Spacery na północ od Dublina, na które musisz się wybrać

Irlandia kojarzy mi się przede wszystkim z ruchem. Tyle pięknych miejsc, że aż się chce chodzić. Tyle niedostępnych dla transportu miejsc, że aż trzeba chodzić. Dziś proponuje Wam kilka miejsc spacerowych położonych na obrzeżach Dublina. Ruszamy na północ!

Skerries

Trudno pójść na spacer w miejscowości Skerries i się w niej nie zakochać. Ma czar i urok kurortu nadmorskiego, zabytkowe wiatraki w tle i  wychodzące na plaże piękne domy  z olbrzymimi oknami i akcentami marynistycznymi. W czasie odpływu z południowej plaży można podejść do malutkiej wysepki z Martello Tower pośrodku. W pobliżu mała latarnia morska oraz wybrzeże z kilkoma dobrymi restauracyjkami i pubami.

P1140533 (800x600)

Malahide – Portmarnock

Spacer linią brzegową z Malahide do Portmarnock jest zawsze bardzo przyjemny. Może to dzięki scenerii? Przyznam, że wieje tam często jak w kieleckiem. Maszerując szybkim krokiem w czasie wichur, zdarzało się, że byłam jedną z nielicznych osób, która miała kaptur na głowie. Irlandczycy rodzą się z naturalnym uodpornieniem i niezauważaniem wiatru!

morze

portmarnock sunrise

Zamek w Malahide

Można zwiedzić zamek, jego ogrody lub zjeść lunch w kawiarni Avoca. Można też pochodzić po parku położonym na 109 hektarach, jest więc gdzie spacerować. Dodatkowo w parku są 3 pola golfowe, korty tenisowe, boisko do krykieta boisko do rugby i sporo boisk piłkarskich.

malahide

Howth

Spacer wzdłuż klifów na półwyspie Howth szlakiem  Bog of Frogs to niezła gratka. Jesteście wciąż w Dublinie a psychicznie czujecie się setki kilometrów z dala od dużych miast. Można podążać grzecznie szlakiem, a można też przeciąć trasę i wejść na sam szczyt tzw. Howth Summit. Wędrówkę rozpocznijcie od  stacji darta lub portu i idźcie wzdłuż wybrzeża od zachodniego molo, obok przystani jachtowej, aby dojść do molo wschodniego. Następnie trasa wiedzie w górę w kierunku klifów. Spacer tą częścią pozwala przyjrzeć się małej wsypce u wybrzeża Howth zwanej Ireland’s Eye. Widać na niej ruiny kościółka z VI wieku oraz kolejną z Martello Towers. Idąc dalej, dojdziemy do zatoki Balscadden, w której miejscowi lubią pływać. Po pewnym czasie pojawi się przed wami, pocztówkowy widok cypla Great Bailey a w tle za nim w pogodny dzień widać zatokę dublińską oraz Dalkey Island i Bray Head. Możecie dalej podążać szlakiem lub z niego zboczyć i wejść na szczyt.

Howth Harbour East Pier (3)

The Great Bailey (4)

Portrane do Donabate

Najlepiej, jeśli na ten spacer wybierzecie się samochodem, aby móc przejechać przez miejscowość i dojechać do morza. Zaparkujcie na parkingu nieopodal Martello Tower i zobaczycie ścieżkę, która będzie wiodła Was około 2,5 km wzdłuż linii brzegowej do plaży w kolejnej miejscowości Donabate. W tle zobaczycie pięknie zarysowaną sylwetkę Lambay Island a w oddali Howth. Gdy dotrzecie do celu,  zróbcie sobie przerwę w restauracji Waterside Hotel. Taras wychodzący na morze i dobry lunch. Teraz możecie ruszyć w drogę powrotną. 

portrane to donabate (2)

Zamek Ardgillan 

Bajkowo położony zamek na wzgórzu, z którego parku roztacza się malowniczy widok na morze. Spacer zbyt długi nie będzie, ale za to uczta dla oczu i duszy. Przy samym zaś zamku ogród kwiatowo – warzywny. W zamku jest również mała kawiarenka. W parku oraz obok pobliskiego placu zabaw, w pogodny dzień można sobie rozłożyć koc na trawie i wyciągnąć koszyk z piknikiem i nad kanapkami z ogórkiem podziwiać takie widoki.

