Kobieta po irlandzku

Dzisiaj mam dla Was wpis językowy w ramach akcji Blogów Językowych i Kulturowych.

Tematem jest “kobieta w języku kraju, o którym piszemy”. Postanowiłam podejść do niego nieco przewrotnie i podzielić  się z Wami wyrażeniami, które usłyszycie w Irlandii dotyczącymi kobiet.

Ostrzegam, że tekst powinniście czytać jest z przymrużeniem oka, gdyż jest pełen stereotypów i szowinistycznych opisów oraz generalizacji.

Gotowi?

Skoro jesteśmy w Irlandii, to wypada zaznajomić się z irlandzkim słowem cailínNie usłyszycie go zbyt często, to prawda, ale wiedzcie, że oznacza dziewczynkę.  Gdy dziewczynka rośnie i staje się atrakcyjną młodą kobietą, możecie skomplementować jej aparycję, używając słowa ridektóre ma również podtekst erotyczny. Gdy natomiast chcecie opisać dziewczynę we wprost przeciwny sposób, powiecie o niej wagon. Gdy chcecie opisać dziewczynę jako osobę wulgarną, niemoralną lub niezbyt wyszukanym smaku, użyjcie któregoś z tych trzech słów – slapper / scrubber / scanger. Możecie też spotkać się ze słowem floozi – pani bardzo lekkich obyczajów. O najsłynniejszej dublińskiej floozi wspominałam kiedyś przy okazji wpisu na temat pomników zposiadających ciekawe przydomkami. Pomnik Anna Livia znajduje się obecnie w Croppies Memorial Park w Dublinie i przedstawia jedną z postaci z książki Jamesa Joyce’a Finneganów Tren. Anna Livia w książce między innymi uosabia rzekę. Kiedyś pomnik ten znajdował się na ulicy O’Connell, a Anna Livia siedziała sobie niemalże w wannie lub spienionym jacuzzi. Dlatego pewnie Dublińczycy wymyślili, żeby nazwać ją Floozie in Jacuzzi. (Puszczalska w Jacuzzi).

Bohaterce wpisu przybyło nieco lat i jest już starsza. Jeśli pani jest w związku, to powiemy o niej, że jest spoken for. Partner pani powie o niej missusczyli partnerka, bez wchodzenia w szczegóły czy to dziewczyna, żona czy narzeczona. Dodatkowo słowo missus używane jest w znaczeniu koleżaneczko – użyjecie je witając koleżankę, która do was telefonuje lub spotykając dawno niewiedzianą znajomą – hello missus, how’s life?!

Gdy kobieta spodziewa się dziecka, powiecie o niej, że jest preggie. Gdy ma dzieci i jest atrakcyjną i zadbaną mamą, określicie ją mianem yummy mummy. Jeśli zajmuje się dziećmi i nie pracuje zawodowo przez jakiś czas, co jest dość popularne w Irlandii, mówi się o niej stay at home mom. Nie ważcie się powiedzieć  housewife, bo dzisiejsza stay at home mom, zajmuje się przede wszystkim dzieckiem, a nie domem, prace związane z domem albo nie są jej priorytetem, albo zleca je komu innemu. Gdy dziecko podrośnie na tyle, że jest w szkole, stay at home mom, ma więcej czasu dla siebie w ciągu dnia i oprócz chodzenia na jogę czy picia skinny mocha frappuccino, umawia się z innymi mamami na lunch. Te panie nazywa się żartobliwie ladies who lunch  – czyli niepracujące zawodowo kobiety, które mają rodzinę i są dobrze sytuowane.  Mamę irlandzkie dziecko nazwie, tak jak i w innych anglojęzycznych krajach, czyli do wyboru do koloru i wymowy: Mum / Mom / Mam / Mammy chyba, że mowa o rodzinie z niskim wykształceniem, wtedy usłyszycie, że dziecko mówi o mamie Ma. Będzie już tak mówić przez całe życie, nawet wtedy gdy samo ma czterdzieści parę lat.

I gdy tak lata lecą, kobieta może się stać babcią, wtedy nazywana jest Granny lub Nana. Uwaga, w Irlandii zawsze jedna babcia jest Nana a druga Granny – chyba ułatwia to sprawę, zamiast tak jak w Polsce mówić babcia Dorota i babcia Ewa. Czasem może to być też w skrócie, na jedną mówimy Nan a na drugą Gran. Nie ma jednak reguły w tym, którą jak nazwiemy.

