Polacy o sobie w Irlandii

Znajdujecie się w tych opowieściach czy są kompletnie inne od Waszych doświadczeń? Podsłyszane, podejrzane i dla Was zebrane:

Aneta:  Do Irlandii przyleciałam w grudniu 2004. I nie było SYLWESTRA tzn. takiego jak w Polsce, bo jakoś cicho było, ale facet się postarał i fajne mieszkanko było. Potem było gorzej, 1500 mieszkań, jeszcze więcej znajomych krótkoterminowych, bo się wszyscy rozjeżdżali. Wzloty i upadki. Teraz jest inaczej, bardzo inaczej, ale pamiętam radość jak w ruskim sklepie coś polskiego się znalazło.


Magdalena: Do Irlandii wyjechał do pracy mój mąż i po roku od jego wyjazdu dojechałam ja z naszym synkiem. Jestem już na Wyspie 9 lat. Przyjechałam, kiedy podobno było najgorsze lato w historii, od 1947 roku…Pamiętam, że zaskoczyły mnie cztery pory roku w ciągu jednego dnia… słońce a za chwilę jesienny wiatr i padający niemal poziomo deszcz, zacinający i niekończący się…śmieję się, że ja – osoba z natury  nie lubiąca pośpiechu, celebrująca chwilę i lubiąca się zatrzymać w całym tym pędzącym świecie, znalazłam kraj dla siebie idealny. W sklepie powoli spakujesz zakupy bez narażania się na pochrząkiwania w kolejce, do autobusu zdążysz jak kierowca cię widzi, bez narażania przycięcia nosa drzwiami.


Agata: Ja przyjechałam z chłopakiem, który miał już piękne mieszkanie w centrum, świetną pracę, więc przez pierwszy miesiąc zwiedzałam Irlandię, chodziłam na imprezy, do restauracji i na zakupy trwoniąc jego pieniądze. Później znalazłam pracę i było/jest jeszcze lepiej. Przesadziłam, co?


Rafał: Ja przyleciałem tu 12 lat temu odwiedzić znajomych, którzy już tu byli od kilku miesięcy, tak po prostu na wódkę i jestem do dziś.


Paulina: osiągnęłam w Irlandii bardzo dużo i jestem bardzo wdzięczna, na szczęście spotykałam, poznałam, mieszkałam tu z samymi fajnymi, uczciwymi Polakami (no może poza jednym egzemplarzem)


Monika: Do Irlandii przyjechałam w 2004 roku zaraz po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Powodami emigracji było szukanie lepszego życia, ciekawość świata, młodość;-) niepokorna. Początkowo to miała być Anglia ze względu na to, że pracowałam w Szkocji kilka miesięcy i wydawało mi się wtedy, że tak będzie łatwiej. Okoliczności jednak sprawiły, że ostatecznie znalazłam się w Irlandii, którą znałam jedynie z piosenki Kocham Cię jak Irlandię. Teraz z perspektywy czasu, tekst ten nabrał osobistego znaczenia.


Wojtek: 2 miesiące temu przyjechałem z dziewczyną do Irlandii i jakoś sobie radzimy, jednak strasznie się zawiedliśmy na tym kraju. Nie chodzi mi o zarobki czy standard życia, ale o ludzi, krajobrazy, puby itd. Irlandia wcale nie jest piękniejsza od Polski. Wszędzie pola, pola i tylko pola. Puby też nie są jakieś wspaniałe. Dublin znudził mi się po tygodniu, jest jednostajny i nie ciekawy. Wszędzie takie same trzy piętrowe kamienice, puby i nic więcej. Irlandia jest szara i przeciętna, a Irlandczycy nawet nie wiedzą gdzie jest Polska czy Litwa. Jedyną rozrywką jest tutaj siedzenie w pubie do rana i zalewanie się browarami. Spotkałem jak do tej pory około 50-70 Polaków i każdy z nich miał podobne  zdanie na ten temat. IRLANDIA JEST PRZEREKLAMOWANA a Irlandczycy wcale nie są jacyś szczególnie mili.


Marek: Każdy od czegoś zaczynał, ja przyleciałem na urlop – zostałem, szukałem pracy 3 miesiące, chodząc z kartką od farmy do farmy, na której miałem napisane „Hello, I’m looking for a job” kto wie, może dostałem jakąś prace, ale tego nie wiem bo mogłem nie zrozumieć. Jedyną pomoc dostałem od znajomego u którego mogłem spać w salonie (ale nie na dłuższą metę bo przeszkadzało to innym domownikom). Aktualnie mam żonę, syna, kierownicze stanowisko na pełnym etacie i jestem fotografem z własna działalnością. Nigdy nie byłem na żadnym zasiłku, i nigdy od państwa nie wziąłem za nic grosza.


Ula10 lat temu przyleciałam na tydzień na urlop, syna odwiedzić i jestem do tej pory.