Do zobaczenia na spacerze!

ac ardgillan-castle-and

Najlepsze dublińskie plaże

Zrobiło się nagle lato i coraz więcej osób trafia na mojego bloga szukając w internecie informacji na temat dublińskich plaż. Pisałam o niektórych z nich osobno, dzisiejszym wpisem zgrupowałam je i podaje Wam je wszystkie razem. Ponieważ plaż w Dublinie mieście i hrabstwie jest trochę więcej niż dwie, postanowiłam przedstawić Wam tylko te które są piaszczyste i które osobiście lubię.

Skerries

Trudno nie zakochać się w Skerries. Ma czar i urok kurortu nadmorskiego, zabytkowe wiatraki w tle i  wychodzące na plaże piękne domy  z olbrzymimi oknami i akcentami marynistycznymi. Plaże w Skerries są dwie – północna i południowa. South Strand jest bardzo popularna wśród rodzin z dziećmi jako ta bezpieczna i piaszczysta. W czasie odpływu z plaży tej można podejść do malutkiej wysepki z Martello Tower pośrodku, ale trzeba znać dokładnie godziny odpływów i przypływów gdyż jak przyjdzie ten drugi, może nas na wysepce odciąć od brzegu – przychodzi szybko i cicho. W pobliżu mała latarnia morska oraz wybrzeże z kilkoma dobrymi restauracyjkami i pubami.

P1140531 (800x600) P1140533 (800x600) P1140535 (800x600) P1140537 (800x600) P1140538 (800x600) P1140539 (800x600)

Portrane 

Kolejna plaża godna polecenie poza miastem ale wciąż w hrabstwie Dublin to ta w miejscowości Portrane. Jest mała i piaszczysta ale wygląda malowniczo i tym samym niemalże nie można przejść obojętnie obok niej. Nad nią rozpościera się dumnie kolejna Martello Tower tym razem przerobiona na dom mieszkalny. Zazwyczaj na plaży widywałam sporo osób pływających, ale musiały to chyba być osoby mieszkające po sąsiedzku gdyż tylko dla tej plaży tak daleko od miasta chyba mało osób się wybiera. Chyba, że potraktują ją jak ja czasem czyli jako grę wstępną do długiego dnia spędzonego nad morzem oraz gwarancję widoków jakie nam ta wstępna gra zaproponuje czyli…

(więcej o Portrane tu: klik)

portrane martello tower (1) portrane martello tower

portrane view portrane round tower (2) portrane to donabate (1)

Plaża Ballcarrick w Donabate

…jeśli z Portrane wybierzemy się wzdłuż lini brzegowej do plaży  Ballcarrick w Donabate. Spacer sam w sobie jest wart grzechu i przejścia kilka razy (lub kilkanaście/dziesiąt). Na końcu trasy a zarazem na początku plaży znajduje się wieża Martello. W tym samym miejscu są też dość widowiskowe skały, które zmniejszą się i po czasie całkiem znikają, aby otworzyć dla nas piękną piaszczystą plażę. Wisienką na torcie jest właśnie w tym miejscu położony hotel i restauracja. Gdy pogoda sprzyja polecam usiąść na dość dużym i słonecznym restauracyjnym tarasie widokowym. Delektując się lunchem z winem i patrząc w morze, jest dość duża szansa że poczujemy się jakbyśmy byli co najmniej gdzieś nad morzem śródziemnym.

Więcej o Donabate tu: klik.

portrane view (3)

donabate beach (3) donabate beach (1)

Malahide

Moja ulubiona plaża to oczywiście ta w Malahide. Ostatnio komuś pisałam, że Malahide to moja pierwsza wielka irlandzka miłość więc jako taka wciąż żywa, powodująca motylki w brzuchu i takie tam. Ale oczywiście dla Was moja miłość do miejsca to za mało aby przekonać się do lokalnej plaży. Na szczęście walorów ma wiele i chyba Was zainteresują. Oto one: przy plaży jest spory i bezpłatny parking oraz toaleta co bardzo ułatwia życie. Ponadto, wystarczy, szybki dziesięciominutowy spacer aby znaleźć się w centrum Malahide i skorzystać z jego licznych kafejek, restauracyjek czy uroczych pubów. Na plaży są “polskie” wydmy i mnóstwo muszelek do zbierania. I jachty w marinie, które co jakiś czas wraz z motorówkami przepływają nam pod nosem. Jest jeszcze widok na drugą stronę zatoki tam gdzie Donabate oraz widok na Lambay Island. I jest coś jeszcze co uważam za dość ciekawą przypadłość. W trakcie odpływu na plaży pozostają różnych rozmiarów wielkie “kałuże” w których woda jest niesamowicie ciepła. Można sobie siedzieć na plaży przy takiej kałuży i trzymać w niej nogi czytając książkę lub zwyczajnie nic nie robiąc. I wtedy, gdy nadchodzi przypływ, podchodzi do nas przystojny pan ratownik w opiętej koszulce i informuje, że lepiej aby się ewakuować bo wkrótce będzie tu wszędzie morze. (pan ratownik to bonus taki dla tych oporniejszych z Was do przekonania).

