Alkohol w Irlandii

Dzisiejszy wpis sponsorują Blogi Językowe i KulturoweBlogi biorące udział w lipcowej akcji mają za zadanie umieścić wpis związany z tematem alkoholu w danym kraju. Zachęcam do przeczytania na temat alkoholu w Irlandii pod logiem naszej grupy.

Irlandia może być małym krajem, ale ma dużą ilość pubów. Zgodnie z nowym raportem Drinks Industry Group of Ireland (DIGI), autorem którego jest ekonomista z uczelni DCU, Anthony Foley, pubów w Irlandii jest 7,193, sklepów monopolowych 3116, 2 406 restauracji i 983 hoteli. Pamiętajcie, że niemal w każdej restauracji i hotelu można kupić alkohol. Raport ma na celu podkreślenia, wpływu sektora napojów na lokalną gospodarkę w Irlandii, biorąc pod uwagą miasta i miasteczka. Twórca raportu obawia się, że wysoka akcyza na alkohol w Irlandii może zahamować wzrost gospodarki i zniechęcać turystów do odwiedzin, szczególnie tych z Wielkiej Brytanii. Całkowity podatek akcyzowy na alkohol w Irlandii jest drugim najwyższym w Unii Europejskiej, na pierwszym miejscu znajduje się Finlandia. Zgodnie z kategorią napojów, Irlandia ma najwyższą akcyzę na wina, drugą najwyższą na piwo i trzecie najwyższą akcyzę na wyroby spirytusowe.

Przeciętny Irlandczyk wypija 550 pintów piwa (pint to prawie pół litra), lub 143 butelki wina lub 50 butelek wódki rocznie. Mówimy tu o przeciętnym. Kto z Was wypija 10 piw tygodniowo? Irlandia i Wielka Brytania są jedynymi krajami w Unii Europejskiej, które pozwalały kierowcom na 0,8 promila. Kilka lat temu Irlandia zmniejszyła limit do 0,5 promila.

Good puzzle would be cross Dublin without passing a pub”

Irlandczycy uwielbiają swoje puby i chyba nie znajdzie się większej wioseczki bez pubu. Natomiast w centrum miast i miasteczek trudno znaleźć ulicę, na której nie byłoby pubu. Leopold Bloom, bohater Ulyssesa autorstwa Jamesa Joyce, stwierdził, że niezła by to była szarada spróbować przejść Dublin nie przechodząc po drodze obok pubu. W zeszłym roku, za rozwiązanie zagadki wziął się pewien irlandzki programista, Rory McCann, napisał algorytm, który pozwolił mu dokonać tego wyczynu. Do tego celu użył OpenStreetMap, aby zaznaczyć ponad 1000 dublińskich pubów a algorytm już zajął się resztą. Co prawda, przejdzie się obok restauracji lub hoteli, które pubami nie są, ale można w nich kupić alkohol. Po prostu nie dało rady inaczej.. Na dodatek trzeba przejść obok Browaru Guinnessa, w którym jest bar. Rory twierdzi, że to się nie liczy, bo bar jest wewnątrz browaru i trzeba kupić bilet itp, żeby ewentualnie skorzystać z baru. Trasa, która prowadzi od Blackhorse do Baggot Street na mapie poniżej:

Irlandzkie puby to instytucja sam w sobie, żartobliwie nazywane są oficjalnym blokerem przed słońcem.

Irlandzkie puby można podzielić na dwie kategorie: puby do odpoczynku oraz puby na imprezę. Jednak nie zależnie od kategorii, pierwsze zetknięcie z irlandzkim pubem w Irlandii może być dość szokujące – oczywiście pozytywnie.

