Dublińskie tablice opowiadające o życiu

Wykorzystywanie przestrzeni publicznej jako nośnika artystycznego zawsze do mnie przemawiało o wiele bardziej niż specjalnie do tego przeznaczone muzea czy galerie. Takiego Banksyego każdy zna a czy słyszeliście o artyście oraz wykładowcy z DIT  –  Chrisie Reid? Dublin 8 oraz tzw Liberties zapewne nie są dzielnicami pożądanymi ani hipsterskimi. Sporo w nich chronicznych bezrobotnych, pijaczków itp. Ale jakby nie było, ta część Dublina jest historycznie bogata i dość powszechnie deptana przez krążących pomiędzy dwoma katedrami turystow – Św. Patryka oraz Kościoła Chrystusowego. Chris Reid chciał utrwalić kawałek mikro-historii związanej z kilkoma ulicami w tym regionie: Nicholas Street, Ross Road, Bride Street oraz Bride Road. Chris w latach 2004 do 2008 rozmawiał z osobami zamieszkującymi tą okolicę a rozmowy nagrywał. Wyszło mu z nich 220 krótkich wypowiedzi i około 100 dłuższych anegdot. Wszystko to następnie spisał. Jednak na tym nie poprzestał gdyż postanowił stworzyć subiektywną historię tego miejsca oraz „oddać” ją z powrotem tam skąd pochodziła. Miała być oddana nie tylko mieszkańcom ale i turystom.

I tak na 20 tablicach z brązu umieścił niektóre z tych wypowiedzi. Zobaczcie, że są niezmiernie ciekawe oraz niektóre z nich bardzo intymne. Osoby te opowiadały o stosunkach z ojcem, o wpływie kościoła na planowanie rodziny, a nawet o różnych miejscach które już nie istnieją, zarazem puby jak i sale zabaw tanecznych. Zacytują Wam kilka tłumacząc na polski a kilka przedstawię na zdjęciach. Więcej o projekcie oraz mapie z tablicami dowiecie się z tej strony 

Chcę, również zwrócić Waszą uwagę na to, że tablice w rzeczywistości są malutkie i albo trzeba wiedzieć, że tam są albo mieć sokoli wzrok, żeby je przypadkiem odkryć. Ich rozmiar oddaje poniższe zdjęcie na którym Chris rozmawia z mieszkańcem kamienicy a w tle jedna z tablic zostaje przymocowywana do ściany.

Nigdy nie rozmawiałem z moim tatą. Kiedyś, w latach 60tych odkrył, że byłem na wagarach. Pobił mnie strasznie. Potargał na mnie ubranie, zbił mnie pasem oraz podbił oczy.

Czy brałeś kiedyś metadon? To był ich sposób na dowiedzenie się czy biorę narkotyki i czy jestem od nich uzależniony. Byłem na metadonie, ale miałem przez jakiś czas dobre wyniki moczu oraz notatki od lekarza potwierdzające, że jestem czysty. Mieliśmy maksymalną ilość punktów więc wszystko wydawało się dobrze układać. Powiedziałem więc prawdę.

01_plaque 11_plaque 17_plaque 20_plaque 21_plaque Chris Reid_HH_1

 

26 uwag do wpisu “Dublińskie tablice opowiadające o życiu

  1. Kawal historii na małych tabliczkach na ścianach 🙂 świetny, jakże oryginalny projekt. Następnym razem jak będę w Dublinie, muszę zwrócić uwagę, bo rzeczywiście łatwo te maleństwa przeoczyć.

    • ja ogolnie od jakiegos czasu jestem anymuzelana. Kazdy zamek czy palac, owszem chetnie obejde piec razy z kazdej strony, pochodze po okolicznych sciezkacj parkowych czy ogrodowych czy nawet tych zarosnietych ale juz po jego wnetrzach muzelanych nie mam ochoty chodzic i ogladac obrazy, meble, naczynia, rogi, piora itp. No prostak jakis! O wiele bardziej interesuja mnie takie wlasnie historie jak ta…. Az sie dusz szczerze cieszy!