Więcej o tej plaży i samym Malahide znajdziecie tutaj: klik

odpływ spacer-juz-po-odpływie-ale-

kite

5 ulubionych miejsc2

Portmarnock 

Jak już znudzi nam się plaża w Malahide (mi nigdy) lub akurat w danym dniu ani widu ani słychu pana ratownika (przyznajmy szczerze, że w tym przypadku na widu nam zależy i w sumie może się obejść całkowicie bez słychu), możemy się przejść wzdłuż linii brzegowej do sąsiedniej plaży w Portmarnock. Spacer sam w sobie jest niezwykle przyjemny ze względu na widoki i polecam go niezależnie od pogody. Nawet gdy jest deszczowo lub/i wietrznie widoki nas zachwycą i zaskoczą gdyż zależnie od warunków pogodowych, widoki te są zawsze inne. Lata temu, spacerowałam tamtędy raz lub dwa razy dziennie a spacer ten miał działanie kojąco energetyzujące. 

o spacerze ciut więcej tutaj: klik

from malahide to portmarnock

lambay island

martello portmarnock 2 Martelllo Portmarnocks5

portmarnock ranek (1)

Velvet Strand w Portmarnock to szeroka, aksamitna, złotopiaszczysta plaża ciągnąca się na przestrzeni pięciu kilometrów. Jest to najczystsza dublińska plaża i śmiało przyznam że też najpiękniejsza. Kolejną jej zaletą jest to, że bywają na niej raczej lokalsi, reszty dublińczyków a już tym bardziej turystów nie stwierdza się. W jej tle jakby nigdy nic, skromniutko przycupnęła Martello Tower (liczycie je? która to już tym razem w dzisiejszym wpisie? i nie jest to ostatnia) oraz monument upamiętniający ważne zdarzenie z przeszłości. W 1930 roku posłużyła jako pas startowy dla samolotu o nazwie Southern Cross, który odbył pierwszy transatlantycki lot ze wschodu na zachód. Samolot wystartował o 4 rano w towarzystwie tysięcy gapiów. Lot trwał około 33h i dla uczenia tego wydarzenia, postawiono pomnik, który znajduje się tuż przed wejściem na plażę i nie sposób go przeoczyć. Przedstawia on nasz glob i iglicę kompasu, która wskazuje na Gwiazdę Północy. Dwa lata później z tej samej plaży wystartował inny samolot, którego pilot jako pierwszy samotnie przeleciał nad Atlantykiem (east-west crossing).

velvet strand velvet strand

swit w portmarnock

zamki na piasku, Martello Towerportmarnock beach portmarnock sunrise

Dollymount Strand

Bardzo blisko centrum miasta znajduje się Dollymount Strand na Bull Island, która jest dość popularna wśród dublińczyków. Ja doceniam jej dzikość, która w dość zadziwiający sposób wtapia się w wielomiejskie otoczenie. Wyspa jest rezerwatem przyrody ale pod nosem ma stolicę oraz widok wielkich statków w porcie czy sławnych kominów Poolbeg. Bull Island nie jest jednak zbyt czysta, do tego szczególnie wietrzna i zimna. Polecam ją bardziej jako miejsce idelane na szybki spacer czy jogging. Miejsce to jest cenione przez kitesurefów i windserferów. Ma podobano też kilka rodzin foczych oraz zimują na niej gęsi Brent które przylatują tu specjalnie z Kanady. Na wyspę można dostać się przez drewniany most w Clontarf lub groblę w Raheny. To sąsiedztwo to też są plusy tej plaży. Gdy odechce nam się pikniku i wiatru w oczy, szybko możemy podskoczyć do Clontarf Villlage która ma kilka symaptycznych restuaracji oraz świetne cukiernie. A Raheny ma z kolei piękny i duży park – St. Anne’s Park z uroczym ogrodem różanym oraz tzw Red Stables gdzie w weekendy są stoiska z jedzeniem. Na plaży od kilu lat odbywa się festiwal latowców – plaża ma warunki na to jak żadna inna dzięki właśnie temu że jest tak wietrzna. 