Gdy kobieta jest starsza i lubi poplotkować można ją zobaczyć na spotkaniu z koleżankami i nazwiemy je wtedy bardzo nieładnie, czyli hagsdokładnie tak jak przydomek dublińskiego pomnika znajdującego się w pobliżu rzeki Liffey oraz mostka Ha’penny Bridge – hags with the bags.

A o czym panie mogą plotkować? Pewnie o innych paniach i jeśli zapomną imienia pani, którą chcą obgadać, powiedzą o niej yer wan (your one), czyli coś mniej więcej no ta tamta, jak jej tam. Tak więc strzeżcie się hags, a już najbardziej strzeżcie się Banshee z irlandzkiej legendy.  Wędruje ona po okolicy i zawodzi, przepowiadając śmierć. Żeby nie kończyć tak pesymistycznie, dodam, że starsze panie mogą być też nazwane Mrs. DoyleTo po gosposi z kultowego serialu komediowego Father Ted. Gosposia ta karykaturalnie dba o to, aby nikt nie był głodny, a już z pewnością nie siedział bez kubka herbaty w ręku. Jeśli kogoś nazwiecie Mrs. Doyle to ma być to synonim gościnności.

Zaciekawił Was temat? Zobaczcie co inni blogerzy, napisali o kobietach. Jeśli chcesz do nas dołączyć, napisz na ten adres: blogi.jezykowe1@gmail.com

CHINY

Biały Mały Tajfun: Z czym się Chińczykom kojarzą kobiety? – https://baixiaotai.blogspot.com/2018/03/z-czym-sie-chinczykom-kojarza-kobiety.html

 

DANIA
Ukryty Kot: Kobieta w języku duńskim
http://ukrytykot.pl/2018/03/25/kobieta-w-jezyku-dunskim/

 

FINLANDIA

Suomika: Kobiece sprawy po fińsku (tylko dla kobiet!)

https://suomika.pl/kobiece-sprawy-po-finsku/

 

FRANCJA

Demain,viens avec tes parents!: Stąd do wieczności

https://viensavecparents.blogspot.com/2018/03/stad-do-wiecznosci.html

 

Madou en France: 8 niezwykłych kobiet, które odmieniły Francję

http://www.madou.pl/2018/03/niezwykle-francuskie-kobiety.html

GRECJA

Powiedz to po grecku: O określeniach kobiety w języku greckim https://www.powiedztopogrecku.pl/o-okresleniach-kobiety-w-jezyku-greckim/

GRUZJA

Gruzja okiem nieobiektywnym: Kobiety w języku gruzińskim

https://innagruzja.blogspot.com/2018/03/kobiety-w-jezyku-gruzinskim.html

 

HISZPANIA

Hiszpański dla Polaków: Kobieto, to musisz wiedzieć o hiszpańskim! https://www.hiszpanskidlapolakow.com/o-hiszpanskim/kobieta-i-hiszpanski

 

IRLANDIA

W Krainie Deszczowców: Kobieta po irlandzku

https://zyciewirlandii.com/2018/03/25/kobieta-po-irlandzku/

 

JAPONIA

japonia-info.pl: „Kobiecy” pierwiastek w jōyō-kanji

http://japonia-info.pl/kobiecy-pierwiastek-w-joyo-kanji/

 

KIRGISTAN

Kirgiski.pl: Kobieta w języku kirgiskim  

http://kirgiski.pl/2018/03/kobieta-w-jezyku-kirgiskim/

 

NIEMCY

Niemiecki w Domu: Kobieta w Niemczech

http://niemieckiwdomu.pl/kobieta-w-niemczech/

 

ROSJA

Dagatlumaczy – blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim: “Kobieta” w języku rosyjskim

http://www.dagatlumaczy.pl/kobieta-w-jezyku-rosyjskim/

 

SZWECJA

Szwecjoblog:  Kobieta w języku szwedzkim – 5 ciekawostek

http://szwecjoblog.blogspot.com/2018/03/kobieta-w-jezyku-szwedzkim-5-ciekawostek.html

 

TURCJA

Turcja okiem nieobiektywnym: Czy Turczynki chcą nosić hidżab?

