Postscriptum czyli moje rzymskie PS.

Na koniec moich rzymskich wspomnień wrzucam fotki o bardzo rzymskiej tematyce czyli groch z kapustą 🙂 Takie różne głupotki ciekawostki czyli postscriptum.

1. Rzymska restauracja nie miała dużego problemu z wybraniem nazwy

2. Przejmująca i złowieszcza figura Giordana Bruna  nad Campo de’ Fiori

3.  Papryczki na sprzedaż po 4 euro za pęk. Robienie zdjęcia tymże paprykom handlarz wycenił na taką samą sumę.Bezczelnie nie zapłaciłam, ale tylko dlatego że bezczelnie poinformował mnie po fakcie 🙂

4. Pinokio na motorze czyli jak postaci z bajek adoptują się do współczesnych czasów

5. Makarony różne kolory i kształty mogą mieć..  z akcentem na kształty..

6. Limoncello czyli włoski likier cytrynowy

7. Kobiety legionistki na motory!

8. Miałam pewne opory żeby wejść do restauracji, która nie dość że była sycylijska to się jeszcze nazywała “U. Giuliani cafe”

9. Mini mini stacja benzynowa Agip wciśnięta pomiędzy ruchliwą ulicę a pizzerię

1o. Rzymianie uwielbiają samochody smarty i jeździ ich dużo po ulicach tego wiecznego miasta. Ale co się dziwić, skoro tym samochodem można nie tylko zaparkować wzdłuż ulicy ale i w poprzek i wciąż się zmieścić w miejscu do tego przeznaczonym. 🙂

I to już koniec moich rzymskich wspomnień. Przed wyjazdem do Rzymu słyszałam od znajomych, że ludzie dzielą się na tych co kochają Paryż i lubią Rzym albo tych co kochają Rzym i lubią Paryż. Podobno nie można kochać tych dwóch miast równocześnie. Jeśli nie można to ja wybieram Rzym. Może to dlatego, że po kilku wizytach w Paryżu to miasto nie zachwyca mnie czarem pierwszych spotkań? Może dlatego, że odpowiada mi żywiołowość i bezpośredniość Włochów? Może dlatego, że podczas tego wyjazdu bardzo potrzebowałam odpocząć i rzymskie ciągłe picie kawy, plotki i jedzenie bardzo mi przytrafiły do gustu? Będę musiała wrócić za jakiś czas by sprawdzić czy Rzym jest tą moją miłością czy może jednak Paryż?

Moze Cie tez zainteresowac
Wrażenia emigranta Królowa piratów Orvieto

When in Rome, do as the Romans..

Gy mówiłam znajomym, że lecę do Rzymu ale nie zamierzam zwiedzać i biegać z językiem na wierzchu tylko odpoczywać, pić winko, jeść makaron no jednym słowem robić to co tambylcy, powiedziałam “I’m just going to do as the Romans do”. Zaśmialiśmy się od razu wszyscy bo tak wesoło to moje stwierdzenie wpasowało się w anglojęzyczny odpowiednik naszego “wszedłeś między wrony musisz krakać jak i one”. W sumie nie do końca wszystko robiłam tak jak Rzymianie bo nie jeździłam na motorze, nie rozmawiałam z nikim tak głośno i ekspresyjnie, aż wydawać by się mogło że się kłócę… ale chyba poza tym dostosowałam się do Rzymu i ich mieszkańców. Przedstawiam kilka wspomnień z ulic Rzymu

1. uliczni grajkowie 🙂

2. “Antykwariat” na świeżym powietrzu w pobliżu stacji Termini

3. Akcja protestacyjna “Rzym dla rowerów”

4. Tłumy, wszędzie tłumy (w tym przypadku nie Rzymian)

5. Jadalne kasztany nie przy placu Pigalle ale przy fontannie Trevi. Pan wybrał sobie niezłą miejscówkę i pobiera 5 euro za tubkę  kasztanów czyli w sumie za jakieś chyba 6 sztuk..

6. Zabytki, kwiaty, motory, plotki panów przy kawie czyli Rzym w całej okazałości

7. Trzech mimów, dwóch kowbojów i jeden taki ktoś bez głowy

8. Największe bańki mydlane

9. Campo de’ Fiori czyli targ w Rzymie, no i Miłosz..

10. Albo tacy przedsiębiorczy i utalentowani księża (w sumie było to na placu przykościelnym a włoscy przechodnie pozdrawiali ich jak księży) albo uliczni artyście w oryginalnym przebraniu.

11. Straż watykańska (gwardia szwajcarska)

12. Chwila oddechu od zgiełku stolicy..

13.  I po raz kolejny to co lubiłam w Rzymie robić najbardziej: siedzieć na zewnątrz w ogródku restauracyjnym, cieszyć się ciepłem i słońcem, pić lub jeść, odpoczywać, rozmawiać, obserwować świat wokół..