Jagoda: Marzec 2016.  Miałam 200 euro i koleżankę, która mieszka w Irlandii z rodziną chyba 11 lat. Znałyśmy się krótko i bardziej z rozmów telefonicznych. Bardzo mi pomogli, po miesiącu dostałam pracę, kiedy stanęłam na nogi zaczęłam dokładać się finansowo do tzw życia. Wiem, że mogę na nią i jej rodzinę liczyć zawsze, oni na mnie też.


Maciej: 2006 październik. Pierwsze samodzielne wyjście na miasto i trafiło mnie auto. Oczywiście zapomniałem, że auta nadjeżdżają z innej strony, ale nic mi się nie stało. Po tej niemiłej przygodzie poszedłem do baru zamówić Guinnessa. Barman nalał, a ja od razu go chce zabrać i nagle barman coś do mnie mówi, a ja nie mam pojęcia co bo ang niet. Dziadki w śmiech przy stoliku. Dopiero w domu mi ktoś wytłumaczył, że Guinness musi odstać aby pianka opadła i dolać więcej piwa do kufla. Ach to były czasy.


Agnieszka: Przyleciałam jako pierwsza tutaj, za mną przyleciały szwagierka, szwagierki siostra jakieś ich koleżanki. Jako, że ja byłam pierwsza i chętna do pomocy – chodziłam, pomagałam załatwiać pracę, jakieś sprawy urzędowe i wiele innych rzeczy, zwykle życzliwe wsparcie. Na koniec, gdy ja potrzebowałam wsparcia wszyscy się na mnie wypieli – taka to moja historia. Czasami człowiek traci wiarę w ludzi.


Grażyna: A ja jestem bardzo wdzięczna kuzynom, pożyczyli kasę na bilet, mieszkanie itp. wydrukowali CV, a że nie umiałam kompletnie języka napisali na kartce co mam mówić. W pierwszy dzień kuzynka poszła ze mną, kolejne dni musiałam sama ponieważ pracowali. Chodziłam od rana do wieczora cały tydzień. Pamiętam jak weszłam do jednej restauracji tak mnie urzekła, że zapomniałam co miałam powiedzieć. Wszyscy dookoła narzekali, że są tu 2-3 miesiące i pracy nie ma, ja po tygodniu szukania znalazłam 3 prace. Rano sprzątałam domy na budowie, wieczorami kuchnie, a na weekend zbierałam szklanki w dyskotece. Jak ktoś chce pracować to zawsze pracę znajdzie.


Iwona:  Mój pierwszy wyjazd był zaraz po maturze. Na drugi dzień moi ukochani współlokatorzy zgodnie wytypowali mnie do rozmowy z landlordem. Dałam wówczas radę. Pierwsze pobranie krwi w Irlandii. Pielęgniarka nieco zalała mi spodnie gdy wyciągała igłę. Wracałam do domu 40 minut z buta w spodniach poplamionych krwią, a dwóch kierowców zatrzymało się i pytali, czy mi pomóc.


Marta: Współczuję szczerze wszystkim, którzy na tej pięknej szmaragdowej wyspie nie czują się dobrze! Dla mnie to mój dom, miłość, kilkoro prawdziwych przyjaciół, najpiękniejsze miejsce do mieszkania, ciekawa i rozwijająca praca.. Możliwość odwiedzin rodziny w Polsce kiedy tylko zechce i mam czas – czego więcej potrzeba???


Basia: Nie miałam niczego w Polsce mimo, że pracowałam ciężko, dzień w dzień i co drugą niedzielę po 14 godzin. Zawsze brakowało pieniędzy. Irlandia dała mi więcej niż mój ojczysty kraj. Niestety smutne, ale prawdziwe. Nie jestem tu u siebie, ale i tak czuję się lepiej niż w Polsce.


Małgorzata: Mieszkam w Irlandii od czterech lat. Mój partner mieszkał w Irlandii, więc nie miałam wyjścia. Czekałam, aż syn skończy gimnazjum i przylecieliśmy pięknego sierpniowego lata do Dublina. W zasadzie miejsce zamieszkania niewiele we mnie zmieniło, może jedynie to, że w końcu rozpakowałam walizkę i schowałam ją na strych. Tutaj poczułam, że jestem bardziej u siebie. Idealna pogoda dla takiego melancholika jak ja. Mogłabym przecież zamieszkać, w którymś z ciepłych krajów, ale nie znoszę upałów. Jest wiatr, deszcz, słońce, tęcze. Czego pragnąć więcej?! Na początku byłam zaskoczona, że wszyscy narzekają na pogodę, później zrozumiałam, że to taka forma zagajenia do rozmowy. Bardzo miło zaskoczyły mnie codzienne powitania przez nieznajomych ludzi. Przejęłam ten nawyk, świat od razu wydaje się bardziej przyjazny. Zaufanie, wiara na słowo. Żadnych potwierdzeń, tłumaczeń. Brak polskiej podejrzliwości.


Beata: Zawsze będziemy się zastanawiać czy dobrze zrobiliśmy, bez względu na to czy to Irlandia czy Polska czy inny kraj. Ja myślę, że człowiek jest w stanie zmienić wszystko jeśli są ku temu powody i tak wiele jak silne one są. Trzeba cieszyć się z tego co jest, gdyby było źle zmienilibyśmy to. Choć wiele razy przychodzi to pytanie …czy wracać ? Później mogłoby brzmieć : czy dobrze zrobiłam ?