W pubach położonych poza centrum miast lub w wioseczkach zawsze zjemy dobrze oraz uraczeni zostaniemy towarzystwem stałych klientów. Nie zawsze pierwsi do nas zagadają, ale jeśli już my się odezwiemy, to im się buzia nie zamknie oraz chętnie wypiją z nami kilka kolejek. Przy okazji przypominam o irlandzkim zwyczaju kupowania kolejek. Gdy idziemy do pubu i ktoś się nas pyta „co pijesz”, jeśli odpowiemy, to zostanie nam to kupione. Należy wtedy pamiętać, kto nam kupił coś do picia i co on sam pije, aby idąc po kolejny napój dla siebie, „odkupić” wcześniej nam kupiony drink i „oddać”. Im więcej osób w grupie, tym częściej będziemy pytani  o to co pijemy. Bezpieczniej jest odmawiać i nie przyjmować drinka mówiąc, że jeszcze się ma co pić z dwóch powodów: a) szybko przed nami będzie stało kilka szklanek , b) wypada każdej osobie, która nam kupiła picie, odwdzięczyć się i „odkupić”. Może więc dojść do tego, że dostaniemy 7 rundek, ale wypada też te 7 rundek odkupić, a my tylko mamy czas/głowę/ochotę (niepotrzebne skreślić) na 3 rundki. Ja zazwyczaj jak wychodzę, trzymam się rundkowych 3-4 osób –  w takim kręgu kupujemy sobie nawzajem kolejki.

W pubach w centrum miast, Polaków przyzwyczajonych do pubów w kraju ojczystym,  zdziwi przede wszystkim tłum ludzi. W tych pubach rzadko się siedzi, stoi się gdzie bądź w tłumie osób.

W wielu pubach zauważymy na ścianach kilkanaście ekranów telewizorów a każdy z innym sportem. Do tego muzyka tak głośno puszczana, że nie słychać osoby stojącej obok chyba że krzyczy nam do ucha. Z tego typu pubów słynie przede wszystkim dzielnica Temple Bar w Dublinie. Z tego też powodu dużo Dublińczyków „nie robi” Temple Bar. Ja idąc za przykładem różnych moich ekip irlandzkich też raczej sporadycznie jestem w Temple Bar (chyba, że przyleci ktoś z Polski to trzeba zaprowadzić 😉 ). Temple Bar jest raczej dla turystów lub dla wieczorów panieńskich / kawalerskich.

Jeśli nie należymy do żadnej z powyższych grup, w centrum Dublina chodzimy do pubów w pobliżu Grafton Street, Kildare Street – te okolice. Oczywiście też jest głośno w tych pubach, ale można znaleźć kilka spokojnych jak się chce wpaść na pogawędkę z kimś…tylko po co? Nie o to chodzi Irlandczykom w weekendowych wyjściach do pubu.

A chodzi o „przewijanie”. Nie siedzi się w pubie, nie zapuszcza korzeni tylko chodzi się z pubu do pubu, czyli uprawia się tak zwane „pub crawl” (chociaż nikt tak naprawdę nie mówi, że tak robi – to jest po prostu naturalne, że chodzi się z knajpy do knajpy). Siedzenie i wypicie kilku kolejek w jednym miejscu przez cały wieczór jest raczej nieirlandzkie 🙂Wypada zaliczyć z dwie, trzy knajpy, żeby wieczór był udany. Siedzimy w jednym pubie cały czas gdy: a) jesteśmy na wsi, w której jest tylko jeden pub, b) przyszliśmy do swojego lokalnego pubu, jak co dzień, na jedną szklaneczkę piwa, c) coś z nami jest nie tak / jesteśmy drętwym cudzoziemcem (więc w sumie jest z nami coś nie tak).

To, że puby wieczorami w okolicach weekendu są zapchane oraz że się w nich stoi sprzyja bardzo pogawędkom z „przechodniami” i nowym znajomościom. Barmani w irlandzkich pubach są równie ważni, jak wystrój czy tradycja pubu. Irlandczycy uwielbiają rozmawiać i są otwarci, a taki irlandzki barman te cechy ma genetycznie w nadmiarze. To jest też jeden z powodów, dla których chce się wracać do lokalnego pubu – barman zna nas po imieniu, wie co pijemy i zawsze można z nim pogadać.

Oczywiście poza czasem weekendu czy ogólnego zapchania pubów, puby są centrum życia w wielu miejscowościach. Można w nich zjeść, wymienić się ploteczkami i miło spędzić czas.