Moze Cie tez zainteresowac
Mieszkanki Cork topless Dublin City of Science

Wieczne miasto Rzym

Wspomniałam już w moim poprzednim wpisie, że wyjazd do Rzymu nie był zorganizowany z zamiarem intensywnego zwiedzania. To był bardziej wyjazd dokądkolwiek, a że to dokądkolwiek okazało się być Rzymem, to to tylko taki dodatkowy bonus. Dlatego, nie będę się rozpisywać o Rzymie a jedynie wrzucą trochę zdjęć. Moje zdjęciowe migawki z Rzymu podzieliłam na cztery części. Poniżej “off zdjęcia” zabytków. Pięknych zdjęć Rzymu jak i opisów każdego miejsca jest od groma i trochę w necie, moje poniżej to są takie “off zdjęcia” ..

1. Koloseum. Szybko się przed nami pojawiło – wprost niespodziewanie. Wokół tłumy ludzi, wewnątrz kolejne tłumy ludzi. Do tego naganiacze w stylu: kup torebkę, kup kapelusz, zrób sobie zdjęcie z legionistami, kup u nas bilet z przewodnikiem (argumentacja – kilka euro więcej niż bez przewodnika ale nie musisz stać w 1h kolejce po zwykły bilet, w rzeczywistości w kolejce czeka się 10 minut).

2. Kolejne zdjęcia to kilka czcigodnych łupków. (tyle się już tego w życiu naoglądałam, że nie potrafię już inaczej, tylko jak prosty wieśniak określam je mianem łupków. I tak już pozostanie). Łupki tuż przy Koloseum i zwą się… Forum Romanum

3. Panteon na zewnątrz i wewnątrz. (tłum ludzi tu i tu wielki)

4. Watykan

5. Fontana di Trevi. Legenda miejska powiada, że ten kto wrzuci monetę do fontanny to wróci do Rzymu. Dziennie turyści wrzucają 3 tysiące euro..

6. Bazylika Santa Maria Maggiore

7. Most Vittorio Emanuele II oraz Bazylika św. Piotra

8. Wysepka Tiberina, na którą pod postacią węża przybył bóg medycyny, Eskulap, w czasach Wielkiej Zarazy aby leczyć Rzymian. Pozostałości średniowiecznego mostu Ponte Rotto.

9. Piazza Navona pełna restauracji i artystów

10. Schody Hiszpańskie

11. Czcigodne łupki numer dwa. Świątynia Appolo i Teatr Marcellusa.

12. Kolumna oraz Hale Trajana

13. Pomnik poświęcony pierwszemu królowi zjednoczonych Włoch. Budowę pomnika zakończono w 1935 roku za czasów faszystowskich, co wyjaśniałoby styl i rozmach. Pomnik widoczny z każdego niemal miejsca w Rzymie był dla nas wskazówką gdzie jesteśmy i punktem odniesienia. Na własne potrzeby nazwałyśmy go “III rzesza” …. tak jakoś wyszło. Ale warto wjechać na sam szczyt III rzeszy, tfu, tego pomnika. Znajduje się tam taras widokowy, z którego można podziwiać panoramę Rzymu.

Moze Cie tez zainteresowac
Doglio Tymczasem w Limerick Kąpiel bez ubranek

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu..

Na Wielkanoc wybraliśmy się do Umbrii. A pod koniec maja wybrałam się do Rzymu. Jedno z drugim nie związane kompletnie. Umbrię planowaliśmy już jakiś czas temu. Na Rzym po prostu padło bo ciepło, lot tani no i ogólnie wydawało się, że to wymarzone miasto na city break, który planowałyśmy z koleżanką.  Zgadza się, tym razem był to damski wyjazd relaksacyjny. 🙂 Jeszcze przed wylotem stwierdziłyśmy, że latać z mapą i papierowym przewodnikiem to my nie chcemy. Dlatego też nasz dzień mniej więcej wyglądał tak:

9.00 cappuccino

9.30 colazione (pierwszy dzień w hotelu spóźniłyśmy się na śniadanie, ale łatwo się spóźnić jak człowiek podświadomie myśli, że na śniadanie nie trzeba się spieszyć no bo w końcu nazywa się “colazione”)

10.00 espresso

11.00 acqua minerale

12.00 penne/tagliatelle/rigatoni/tortellini/ravioli etc

13.00 pinot grigio/Chardonnay etc

14.00 acqua minerale

15.00 tiramisu/gelato etc

16.00 espresso

17.00 pizza

18.00 espresso

19.00 prosciutto / caprese etc

20.00 frutti di mare / carne etc

21. Cabernet Sauvignon

22. Merlot

22.30 espresso

23. Pinot Noir

Mniej więcej oczywiście. Czasem, mimo napiętego planu dnia, udało nam się zobaczyć jakieś zabytki. Doprawdy nie rozumiem, czemu Włosi skądinąd sami bardzo zadbani i eleganccy, nie zadbają o te swoje zabytki. Jeden z nich, taki okrągły to naprawdę się już sypie, powinni coś z tym zrobić..

Zdjęcie reklamujące wystawę “Once were Romans” w Palazzo Massimo w Rzymie

Moze Cie tez zainteresowac
Dom premiera na sprzedaz Orvieto Narodowy spis powszechny