Anna: Nasz początek to podróż poślubna, wynikającą z mojej wielkiej chęci odwiedzenia tego kraju. Zakochaliśmy się w nim obydwoje już po kilku dniach, a po latach, kiedy wróciłam na wakacje i poprowadzić zajęcia utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że to jest to. Byłam akurat na tym etapie życia gdzie porzuciłam pracę na etacie na rzecz freelancerstwa, a mój mąż był też gotów na zmiany… podjęliśmy szybka decyzję, spakowaliśmy dobytek i przeprowadziliśmy się do Irlandii zacząć wszystko od nowa, w otoczeniu wolnym od pośpiechu, stresu i wyścigu z czasem i sąsiadami. Przeprowadzka ze stolicy do małego Irlandzkiego miasteczka, a potem na wieś to była prawdziwa przygoda, którą wspominam z uśmiechem. Musieliśmy się przyzwyczaić do nowego tempa życia, kilku technicznych rozwiązań, braku bliskich znajomych… teraz, kiedy mieszkamy w starym domu z ogrodem na środku niczego, jesteśmy jednak najszczęśliwsi. Cieszę się bardzo, że mam możliwość pracy w elastycznych godzinach i że mogę podążać za marzeniem. Jesteśmy tu 4 lata i nie żałujemy ani minuty.

26 uwag do wpisu “Polacy o sobie w Irlandii

  1. Wojtek… 2 miesiace i juz wszedzie byl i wszystko widzial… pewnie by juz wrocil do Polski gdyby nie to, ze zeslali go tu wbrew jego woli i za kare.
    Ale najlepsze jest to, ze sa tu ludzie po 10 lat i nadal uwazaja, ze wszytko tu jest „bee” 😉

  2. Bardzo fajny wpis, świetnie się czyta te komentarze! Moim prywatnym zwycięzcą jest Marek: „…kto wie, może dostałem jakąś prace, ale tego nie wiem bo mogłem nie zrozumieć…” – mistrz 😉 Prawda jest taka, że szczęście znajduje się między uszami a nie na łące, dlatego jedni będą szczęśliwi na emigracji, inni nie. Nie ma reguły.

    Pozdrawiam zza blogowej miedzy!

  3. Ja jestem w Irl od roku z mężem i synkiem. Póki co nie widzi mi się powrót do PL. Niektórzy ze znajomych, ktorzy sa w Irl od 10 lat pobudowali domy w Pl , ale narzekaja jak to w tej Irl jest ch…o (przepraszam za wyrażenie) , to nic , że dzieki emigracji zwiedzili kawal swiata, bo bylo ich stac na kosztowne wakacje egzotyczne i postawili chalupy , ale dalej źle .. Nooo luudzieeeee … Ja rozumiem , ze w miare jedzenia apetyt wzrasta , ale czy my polacy malkontentswo mamy wrodzone w genach ??!! Dlaczego ludzie nie potrafia docenic to co juz maja i cieszyc sie tym … Ech

    • Za sto lat nas nie będzie. Szkoda życia na marudzenie, politykowanie czy martwienie się opiniami obcych ludzi. Nam akurat Irlandia podpasowała bezbłędnie, zarówno od strony zawodowej jak też socjalnej (irlandzkie podejście do życia, chociaż nieco na początku denerwujące, okazuje się na dłuższą metę wyjątkowo zdrowe). Ale znam wiele osób, którym Irlandia nie pasuje, bo trawa jest za mało zielona, a owce za głośno beczą. Znam też takich, którzy dorobiwszy się pieniędzy i doświadczenia wrócili do Polski otwierać własne biznesy, po czym (nie zawsze, ale przeważnie) po roku albo trzech wrócili na Zieloną, bo im ZUS zeżarł kasę a polscy urzędnicy chęć do życia.

  4. Interesujące są te opowieści, mam własne doświadczenia, ale nie z Irlandii. Byłam zadowolona z tych kilku lat innych niż w Polsce, to znakomite doświadczenie. Wróciłam, bo musiałam, ale w moim przypadku warto było być tam i wrócić d Polski. Zostały miłe kontakty, czasami odwiedziny…

    • mieszkanie poza krajem ojczystym może nas pozytywnie zmienić i otworzyć oczy. Ale to od nas zależy czy w ogóle na to pozwolimy, czy też będziemy żyć w bańce mydlanej, tylko wśród swoich, przybierając gruby pancerz i ciemne okulary – żeby tylko nic nie widzieć i nie być widzianym. I wtedy sporo możliwości i krytykę wszystkiego co według nas jest inne,

  5. Zawsze sie trafi jakis Wojteczek! Nie przyjechalam tu z powodow finansowych, uwazam ze to przepiekny kraj, jeden z najlepszych do zycia w Europie. Irlandia to moj dom I jestem bardzo szczesliwa ze w kwietniu otrzymam irlandzkie obywatelstwo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s