Irlandczycy ogólnie piją dużo, ale w szczególności w grudniu i w czasie samych świąt. Dla wielu osób pierwszy dzień świąt do dzień, gdy siedzi się w domu i od rana pije alkohol, nawet jeśli jest to dzień spotkań całymi rodzinami przy stole z indykiem jako najważniejszym daniem. Drugi dzień świąt natomiast to niemalże obowiązkowe wyjście do pubu. To, że w pierwszym dniu nie idzie się do pubu to tylko dlatego, że są zamknięte.

To, czego bardzo nie lubię to reklam alkoholu nawiązujących do świąt.

 

.

Najgorsze jednak są maratony picia w ramach tak zwanego „12 pubs of Christmas”. Grupy znajomych czy przyjaciół stawiają sobie wtedy za cel odwiedzenie 12 różnych pubu w ciągu jednej nocy i oczywiście w każdym z nich wypicie jednej porcji alkoholu. Na jeden pub wyznacza się tylko pół godziny. Zazwyczaj zaczyna się od piwa, potem przerzuca na mocniejsze alkohole, aby skończyć na Jägermeisterze z jakimś napojem energetyzującym. Ubiera się wtedy mniej lub bardziej obciachowe sweterki bożonarodzeniowe, lub po prostu czapki mikołajowe, lub rogi reniferów itp.

Zgodnie z Ustawą o Wychowaniu w Trzeźwości, nie mogę reklamować żadnego alkoholu na blogu. Jednak muszę z nazwy wymienić Guinnessa, bo inaczej nie da się pisać o Irlandii. Trunek jest nieoficjalnym symbolem Irlandii oraz Dublina. W roku 1759 Arthur Guinness  podpisał umowę najmu dającą mu prawo do ziemi, na której znajdował się browar. W umowie tej zobowiązywał się płacić 45 funtów rocznie i miała ona obowiązywać 9 tysięcy lat.  Sławna księga rekordów też nosi jego nazwisko (mimo że na pomysł księgi nie wpadł żaden z rodzinny Guinnessów, tylko jeden z dyrektorów fabryki). Dziś browar Guinness irlandzki już nie jest, a amerykański (kupiony przez grupę Diaego), ale i tak nigdzie nie smakuje tak, jak w Irlandii. Wszelkie głowy państw i oficjele odwiedzający Irlandię, prowadzeni są do dublińskiej fabryki Guinnessa lub też po prostu częstowani trunkiem w pubie. Co jeszcze Dublińczycy zawdzięczają Guinnessowi? Gravity Bar znajdujący się w Muzeum Browarze Guinness Storehouse. Zapewnia on piękny miejsce widokowy. Umieszczony na samym szczycie budynku, zwany również „head of the pint” nawiązując do białej pianki zwieńczającej porządnie nalany kufel Guinnessa.

Kolejny znanym trunkiem irlandzkim jest whiskey. Marek sporo i jest w czym wybierać w Irlandii, ale oprócz możliwości kupienia whiskey, dość sporo liczba destylarnii umożliwia ich zwiedzanie zakończone małą degustacją.

W Irlandii jest również dość dużo abstynentów, osób które nigdy nie piją żadnego alkoholu. Jest jednak sporo samobójstw popełnianych pod przykrywką alkoholu. W mniejszych i odludnych miejscowościach, młodzi ludzie chcący popełnić samobójstwo, często decydują się na wypicie alkoholu i spowodowanie wypadku śmiertlnego samobójczego. Robią tak zawsze w późno w nocy, na odludnych ulicach, po to by nie narażać innych osób. Decydują się na taką formę samobójstwa, aby nie zostawiać swoich bliskich w rozpaczy po samobójstwie, ale po wypadku samochodowym.