DollymountStrand_large headerPhoto IMG_0883 kite-surfers_2013169i

Plaża w Sandymount

Może słyszeliści o Sanydmount Strand? Plaża nieco zdradliwa w czasie odpływu. Woda oddala się wtedy o wiele kilometrów i niemalże nie widać jej wcale i domyślamy się, że morze jest rzeczywiście gdzieś tam w oddali bo widzimy na horyzoncie statki. Taki widok kusi aby iść i iść te kilometry w stronę morza. Gdy jednak nadchodzi przypływ jest on szybki i z niezwykle mocnym prądem. Można nie zdąrzyć dojść do lądu 😉 Kiedyś pracowałam w Dublin 4, w pobliżu plaży i niemal codziennie spacerowałam po niej w czasie przerwy na lunch. Jej niemalże środkowe położenie pomiędzy Howth i Dun Laoghaire, gwarantuje świetne widoki podczas spaceru a dzięki temu to co w sumie cenię w każdej jednej dublińskiej plaży czyli zapomnienie, że jest się w dużym mieście. (PS. Tu też jest Martello Tower)

banner1 Sandymount

Killiney Beach.

Kolejna plaża warta wspomnienia to Killiney Beach –  mała i dzięki otaczającym ją klifom tak jakby odcięta od świata. Część zwana White Rock podczas przypływu jest w sumie rzeczywiście odcięta od reszty plaży zapewniając wspaniały spokój dla ducha nie tylko dzięki całkowitej izolacji ale również kojącemu dźwiękowi fal uderzających o kamienie. Ta ją widać na popularnych zdjęciach z morzem i dartem. 

KILLINEY-143_(1424759226)DSC_0648

attractions-11

Opisywałam Wam moje ulubione dublińskie plaże zachowując jako taki szyk geograficzny – zaczynając od tej położonej najbardziej na północ od centrum i schodząc w kierunku południa. Plaża o której zaraz wspomnę, powinna znaleźć się o jedno miejsce wyżej ale z premedytacją dałam ją na koniec zaburzając nieco porządek. Zrobiłam tak gdyż uważam, że opis tej plaży idealnie pasuje na zakończenie tego wpisu. Każdy Irlandczyk ma swój ulubiony pub oraz chippera (fish & chips shop). Wydaje mi się też, że każdy ma swoją ulubioną plażę, a przynajmniej każdy mieszkaniec Dublina ma taką. Gdy zadałam to pytanie kilku znajomym, każdy się ożywił i każdy z nich widział piękno “swojej” plaży. Czasem jednak nie chodzi o samą plażę ale o wspomnienia sprzed lat, w których to wspomnieniach przed oczami wśród kolorowych obrazów z dzieciństwa widzimy uśmiechniętą mamę, czerwoną łopatkę do piasku czy mokrego brata skaczącego w ręczniku, którym otula go tata. Te wspomnienia to też smaki i doznania z nimi związane czyli na przykład piasek trzeszczący w zębach bo dostał się do kanapek. W naszym polskim przypadku typowym chyba jest wspomnienie zapachu i smaku cieplutkich, pachnących gofrów z bitą śmietaną i jagodami. W przypadku dublińczyków natomiast jest to wspomnienie smaku i doznania z tym związanego gdy jedli pierwsze w sezonie lody 99 kupione w kolorowym mini sklepiku legendzie czyli Teddy’s. Sklepik ten znajduje się około jednego kilometra od plaży Sandycove i stąd pewnie sporo z tą plażą związanych sentymentów, chociaż plaża sama w sobie niczym specjalnie nie zachwyca a w tle ma…..uwaga, uwaga – Martello Tower a zarazem Muzeum Jamesa Joyce. Mimo, że plaża nie należy do moich ulubionych, jest mikroskopijna, zapchana, z drogą i samochodami za plecami osób na niej siedzącymi czyli ogólnie bezpodstawnie przereklamowana jednak wspomniałam Wam o niej właśnie ze względu na siłę i ważność wspomnień. 