https://innaturcja.blogspot.com/2018/03/czy-turczynki-chca-nosic-hidzab.html

 

USA

Papuga z Ameryki: Jak ubierają się kobiety w USA?

http://www.papugazameryki.pl/2018/03/25/jak-ubiera-sie-amerykanka/

 

WIELKA BRYTANIA

Angielska Herbata: Angielskie idiomy z kobietą w tle

http://angielskaherbata.pl/2018/03/25/angielskie-idiomy-z-kobieta-w-tle/

 

English-Nook:  6 żon Henryka VIII

http://www.english-nook.pl/2018/03/6-zon-henryka-viii.html

 

Angielski dla każdego: Królowa, czyli najważniejsza kobieta w Wielkiej Brytanii
http://www.angielskiblog.pl/2018/03/krolowa-czyli-najwazniejsza-kobieta-w.html

 

WŁOCHY

Po Prostu Włoski: Kobieta w języku włoskim – idiomy i powiedzenia

https://poprostuwloski.pl/kobieta-w-jezyku-wloskim-idiomy-powiedzenia/

 

USA

Papuga z Ameryki: Jak ubierają się kobiety w USA?

http://www.papugazameryki.pl/2018/03/25/jak-ubiera-sie-amerykanka/

 

RÓŻNE JĘZYKI

Enesaj.pl: Kobieta w językach turkijskich  

http://enesaj.pl/2018/03/kobieta-jezykach-turkijskich/

 

Gdy w Irlandii pada śnieg

W zeszłym tygodniu nad częścią Irlandii szalała niespotykanie zła i zimowa pogoda. Nie dość, że dotarł do nas wyż znad Antarktyki nazwany Bestią ze Wschodu, “Beast from the East”, to następnie uderzył w niego huragan nazwany “Storm Emma”.  Ogłoszono najwyższy stopień zagrożenia, czyli “red alert”, zamknięto szkoły, zawieszono transport publiczny oraz nieczynne było dublińskie lotnisko. Rząd irlandzki ostrzegał przed niesprzyjającą aurą i podał godziny, w jakich zaleca, aby pozostać w domach. Wielu z nas, za przyzwoleniem, a raczej zaleceniem pracodawcy, nie udawała się do pracy, a jedynie pracowała zdalnie z domu. Ekonomiczny koszt burzy śnieżnej dla kraju wstępnie szacuje się na €160 milinów.

Jak bardzo te warunki atmosferyczne były niespotykane, przeczytacie w moim poprzednim wpisie, teraz jedynie wspomnę, że podobna zima miała miejsce dość dawno temu bo w roku 1982.

Przed nadejściem złej pogody mieszkańcy zaczęli robić zapasy żywnościowe. Przede wszystkim kupowano mleko i chleb w olbrzymich ilościach, ale ogólnie wszelkie produkty znikały z półek i większość sklepów, zanim zostały zamknięte, wyglądały mniej więcej tak:

Jesteście ciekawi, jak wyglądała nieczynna z powodu zimy Irlandia? Zatem przeczytajcie poniższe streszczenie 🙂

Oś czasu trwania “Beast from the East” oraz “Storm Emma”

  • Po 10 minutach

Zaczynają spadać pierwsze płatki śniegu. Powietrze jest świeże. Wszyscy idą wcześniej do domu z pracy. Czas więc do pubu celebrować zimę.

  • Po godzinie

Śnieg jest najwspanialszą rzeczą na świecie. Ludzie się super bawią. Każdy jest w świetnym nastroju, a po internecie zaczynają krążyć pierwsze memy na temat chleba.

  • Po jednym dniu

Piszesz do szefa, że będziesz pracować z domu i dokończysz “ten raport”. Następnie idziesz na dwór i bierzesz udział w bitwie na śnieżki z sąsiadami. Wszystkie spotkania są odwołane. Lepsze memy na temat chleba krążą po internecie.

  • Po dwóch dniach

Wygląda na to, że kolejny dzień pracujesz zdalnie. Czas się więc zrelaksować. Robisz zakupy w lokalnym sklepie, by mieć zapasy oraz spędzasz kilka godzin na Netflixie. Zaczynają krążyć te same memy o chlebie.