Jeśli interesuje Was ten temat w innych krajach, zobaczcie wpisy innych blogerów:

Jeśli natomiast chcecie się do nas dołączyć, napiszcie na ten adres:  blogi.jezykowe1@gmail.com

Chiny:

Biały Mały Tajfun – Alkohol w Chinach – http://www.baixiaotai.blogspot.com/2017/07/alkohol-w-chinach.html

Finlandia:

Suomika – Alkohol w Finlandii

https://suomika.pl/alkohol-w-finlandii/

Francja:

Madou en France – Mini przewodnik po alzackich rodzajach win – http://www.madou.pl/2017/07/dobre-alzackie-wina.html

FRANG – Najlepsze francuskie trunki

http://www.frang.pl/najlepsze-francuskie-trunki/

Francuskie notatki Niki  –  Apéritif po francusku

https://notatkiniki.blogspot.com/2017/07/aperitif-po-francusku.html

Gruzja:

Gruzja okiem nieobiektywnym – Wina z Abchazji

https://innagruzja.blogspot.com/2017/07/wina-z-abchazji.html

Hiszpania:

Olga Nina – Alkohol w Hiszpanii

https://olganina.com/alkohol-w-hiszpanii/

Japonia:

japonia-info.pl – Czy w Japonii piją sake?

http://japonia-info.pl/czy-w-japonii-pija-sake/

Kirgistan:

Kirgiski.pl – Co pije się w Kirgistanie oprócz herbaty http://kirgiski.pl/2017/07/co-pije-sie-w-kirgistanie-oprocz-herbaty

Niemcy:

Niemiecka Sofa – Niemieckie alkohole

http://niemieckasofa.pl/2017/07/niemieckie-alkohole/

Niemiecki w Domu – Jakie alkohole pije się w Niemczech?

http://niemieckiwdomu.pl/alkohole-pije-sie-niemczech/

Językowy Precel – Nietypowe niemieckie alkohole

http://jezykowyprecel.pl/2017/07/nietypowe-niemieckie-alkohole/

Niemiecki po ludzku – Oktoberfest w Blumenau (Brazylia)

http://niemieckipoludzku.pl/?p=2403

Rosja:

Dagatlumaczy – blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim – Jak się pije po rosyjsku? – http://www.dagatlumaczy.pl/jak-sie-pije-po-rosyjsku/

Szwecja:

Szwecjoblog – Szwedzkie piosenki biesiadne – https://szwecjoblog.blogspot.com/2017/07/szwedzkie-piosenki-biesiadne.html

Polskie gadanie o szwedzkich rzeczach – Alkohol w Szwecji? Absolut-nie! https://polskiegadanieszwedzkierzeczy.blog/2017/07/25/alkohol-w-szwecji-absolut-nie/

Turcja:

Turcja okiem nieobiektywnym – Jak smakuje rakı ?

https://innaturcja.blogspot.com/2017/07/jak-smakuje-rak.html

Wielka Brytania:

Angielski c2 – Pubbing in public house

http://angielskic2.pl/pubbing-in-public-house/

Angielski dla każdego – Alkohole po angielsku

https://angdlakazdego.blogspot.com/2017/07/alkohole-po-angielsku.html

Włochy:

italia-nel-cuore – Boski Aperol Spritz, co to takiego?

https://italianelcuoreblog.wordpress.com/2017/07/25/boski-aperol-spritz-co-to-takiego/

Wielojęzyczne:

Daj Słowo – Czeskie piwo Starobrno i jego historia

http://dajslowo.pl/czeskie-piwo-starobrno-i-jego-historia

30 uwag do wpisu “Alkohol w Irlandii

  1. Byłam w pubach Irlandii i strasznie mi się tam podobało. Muzyka na żywo to dobry dodatek do zabawy. Faktycznie Irlandczycy to piwosze – bardzo ciekawy artykuł.

  2. Niesamowite sa te ilosci na jednego Irlandczyka rocznie. Moda na zmienianie bubow czy klubow jednego wieczora rozpowszechnia sie juz chyba w calej Europie, bo i we Francji coraz czesciej tak ludzie robia:))

  3. W lrlandii maksymalny limit to 0.5. Inna sprawa, że kontrole drogowe trafiają się tutaj bardzo, bardzo rzadko.
    A poza tym bardzo fajny wpis )

  4. O, już wcześniej słyszałam o tradycji „12 pubs of X-mas”, ale myślałam, że to tylko taka miejska legenda przedstawiana głównie na potrzeby filmowej rzeczywistości. Aż mam ochotę spróbować jak to jest!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s