzwiach wejsciowych a druga….w torebce. Skojarzylam to dopiero wczoraj jak postawilam torebke na komedzie i ja otworzylam…zobaczylam wtedy ze 1. o! rekawiczka na komodzie. 2. o! druga taka sama rekawiczka w torebce. 3. o! czyli to ta para co myslalam ze jedna zgubilam! O!o!o! 🙂
      A jakie z Twoich wpadek szczeogolnie zapadly Ci w pamiec?

      • Duuużo tego było. Ostatnio próbowałam otworzyć otwarte drzwi (pchałam zamiast ciągnąć lub na odwrót). Ponieważ nie udawało mi sie to zaczęłam narzekać, że chyba mam zły klucz itp. po czym stojący obok mężczyzna otworzył je nie używając klucza jednym ruchem ręki – tym właściwym! Dodam, że całą akcję obserwowała młodzież z którą miałam zajęcia. 🙂
        O rękawiczki sie nie martw – z pewnością nie przebijesz w tej dziedzinie mojej córki, której nie udaje się zgubić tylko tych najohydniejszych 🙂 Zgubionych przez nią czapek nawet nie próbuję zliczyć 🙂 Jedną z czapek znalazłam w pośniegowym błocie rozjechaną przez samochód przed moją bramą i nawet udało mi się ją „zreanimować” w pralce, ale nie na długo to się zdało 🙂

  3. Też mi się zdarzało, że wychodziły na zewnątrz myśli, które miały być tylko w głowie, czasami nawet lepiej, bo nie byłem pewien do końca, czy ja to tylko pomyślałem, czy powiedziałem na głos 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s