  • Po trzech dniach

Coś, na czym ci naprawdę zależało, zostaje odwołane z powodu pogody. Nie wyszłaś z domu od 48 godzin i zaczynasz wyglądać jak Tom Hanks w filmie Castaway. Jedyne ćwiczenia, jakie wykonujesz to wędrówki do toalety.

  • Po czterech dniach

Twoje weekendowe plany są niewykonalne lub odwołane. Jakieś dziecko rzuca śnieżką w twoim kierunku i zgłaszasz je do swojego “neighbourhood watch”. Twoja starsza sąsiadka, która mogłaby być twoją mamą, taguje cię na fejsbuku pod memem na temat chleba, dodając “Widziałaś? Bardzo śmieszne.”
Ten śnieg mógłby już wypiermielać.

Poniżej Wasze zdjecia, które przesłaliście mi na fejsie. 

 

 

28468461_1509593689150806_6032855462764449695_n

Tradycyjny niedzielny obiad irlandzki

Dwudziestego piątego dnia każdego miesiąca blogerzy zrzeszeni w grupie Blogi Językowe i Kulturowe  publikują artykuły na ten sam temat. Tym razem piszemy o typowym daniu naszego kraju. W Irlandii typowe są z pewnością ziemniaki, o których pisałam w wielu odsłonach ostatnio, oraz śniadanie tzw. full fry lub owsianka. O śniadaniu pisałam Wam również dość dawno temu tutaj. Skoro czas na coś o czym do tej pory nie pisałam, a ponadto wpis wypada w niedzielę, to wybór tematu nie może byc prostszy. Zapraszam Was na typowy niedzielny obiad irlandzki.

Tytułowy obiad to lokalna świętość i zwany jest Sunday roast – niedzielne pieczyste. Cieszy się respektem, bo jest to zazwyczaj jedyny w tygodniu domowy obiad przygotowany przez Irlandczyków niemal od podstaw, a nie z półproduktów oraz jedzony wspólnie całą rodziną. O smacznym Sunday roast wypada rozmawiać w towarzystwie, a zjedzenie go w tygodniu w restauracji czy kantynie w pracy uważane jest za folgowanie sobie, które każdy przyjmuje ze zrozumieniem. Bo jakżesz nie kochać Sunday roast? No jak?

Czym jest Sunday Roast

Mięso pieczone w piekarniku

Podstawa obiadu, któremu zawdzięcza swoją nazwę. Tradycyjnie mięsem jest wołowina lub kurczak, ale oczywiście może to też być baranina, indyk lub wieprzowina. Najważniejszy jest nie rodzaj mięsa, ale sposób jego przygotowania, czyli to właśnie nasze roast. Mięso pieczone jest w piekarniku w całości, a następnie krojone na indywidualne porcje. Stąd też w niedzielę zobaczycie plakaty reklamowe przy pubach informujące, że w tym miejscu można zjeść taki krojony obiad – carvery. 

Ziemniaki

Oczywiście najbardziej pasują roast potatoes, ale mash potato też mogą być (jesli chcesz wiedzieć więcej co to za ziemniaki, odsyłam Cię do mojego poprzedniego wpisu tutaj.)

Yorkshire pudding

Ten wyglądający nieco jak wklęśnięty muffinek przygotowuje się z ciasta podobnego do naleśnikowego. Jak dokładnie się je robi? Polecam tak jak ja – kupić gotowe. Puddingi nie są stałym składnikiem niedzielnego obiadu, ale pojawią się przy okazji obiadu z wołowiną lub Bożonarodzeniowego. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji spróbować, to polecam. Mimo, że nie wydają się być wyszukane, dodają pewnej dystyngowości niedzielnemu posiłkowi (a jesli ktoś lubi sos, to może do puddingu go sporo nalać.)

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Warzywa

Do niedzielnego obiadu nie zostanie podana surówka ze świeżych warzyw, a jedynie gotowane lub pieczone. Na telerzu zobaczycie marchewkę, zielony groszek, brukselkę. Jeśli mięsem podanym w niedzielę będzie wieprzowina, dodatkiem do niej będzie gotowana kapusta.

Niedzielna gotowana marchewka może być zgnieciona lub pokrojona i zmieszana z gotowanym pasternakiem (parsnip), który często Polacy biorą za korzeń pietruszki.  Lubię tą mieszkankę, zarówno podaną w dużych pysznych słupkach, jak i w formie pure. Kolor tego pure może być bardzo pomarańczowy lub bladziutki – zależy to od tego w jakich proporcjach są zmieszane te dwa warzywa. Ja nie znałam pasternaka w Polsce, teraz często pojawia się na moim stole w towarzystwie marchewki.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Ciemny sos pieczeniowy – gravy.

