Dublińskie schody do Piekła i seryjna morderczyni Darkey Kelly

„The safest road to hell is the gradual one – the gentle slope, soft underfoot, without sudden turnings, without milestones, without signposts.” – C. S. Lewis

Droga do piekła jest wybrukowana dobrymi chęciami, a w Dublinie droga do piekła prowadzi z górki. Dosłownie. Wieki temu, z nieco górującego nad otoczeniem Cornmarket, można było przejść po schodach na skróty do niżej położonego Piekła. Schodów było 40 i biegły wokół najstarszego, średniowiecznego dublińskiego kościoła St Audeon’s. W poniżej położonych zaułkach roiło się od knajpek i burdeli, dzięki czemu miejsce nazwano właśnie Piekłem. 

Piekło rozciągało się od Cook Street w kierunku Fishamble Street. Zamieszkałe i odwiedzane było przez różnych przestępców, rzezimieszków oraz szeroko rozumianych typów spod ciemnej gwiazdy. Takim jednym typem, a raczej typką była żyjąca w XVIII wieku, Darkey Kelly, burdel mama przybytku o nazwie Maiden Tower. Według podania, Darkey zaszła w ciążę z szeryfem Dublina, Simonem Luttrell i zażądała od niego wsparcia finansowego w wychowywaniu dziecka. Oczywiście, szeryf wyparł się ojcostwa, a także jakiejkolwiek znajomości z panią Kelly, a następnie oskarżył ją o bycie czarownicą oraz o dzieciobójstwo poprzez satanistyczny rytuał. (bo rzeczonego dziecka w sumie nie było, ani jego ciała). W roku 1761, na oczach rozochoconego tłumu, pani Darkey została spalona na stosie. Według innej legendy, Darkey Kelly miała romans z miejscowym biskupem, a zmarła z powodu samobójstwa lub też zabójstwa po tym, gdy zaszła z nim w ciążę. Po dziś dzień podobno jej zielony duch (!) tzw. Green Lady pojawia się przy schodach do Piekła, tuż obok kościoła. Zresztą w tym miejscu swego czasu Dublińczycy porzucali niechciane niemowlęta.

Od kilku lat, pojawiła się nowa teoria dotycząca powodu zgładzenia pani Kelly. Otóż podobno nie została oskarżona o czary ani nie była w ciąży z żadnym z miejscowych notabli, ale był seryjną morderczynią. W jej burdelu znaleziono bowiem co najmniej pięć ciał mężczyzn. Ta najnowsza teoria, czyni Darkey Kelly pierwszą znaną seryjną morderczynią Dublina.

Czy to w czasach średniowiecznych, czy dziś, schody nadal nie zachęcają do spacerów. Ukryte za grubymi, średniowiecznymi murami, zakręcające po kilku metrach i chowające się przed oczami przechodniów wyżej i nieco w oddali położonej ulicy, wciąż chętnie goszczą nie tylko różnych rzezimieszków, ale też narkomanów. Darujcie sobie samotne zapuszczanie się na nie, tak jak i ja sobie podarowałam.

P1160086

10 uwag do wpisu “Dublińskie schody do Piekła i seryjna morderczyni Darkey Kelly

    • pewnie tak. To wydaje się byc wyjątkowo nieprzyjazne. Tylko na zdjęciu uchwyconym w odpowiedniej chwili może mamić że jest inaczej. Nikogo oprócz typów pod wpływem narkotyków, nie widać. A tacy są wyjątkowo niebezpieczni bo nieprzewidywalni i nieobliczalni. Zresztą w Dublinie typy omijane z daleka zazwyczaj są pod wpływem narkotyków a nie alkoholu (nie tak jak w Polsce), ale to temat na inną okazję.

    • bo udało mi się uchwycić w magicznej chwili. Gdybym stanęła ciut dalej widać byłoby jednego podejrzanego typa z ręką w spodniach a gdybym poczekałabym 30 sekund dłużej to widać byłoby dwóch innych podejrzanych typów idących właśnie tymi schodami. 🙂

  1. Teraz już wiem, dlaczego od zawsze mam chroniczną niechęć do korzystania z uciech przybytków podobnych temu, który prowadziła pani Kelly:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s