Powspominacie i podzielicie się Waszymi nostalgiami związanymi z plażą, morzem i okresem wakacyjnym?

sandycove (2)

sandycove

 

Moich pięć ulubionych miejsc w Irlandii

W ramach majowego projektu, blogerki (i Piotr  – nasz jedyny Pan w klubie) należące do Klubu Polek Na Obczyźnie mają za zadanie przedstawić pięć ulubionych miejsc w kraju w którym mieszkają. Mój wpis jest dopiero drugim w ramach tego projektu, ale jeśli zainteresował Was pomysł zaglądajcie od teraz na naszą stronę aby przeczytać nowy wpis (link podany wyżej) każdego dnia. I będziemy Was tak rozpieszczać aż do końca czerwca – tyle nas bierze udział w tym projekcie. 

W Irlandii są tysiące pięknych miejsc, które aż proszą się o to by dumnie wrzucić je do worka z napisem “ulubione”. Jednak przecież piękne nie jest synonim ulubionego, więc nie będę pisać o sławnych i pięknych miejscach takich jak Cliffs of Moher czy Ring of Kerry. Poza tym, uważam żeby jakieś miejsce nazwać ulubionym trzeba je nie tylko dobrze znać ale też często w nim bywać. Mając to na uwadze, usiadłam żeby zrobić swoją listę i znalazło się na niej miejsc dwanaście. Ciełam na prawo i lewo, coś raz skreślając by za chwilę odkreślać. Nie było to łatwe zadanie, ale mam nadzieję że moja lista Was zainteresuje a może też zainspiruje do wycieczek. 

Moje pięc ulubionych miejsc w Irlandii (w porządku alfabetycznym):

Athlone

Miasteczko to położone w środkowej Irlandii, mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Dublinem a Galway uwielbiam nie za ładny widok z zamku Athlone, nie za majestatyczną rzekę Shannon płynącą przez środek miasteczka, nie za liczne jeziora położone wokół, nie za najstarszy bar w Irlandii…ale za dobre dusze, które poznałam nie tak dawno temu i które tam mieszkają!

15

Malahide

Mieszkałam w Malahide przez kilka lat i pokochałam je już na zawsze. Za przystań jachtową, za park i ogród i zamek, za spacer wzdłuż brzegu do Portmarnock, za świetne puby a w szczególności za Duffy’s z najlepszym seafood chowderem na świecie, za plażę, za dobre restauracje z których zapachy dobrego jedzenia dopadają w kilka sekund każdego przyjezdnego, za wieże Martello, za wschody i zachody słońca, za hałas zacumowanych jachtów w przystani w wietrzną noc, za włoskich i hiszpańskich nastolatków z lokalnej szkoły językowej tłumnie zapełniających ulice w czasie wakacji, ogromne i piękne wiktoriańskie domy, za szyk, za smak wakacji na co dzień, za leniwe leżenie na trawie i plaży. Za smutki i szczęścia, które tam przeżywałam…

Malahide Marina nocą

5 ulubionych miejsc2

 

Phoenix Park

Jeszcze jakieś 2 lata temu nie umieściłabym parku Phoenix na mojej liście ale teraz umieszczenie go tutaj wydaje się niemal naturalne. Powodów i tym razem mam wiele: przede wszystkim bo mieszkam rzut beretem od niego, bo jest przeogromnym parkiem z widocznym z daleka Wellington Monument, pomniejszymi parkami, stawami, zameczkiem, fortem, krzyżem papieskim, ambasadą amerykańską, siedzibą prezydenta, zoo, mini kawiarenkę z pysznymi deserami, ścieżkami do spacerowania, biegania, jazdy na rowerze, zauważalnymi porami roku co czasem w Irlandii bywa trudne, oazą zieleni, czarodziejską moc dzięki której nie odczuwa się że jest się w mieście, imprezami weekendowymi i danielami. 🙂