Sosu ma byc dużo i wszystko ma w nim niemal pływać. Ja za tym sosem nie przepadam i zamawiając sunday roast w pubie czy resturacji, proszę o to by był podany z boku – inaczej zalewają nim niemal wszystko. Na szczęście na prośbę kucharze podają sos w osobnej czarce.

Jak wybrać idelane mięso na niedzielny obiad? Kurczak powinnien być w całości, często sprzedawany z nadzieniem. Jeśli wybieracie wołowinę, powinna to być tak zwana Rib of Beef lub Sirloin.  Podobno ta z kością (rib of beef) jest najsmaczniejsza, ale zwykłe steki są jak najbardziej też warte ugotowania – irlandzka wołowina jest jedną z najlepszych na świecie. W każdy piątek dostaję esemesa od swojego lokalnego rzeźnika z promocjami na weekend. Niezależnie od różnorodności promocji, za każdym razem jest wymieniona jedna z tych pozycji: loin pork roast, sirloin roast / rib eye steak / loin lamb chops czyli coś w sam raz na niedzielę.

Według organizacji Good Food Ireland promującej irlandzką żywność, przygotowując niedzielny obiad należy pamiętać o następujących zasadach:

  • do pieczonej baraniny należy podać miętowy sos
  • do wołowiny Yorkshire puddings oraz  angielską musztardę (jest niezywkle ostra)
  • kurczaka podajemy z nadzieniem z bułki tartej, cytryny oraz ziół (czyli typowe nadzienie w Irlandii)
  • wieprzowinie powinien towarzyszyć domowej roboty sos jabłkowy

Dodam, że  Sunday roast jest chyba jedynym obiadem, który może nam się niemal wysypywać z talerza, a nikt nie pomyśli że jesteśmy żarłokami. Ma być dużo, smacznie i mamy po nim nie mieć siły wstać. Niedzielny obiad zajmuje pierwsze miejsce w klasyfikacji comfort food – czyli jedzenia które sprawia, że jest nam błogo – brzuszki pełne, cieplutki, smaczny, prosty i wyczekany.

Jeśli zainteresował Was temat, zapraszam na inne blogi. Tylko nie czytajcie na głodnego.

A co dziś u Was na obiad? 

Chiny:

Biały Mały TajfunYunnańska szynka 

Francja:

Demain,viens avec tes parents – Najpiękniejszy owoc Lotaryngii

Français mon amour – Wołowina po burgundzku i wyrażanie ilości po francusku

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim – Morze w gębie, czyli jak podawać i jeść ostrygi

Francuskie i inne notatki Niki – Poulet Marengo, czyli kurczak à la Marengo – historia i przepis

Madou en France – Tarte flambée – prosty przysmak z prosto Alzacji

Gruzja:

Gruzja okiem nieobiektywnym – Nie ma Gruzji bez chaczapuri

Hiszpania:

Hiszpański dla Polaków – Hiszpańskie danie dla bardzo niecierpliwych

Japonia:

japonia-info.pl – Nikujaga – danie, które miało wzmocnić japońską flotę 

Kirgistan:

Kirgiski.pl – Beszbarmak – pięć palców i filozofia mięsa

Enesaj.pl – Pilaw – wschodnia potrawa wszechczasów 

Niemcy:

Niemiecki w domu – Znane potrawy niemieckie

Norwegia:

Norwegolożka – Kanapkomania

Rosja:

Dagatlumaczy – Blin!