  2. O, musze koniecznie na nie zerknac nastepnym razem! Mieszkalam przez prawie wszytskie dublinskie lata wlasnie na Liberties i zawsze mnie zachwycal ten brudnawy, ale malowniczy koloryt dzielnicy. Oczywiscie mnostwo tam miejsc, ktorych lepiej unikac po ciemku, ale ogolnie panuja silne sasiedzkie wiezi. Trzeba tylko zaczac rozmawiac z ludzmi (wtedy slyszy sie takie historie jak z tabliczek;), robic zakupy na Meath Street i w lokalnych sklepikach, pojawiac sie od czasu do czasu u lokalnego rzeznika i chippera – po chwili ta pozornie okropna dzielnica staje sie najprzyjazniejszym miejscem. Ciesze sie z takich akcji jak tabliczki – to kolejny krok do odczarowania tego miejsca ze zlych urokow:)

    • te tabliczki byly tam juz wtedy gdy mieszkalas w tamtych rejonach. Mowie ze malenstwa to nie rzucily Ci sie w oczy. nastpenym razem jak wpadniesz do swojego bylyego lokalnego pubu popytaj moze o nie? Moze uslyszysz wiecej takich ciekawych historii przy okazji? 🙂

  3. Liberties się bardzo zmieniło po tym, jak przeprowadzono „road engineering project” i przejechano buldożerem przez sam środek, robiąc korytarz pod Cork Street. Czy zmieniło się na dobre, czy na złe, to już inna sprawa… z jednej strony „jądro ciemności” (jak nazywał te okolice wychowany w nich kolega) straciło połowę swej powierzchni – z drugiej strony zniszczyło to też istniejące tam mikro-wspólnoty. I o ile kamienice w okolicach Meath Street jeszcze trzymają klimat, o tyle cottages z Rialto / Gray Sq / Eugene St staczają się już w objęcia hipsteriady 🙂

    • jadro ciemnosci! Dobre, dobre 😉 Wiadomo miejsca tanie i polozone blisko scislego centrum z czasem beda zasiedlane przez mlodych ludzi wolnych zawodow. Takich co to pieniadzem za bardzo nie smierdza ale pijatyk i awantur tez nie urzadzaja. Tak sie zreszta stalo swego czasu z Portobello (chociaz wedlug mnie niektore zakatki tam wciaz strasza ale ja to zawsze sie czego musze doczepic). Modne ostatnio wsrod mlodych bezdzietnych (a to wazne w przypadku wybory dzilenicy) staje sie Stoneybatter, South Circular Road (!!!) to i pewnie tak jak mowisz czesc Rialto (o mamo!!!) i okolic.

  4. Wow, to jest tak piękne, tak inspirujące, że aż mam ochotę ukraść ten pomysł i zrobić to samo w moim rodzinnym mieście. Ale chyba nie wolno nie??? patent i te sprawy 😉 . p.s. Zanim przeczytałam cały Twój wpis, rzuciły mi się pierwsze słowa z 4 tablicy. Myślałam, że to będzie o jakimś domu pewnej kobiety, ku której pamięci, syn umieścił epitafium z kreatywnym wyjaśnieniem dlaczego zmarła;)

    • wolno, oczywiscie ze wolno. Kazde miasto ma dzielnice, ktore niesamowite rzeczy moglby opowiedziec o swych mieszkancach i ich przeszlosci.
      PS. taaaa, i przy okazji syn przemycil miedzy wierszami jak wielki wplywa na zycie (i smierc) mieli ksieza w tym bardzo swego czasu ortodoksyjnie katolickiem kraju 😉

  5. Bardzo fajny pomysł. Widziałam coś podobnego w Warszawie, tylko że tam były to małe karteczki poprzyczepiane na ścianach budynków.
    Z kolei w Gdańsku w niektórych miejscach wiszą tabliczki z cytatami naszego sztandarowego pisarza, Gunthera Grassa, w tych samych miejscach, które opisują. Na przykład przy wejściu do przejścia podziemnego dworca kolejowego, we Wrzeszczu w różnych miejscach. Aż chyba kiedyś sfotografuję 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s