Phoenix Park (4) Phoenix Park

5 ulubionych miejsc

Pub 

Irlandczycy jak tłumaczą jakąś trasę, jako znaki rozpoznawcze używają nazwy pubów. Wydaje mi się oczywiste, że mieszkając w Irlandii tyle lat, puby stają się miejscem do którego chodzi się niemal tak często jak do pracy, i to że ma się kilka swoich ulubionych. Ale nie napiszę Wam o tych w centrum miasta bo częściej bywam jednak w lokalnych. W swojej okolicy mam kilka pubów ale tylko w dwóch z nich bywam dość często. Do jednego chodzę zazwyczaj w niedzielę gdy oprócz ochoty na pubowy niedzielny obiad mam też ochotę na spacer gdyż pub ten jest sympatycznie położony. Do drugiego chodzę bo ma świetną obsługę, świetne jedzenie zarówno w tygodniu jak i w weekendy, od niedawna zaczęli serwować w weekendy Irish breakfast i uwielbiam wnętrze tego pubu. Otwarta przestrzeń na dole a do tego sporo zaułków małych ni to pokoi ni to wnęk zarówno na dole jak i na górze. I ogródek piwny na zewnątrz, świetny w ciepły dzień czy letnie wieczory gdy pub uruchamia zewnętrzny bar i grill na świeżym powietrzu. Spotykam się w nim z przyjaciółmi, znajomymi z pracy mieszkającymi w okolicy oraz prowadzę tutaj wszystkich moich polskich gości 🙂 lub po prostu przychodzę się odprężyć. 

pub 2 pub 3 pub (800x480)

Science Gallery

Pisałam o tym miejscu już wiele razy więc moi stali czytelnicy chyba nie dziwią się widząc je w mym zestawieniu ulubionych miejsc. Uwielbiam za ciekawe wystawy zmieniające się mniej więcej co kwartał i łączące sztukę z nauką i pobudzające wyobraźnię oraz motywujące do zadawania sobie rożnych pytań. I za mini sklepik z ciekawym “naukowym” asortymentem. I kafejkę z dobrą herbatą owocową oraz pizzą i deserami (prowadzoną przez Polaka Piotra Sztala, którego przy tej okazji  pozdrawiam) 

5 ulubionych miejsc1

 

Zastanawiacie się co odrzuciłam? Miejsca w których nie bywam często mimo, że je uwielbiam jak na przykład wyspa Achill, bo jednak 4 godziny drogi w jedną stronę utrudnia częste wizyty i mimo, że w sumie spędziłam tam 2 tygodnie przy okazji trzech wizyt z ciężkim sercem ale jednak…wypadła z listy. Odrzucałam też te które w pewnym stopniu są do siebie podobne ale nie wiążą się z nimi osobiste emocje i sentymenty, dlatego też wybrałam np Malahide a nie Howth czy Bray lub też mój teraźniejszy lokalny pub a nie np Bruxelles w centrum czy wcześniej wspomniany Duffy’s w Malahide. 

A jakie są Wasze ulubione miejsca w kraju w którym mieszkacie?

PS. Wszystkie osoby z Klubu Polek na Obczyźnie biorące udział w majowym projekcie dedykują go Stowarzyszeniu Piękne Anioły. Jeżeli spodobał Ci się mój post, możesz wesprzeć Fundację dowolną kwotą.

Więcej informacji na naszym blogu: http://klubpolek.pl/?page_id=1702 oraz http://www.piekne-anioly.org/ 

Kwietniowy kalendarz na pulpit oraz kwietniowe wydarzenia

 W wiosnę przychodzącą, według Irlandczyków, 1 lutego nigdy nie wierzyłam. W inną ich “prawdę” za to święcie wierzyłam, bo zawsze do tej pory się sprawdzała a mówi ona, że w okolicach dnia Św Patryka wiosna przychodzi na dobre. Niestety, kwiecień już a wiosna wciąż u nas nie zagościła.  Bywają piękne, ciepłe i słoneczne dni ale tylko nieroztropnie wzbudzają nadzieję by szybko ją nam wypłoszyć porywistymi wiatrami, niemalże jesiennymi deszczami i gradem! 

Czekam, jak pewnie większość z Was na przerwę świateczną. W tym roku, niespodziewanie w pracy podarowali nam dzień wolny  w Wielki Piątek. Czasem go darowali, czasem nie, więc przy okazji każdych świąt wszyscy czekamy z zapartym tchem na emaila z kadr, przeskakujemy nie czytając życzeń tylko szukamy końca maila z datami aby wiedzieć czy dostanie nam się smakowity kąsek w postaci dodatkowego dnia wolnego czy nie.