Szwecja:

Szwecjoblog – Wszystko kręci się wokół… klopsików  

Turcja:

Turcja okiem nieobiektywnym – Gözleme – placki cieńsze od naleśników

Wielka Brytania:

Angielski dla każdego: Scones – przepis na pyszne ciasteczka do herbaty 

Włochy:

Primo Cappuccino: Chleb z TOSKANII – uwierzysz że występuje aż w 40 smakach?
Różne kraje:

Daj Słowo: Brytyjski czy rosyjski, czyli jak upiec chleb

 

Jeśli macie ochotę do nas dołączyć to odezwijcie się! Kontakt: blogi.jezykowe1@gmail.com

Polscy robotnicy – ocena pracy

Do was mówię, fachowcy z Europy Wschodniej. Pracujecie tu od dawna i wydaje się, że nie macie nic przeciwko temu, że zwracamy się do was wszystkich per “Polak” nie wchodząc, w szczegóły tego, jakiej narodowości naprawdę jesteście. Nam Irlandczykom ciężko poświęcić czas na zrozumienie różnicy pomiędzy Litwinami a Estończykami, więc dzięki, że możecie wszyscy być dla nas Polakami. A teraz kilka punktów z waszej oceny pracy:

1) Punktualność

Pamiętajcie, że nikt nie jest zdenerwowany na was, nie robicie nic źle. Jednak wiele razy zdarzyło się, że wszyscy przybyliście wykonać usługę, czy to malowania, stolarską, hydraulikę czy kafelkowanie, czy na co tam jeszcze się umówiliście i przybyliście dokładnie w dniu i godzinie, o której mówiliście, że będziecie. Zrozumcie, wiemy, że jesteście przyzwyczajeni do takiego zachowania z Polski czy skąd tam jesteście, ale w Irlandii, jeśli fachowiec mówi, że przyjdzie w poniedziałek o 11 rano, to tak naprawdę ma na myśli, że może zjawi się w czwartek o 8 wieczorem. Wygląda na to, że przybywacie o dokładnej godzinie, na jaką umówiliście się z klientem, a to dezorientuje wielu Irlandczyków. Podkreślamy, że nie jesteśmy podenerwowani z tego powodu, ale wyciągnijcie z tego wnioski na przyszłości.

 2) Porozumiewanie się

Chcieliśmy zauważyć, że to świetnie, iż wy zawsze pracujecie w parach. I to, że wygląda na to, że jakoś tak zawsze potraficie dobrać się w pary, gdzie jeden z was ma perfekcyjny angielski, a drugi nie zna nawet ani jednego słowa. Klienci są naprawdę zadowoleni, że mogą wytłumaczyć wam, czego oczekują i mówią do was jak krowie na rowie, a wy się po prostu wtedy uśmiechacie i mówicie “no problem”, po czym odwracacie się do swojego kolegi, tego, który nic nie mówi po angielsku i tłumaczycie dziewięciominutową nawijkę klienta w dwóch zdaniach. Tak trzymać.

3) Narzędzia

Serio? Macie wszystkie narzędzia i materiały potrzebne do wykonania zlecenia, zanim je nawet rozpoczniecie? Uwielbiamy to. Jeśli jednak mamy być krytyczni, a taka nasza w końcu rola aby wygłosić konstruktywny krytycyzm, to takie podejście może być trochę krzywdzące dla innych fachowców. Chodzi nam o tych, którzy przyjeżdżają na zlecenie, rozejrzą się, pojadą po potrzebne rzeczy i znikną na miesiąc. Może przez jakiś czas spróbujcie zrozumieć to wszystko z ich punktu widzenia?

Podsumowanie

Jesteśmy zadowoleni z waszej pracy. Jeśli mielibyście coś przemyśleć z tej oceny pracy, to proszę spróbujcie spojrzeć na swoje zadania i sosunek do nich z punktu widzenia fachowców, którzy są w tym kraju o wiele dłużej niż wy. Chodzi o tych, którzy stworzyli taki rynek pracy, dzięki któremu mogą śpiewać ceny, jakie im się tylko podoba, pracować tylko wtedy kiedy im to pasuje i ogólnie robić co dusza zapragnie. Na początku, gdy tu przyjechaliście, nie byliście zagrożeniem dla naszych fachowców, a to wszystko dzięki wrodzonej ksenofobii tego kraju. Jednak 10 lat później, uprzedzenia poszły w kąt dzięki waszej etyce pracy oraz umiejętnościom. Jednak mimo wszystko, zostawcie coś dla reszty zespołu, ok? Raz na jakiś czas, zwalcie jakąś fuszerkę na kogoś innego, zawyżcie cenę kilku staruszkom, wiecie tego typu sprawy. Zróbice coś, aby wszyscy fachowcy mieli równe szanse, ok?