A jak kwiecień ma wyglądać w Dublinie? Oto kalendarz z kilkoma ciekawymi wydarzeniami

1. Dublin to miasto literackie i co roku w kwietniu (przez cały miesiąc) odbywa się impreza pod tytułem: One City One Book. Idea festiwalu jest prosta – podawana jest jedna konkretna książka, którą należy przeczytać przed kwietniem. Następnie w kwietniu ma miejsce szereg imprez tematycznie związanych z tą książką. W tym roku jest to “The Barrytown Trilogy” autora Roddy Doyle (pewnie widzieliście już w niektórych miejscach plakaty na ten temat? http://www.dublinonecityonebook.ie/

Nie mam własnego wpisu związanego z  tym festiwalem, natomiast pisałam o tym kiedyś, że Dublin jest miastem literatury https://mikasia.wordpress.com/2012/01/20/literacki-dublin/
 

2. W niedziele wielkanocną obchodzone jest “1916 Easter Rising” czyli Powstanie Wielkanocne gdy Irlandczycy walczyli o niepodległość. (za rok będzie setna rocznica do której podobno przygotowania idą pełną parą) http://www.easter1916.net/

 
3. Kolejne wydarzenia kwietniowe o których warto wspomnieć w sumie rozpoczęły się już w marcu ale będą trwać do końca tego tygodnia. Tydzień kultowych filmów polskich w awangardowym kinie dublińskim – Lighthouse. Irlandczycy będą mogli zobaczyć miedzy innymi Krótki Film o Zabijaniu czy też Matka Joanna od Aniołów. Imprezę wspiera między innymi Urząd Miasta Dublin a jej kuratorem jest sam Martin Scorsese  http://www.lighthousecinema.ie/newsarticle.php?sec=NEWS&_aid=7713
 
4. Tomasz Stańko będzie koncertował w National Concert Hall. Ja już bilety mam, a Wy?https://www.nch.ie/Online/Perspectives-Tomasz-Stanko-Quartet-10Apr15
 
5. Lady Pank zagra w The Village 17 kwietnia (biletów nie mam i nie zamierzam mieć) 🙂
 
Kalendarium Irlandia
 
1. W Galway obiecują dużo dobrego jedzenia i atrakcji w ramach pięciodniowego festiwalu Galway Food Festiwal  http://www.galwayfoodfestival.com/
3. Dobremu jedzeniu ma być też poświęcony festiwal w Waterford
http://www.westwaterfordfestivaloffood.com/
2. Kerry wabi festiwalem muzyki, pieśni i tańca irlandzkiego
http://www.kenmareirishmusicfestival.com/
 
Dajcie znać jeśli wiecie o innych ciekawych wydarzeniach.

Oprócz tego mam dla Was jak zwykle dwa kalendarze na pulpit. 

Pierwsze zdjęcie to jeden z wielu przepięknych widoków podczas spaceru na trasie Malahide  – Portmarnock. Drugie zdjęcie przedstawia ruiny opactwa oraz okrągłej wieży w wioseczce Taghadoe w hrabstwie Kildare (w pobliżu Dublina) 

Słonecznego kwietnia życzę!

malahide

taghadoe

Dublin My Valentine

Dublinbemyvalentine pod takim hashtagiem, Dublin City Council, promuje stolicę jako miejsce idealne na Walentynki. Przygotowało nawet ciekawą mapkę, z według nich miejscami romantycznymi lub romantyczną historią w tle. Dostępna jest tutaj. 

 Ja większość tych miejsc nie uznałabym za romantyczne, dlatego też specjalnie dla Was ułożyłam moją subiektywną listę romantycznych dublińskich miejsc. 

Howth:  Przystań  / Cliff Walk / Bailey Lighthouse 

Ta należąca do Dublina wioseczka rybacka wydaje się być wymarzonym miejscem na ciekawe randez vous. Oczaruje Was piękną przystanią jachtową, widowiskową trasą po klifach z takimi niespodziankami jak latarnia morska Bailey. Dodatkowo ma kilka ciekawych restauracyjek z, jak na miejscowość nadmorską przystało, rybami i owocami morza.