źródło: Waterford Whispers

 

Samhain czyli korzenie Halloween

 Dzisiaj świętowane jest Halloween. Czy wiecie, że ma ono starożytne celtyckie korzenie, czyli pochodzi od święta Samhain. Starożytni Irlandczycy dzielili rok na cztery pory wyróżnione świętami: ImbolcBeltaineLughnasa oraz Samhain. To, co ważne w tym podziale to to, że stanowiły o nim równonoce i przesilenia. Samhain był pomiędzy równonocą jesienną a przesileniem zimowym. Można też było dzielić rok na dwie części a wtedy Samhain odziela jego część jaśniejszą, czyli lato od części ciemniejszej, czyli zimy. O tej porze roku, ludzie byli zajęci przygotowaniami do zimy. Zajmowali się przechowywaniem zbóż, przeprowadzeniem bydła i owiec z pastwisk letnich na zimowe oraz ubojem części z nich, aby mieć zapas jedzenia na zimę. Składano drewno i torf na opał, reperowano domy przed niszczącymi warunkami zim. Samhain był obchodzony jako podziękowanie za te wszystkie dary oraz powitanie nadchodzącego nowego roku. Nieodzownym elementem tych obchodów było palenie wielkich ognisk. Ogień symbolizował życiodajne i grzejące słońce, ale też miał moce oczyszczające i przekazywał moc bogów.

 Uważano, że w czasie Samhain podział pomiędzy światem żywych a światem duchów był najcieńszy, pozwalając duszom przenikać w obydwie strony, nie bano się jednak tego. Przygotowywano dodatkowe miejsce przy stole dla zmarłych lub też wystawiano na zewnątrz jedzenie dla nich. Duchy zmarłych przodków byli honorowani i zapraszani do domu, a szkodliwe duchy odpędzane. Ludzie zakładali przebrania i maski, aby udawać, że sami są złymi duchami i tym samym uniknąć napaści ze strony tych “prawdziwych”. W obchodach święta dużą rolę odgrywało ogniska i jedzenie. Zabijano bydło, a jego kości wrzucono do wspólnego ogniska, po czym gaszono palenisko domowe, by je ponownie rozpalić z tego nowego wspólnego.

Święto to było dość mocno zakorzenione w Irlandii i kościół katolicki postanowił przenieść dzień Wszystkich Świętych (All Hallows) z 13 maja na 1 listopada, a zaraz po nim ustanowiono Zaduszki (All Souls). Zakładanie kostiumów i masek w celu odparcia szkodliwych duchów przetrwało jako zwyczaje Halloween. Irlandczycy emigrowali do Ameryki na dużą skalę w XIX wieku, zwłaszcza w okresie Wielkiego Głodu w Irlandii w latach czterdziestych XIX w. Przywieźli ze sobą tradycję Halloween i stała się ona jednym z głównych świąt amerykańskich. Z czasem inne tradycje zaczęły mieszać się z Halloween, na przykład amerykańska tradycja dożynkowa rzeźbienia dyni lub też słynne chodzenie po łakocie – trick or treating.

Dwa wzgórza w dolinie Boyne były związane z Samhain w czasach celtyckiej Irlandii, Tlachtga i Tara. Tlachtga była miejscem Wielkiego Święta Ognia, który rozpoczął się w przeddzień Samhain (Halloween) i jako taka była ważniejszym miejscem niż Tara. 

Wejście do przejścia  Mound of the Hostages na Wzgórzu Tary jest ustawione na równi ze wschodzącym słońcem w okresie Samhain. Wiek The Mound of the Hostages  określa się na 4,500 do 5000 lat, co sugeruje, że Samhain był obchodzony na długo przed tym, gdy pierwsi Celtowie przybyli do Irlandii około 2,500 lat temu. 

Dziś huczne i wesołe świętowanie Halloween, nie przeszkadza katolickiej Irlandii. Tubylcy patrzą na nie bardziej jako na święto irlandzkie niż pogańskie, a napotkany na ulicy czy w kościele w tym dniu ksiądz, na odchodne powie “Happy Halloween”. Dzieci biegają po łakocie od domu do domu, ale jeśli dom, nie jest przystrojony, to nie nagabują jego mieszkańców — to znak że żadne cukierki tam na małych łakomczuchów nie czekają. Dorośli natomiast również biorą udział w przebierankach oraz moja swoje własne wieczorne imprezy Halloweenowe.