Howth Harbour East Pier (3)

The Great Bailey (4)

Trinity College

Uczelnia położona w samym sercu miasta, po przejściu przez jej bramę, przenosi nas w przeszłość, pozwalając nam szybko zapomnieć o zgiełku stolicy.

trinity_college_dublin_by_k_sneachta_b-d388mj6

 Ha’ppeny Bridge

W dzień mostek ten pełen jest żebrzących osób, w weekendowe noce przetaczają się przez niego tłumy imprezujące w unikanym raczej przez Dublińczyków, Temple Bar. Jednak to ten mostek wybrali sobie zakochani i z uporem maniaka przymocowują do niego kłódki, które mają symbolizować ich dozgonną miłość. Czy trwa ona dłużej niż czas jaki miastu zajmuje usunięcie tych kłódek to tego nie wiem, ale przyznacie sami, że widok mostu nastraja romantycznie.

5127b80952f9

Phoenix Park / Farmleigh / People’s Park

Park jest ogromy i ma wiele romantycznych miejsc. Nie zaliczyłabym do niech jednak okolic krzyża papieskiego, bo to że na jego pobliskim parkingu podobno dużo prezerwatyw codziennie jest sprzątanych, raczej romantyzm zabija. Romantyczna za to z pewnością jest posiadłość Farmleigh i należące do niej ogrody. Natomiast People’s Park ze swym stawkiem z łabędziami i pagórkowym ukształtowaniem, wydaje się idealnym miejscem na piknik z winem i oliwkami.

Farmleigh-House-Sunken-Garden

24353_9369942585298cc35dbda8

Grand Canal Dock

W ciągu dnia Grand Canal Dock robi wrażenie, zimnego, szklanego miejsca z piosenki Kazika Moi Koledzy. Nocą gdy wszystko jest ładnie podświetlone i plejada kolorów dodatkowo odbija się w wodzie, miejsce wydaje się zdecydowanie romantyczne.

8715852549_0324284c10_b

Killiney Hill

Wysyłałam już Was do Howth a to jest na północy Dublina, dla równowagi polecę też coś na południu. Piękne wybrzeże morskie można podziwiać ze szczytu Killiney. Och i ach jak romatycznie.

travel-blog-i-heart-dublin-killiney-hill

Malahide Castle

Zarówno otoczenie zamku jak i on sam zachęcają na romantyczny spacer po ścieżkach, których część jest ukryta i niezbyt uczęszczana. Można więc z powowdzeniem uniknąć innych spacerujących. Jeśli po spacerze zgłodniejemy, możemy podejść do zamku a w nim do Avoci – znanej i popularnej w Irlandii restauracyjno sklepowej sieci.

malahide

Bull Island / Dollymount Strand

Na wyspie zawsze piździ jak w kieleckiem i do tego sielski krajobraz psują dwa brzydkie kominy z Ringsend. Tak pomyśli przypadkowy turysta. To niemal dzikie miejsc (częściowo rezerwat przyrody), które w sumie znajduje się prawie że w środku miasta, Dublińczycy darzą sporym sentymentem. A kominom również oddali część swego serca i traktują jak trwałą część stolicy i jeden z jej znaków rozpoznawczych.

bcwmqlriuaagafq

St. Stephen’s Green

Czy można poczuć się romantycznie w pełnym piknikujących ludzi parku? Jak najbardziej, pod warunkiem, że jest to ten park.

Green_in_St._Stephens_Green_(1922116424)

 Droga z Malahide do Portmarnock

Co ja będę mówić, wystarczy popatrzeć…

from malahide to portmarnock

 

portmarnock ranek

 

A Wasze romantyczne miejsce nie tylko w Dublinie to które? Zostawiam Was z wierszem Patricka Kavanagh (w którym i miłość i Dublin). 

On Raglan Road on an autumn day I met her first and knew

That her dark hair would weave a snare that I might one day rue;
I saw the danger, yet I walked along the enchanted way,
And I said, let grief be a fallen leaf at the dawning of the day.

On Grafton Street in November we tripped lightly along the ledge
Of the deep ravine where can be seen the worth of passion’s pledge,
The Queen of Hearts still making tarts and I not making hay –
O I loved too much and by such and such is happiness thrown away.

I gave her gifts of the mind I gave her the secret sign that’s known
To the artists who have known the true gods of sound and stone
And word and tint. I did not stint for I gave her poems to say.
With her own name there and her own dark hair like clouds over fields of May

On a quiet street where old ghosts meet I see her walking now
Away from me so hurriedly my reason must allow
That I had wooed not as I should a creature made of clay –
When the angel woos the clay he’d lose his wings at the dawn of day.