Pubowe spotkania przy kominku w prowicji Munster

Już skończyłam blogowy fejsbukowy cykl „najlepszy pub w hrabstwie na grudniowe spotkania przy kominku”.  Zabierałam Was do pubów w każdym hrabstwie kierując się kolejnością alfabetyczną. Na blogu przedstawiam je zebrane razem według prowincji.

Irlandzkich prowincji jest cztery. Poprzednie dwa opublikowane wpisy były o prownicjach Connacht i UlsterDziś czas na prowincję Munster, a jej hrabstwa to: Clare, Cork, Kerry, Limerick, Tipperary, Waterford.

Clare

Dawno, dawno temu na zachodzie Irlandii mieszkała sobie pani Durty Nelly. Jej dom znajdował się przy rzece Owengarney, która dalej łączyła się z rzeka Shannon. Aby przekroczyć rzekę, trzeba było przejść przez most którego właśnie pilnowała Nelly i pobierała opłatę. Placono pieniędzmi, żywnością a podobno też czasem panowie płacili Nelly w naturze. Nelly nie tylko pobierała opłaty, ale też karmiła i raczyła whiskey strudzonych podróżnych. Pewnej nocy jednak, jakiś rzezimieszek ukradł jej wszystkie oszczędności. Nelly początkowo była zrozpaczona tym zdarzeniem, jednak szybko się pozbierała i rozpoczęłą próby stworzenia własnej whiskey – tak oto według jednej z legend powstał poitin – irlandzki bimber. Przypisywano mu cudowne właściwości, a Nelly się wkrótce wzbogaciała karmiąc i pojąc wędrówców poitin. Wierzyła ona podobno, że będzie znana. To marzenie się spełniło – na świecie jest dużo pubów o nazwie Durty Nelly’s.

Jednak ten orginalny to pub Durty Nelly’s pochodzący z 1620 roku i stojący w cieniu Bunratty Castle. Pub jest duży, lecz mimo tego sprawia wrażenie przytulnego. Ma taras, trzy bary, restaurację oraz ogródek piwny. Pub jest zawsze pełen turystów, ale też i tambylców. Jedzenie ma wyborne, i delektuję się nim zawsze z przyjemnością, niezależnie od tego czy jem na zewnątrz w słońcu, czy wewnątrz w starodawnym otoczeniu irlandzkiego pubu. Ponadto ma świetną, muzykę na żywo oraz kominek! Spełnia te wszystkie zasady aby móc go nazwać najlepszym pubem hrabstwa Clare do spotkań w nastroju świąteczno zimowym. Na co czekacie? Do pubu!

Cork

Przyznaję, że w Cork ciężko mi było zdecydować się na ten jeden jedyny. Ten, który wybrałam sławą cieszy się na całej wyspie oraz poza nią. Tu można usłyszeć świetnych muzyków każdego wieczora, napić się pysznego Murphy’s (stout z Cork) oraz zjeść smacznie. Nie nastawiajcie się jednak na możliwość pogawędki w spokoju i ciszy. Tu się dzieje!!!!! Panie i Panowie zapraszam do De Barra’s Folk Club

Kerry

Dacie się jeszcze czymś zaskoczyć, czy myślicie, że już każdy rodzaj tradycyjnego pubu Wam pokazałam? Dziś własnie Was zaskoczę, bo nie będzie to taki do końca pub jakiego się spodziewacie. Zresztą, chyba żaden z tych, które Wam przedstawiłam nie był? Dziś wyślę Was na biegun! Badacz Antarktyki, Tom Crean, gdy już przeszedł na emeryturę, prowadził pub South Pole Inn w Annascaul . Obecnie pub serwuje między innymi dania tematycznie nazwami powiązane z jego byłym legendarnym właścicielem i jego ekspedycjami oraz lokalne jasne piwo zwane Crean. Ponadto, miejsce służy jako muzeum oraz sklep z pamiątkami. Nie ma telewizora, jest kominek, jest historia i pasja. W kraju w którym nie ma śniegu na święta, gdzie lepiej udać się po jego namiastkę niż do pubu zwanego “Biegun Południowy”?

Limerick

Wahałam się przez jakiś czas, ale padło w końcu na miejsce, które oprócz tej naszej podstawy – czyli kominka, ma jeszcze coś co wyróżnia je od wszystkich innych. I tak oto zapraszam Was do XVII wiecznego pubu w sercu miasta Limerick. Podobno nie znajdziecie smaczniejszych ryb i owoców morza w całym Limerick. Pub The Curragower Bar, bo o nim mowa, nazwano tak na cześć wodospadów na rzece Shannon. Dawno temu rolnicy, w czasie gdy poziom wody był niski, przechodzili tędy z kozami na druga stronę. Irlandzkie słowo “Curragh” oznacza “przekraczać”, a “gabhar” “kozę”. Czemu zapraszam Was do tego pubu? Samo miejsce jest przytulne i pięknie udekorowane na święta. Dodatkową wisienką na torcie jest to, że z pubu zobaczycie po drugiej stronie rzeki King John’s Castle oraz spienione wody wodospadu Curragower Falls. Zamek pięknie oświetlony, w okresie światecznym wydaje się jeszcze piękniejszy. Gdzie nie spojrzycie tam widok będzie cieszył Wasze oczy. Przyjemnie.

Tipperary

Wioseczka Garrykennedy znajduje się w malowniczym miejscu nad jeziorem Lough Derg. W niej znajdziecie Larkins Bar & Restaurant, najlepszy pub na spotkania grudniowe przy kominku w hrabstwie Tipperary. Miejsce ma ponad 300 lat, dach ze strzechy, pobielone wapnem ściany, muzykę na żywo w ramach trad sessions i pyszne jedzenie. Ma wszystko to co książkowo tradycyjny pub irlandzki. A, i pyszną o tej porze roku gorącą whiskey czyli hot toddy. To co? Jedziecie?

Waterford

Gdzie idziemy do pubu w jednem z sunny south east hrabstw? The Local w Dungarvan. To jest co prawda dość sportowy pub, dla miłośników GAA, ale spodoba się wszystkim, w szczególności o tej porze roku. Jest świetna atmosfera oraz muzyka na żywo w najlepszym wydaniu. Przytulny pub mimo, że nowoczesny. Właścicielami pubu są Helena i Donnchadh Gough. Donnchadh jest znanym muzykiem i grał koncerty na całym świecie ze swoim zespołem “Danú”.

Rock of Cashel

images

Bardzo prawdopodobne, że widzieliście zdjęcia Rock of Cashel bo jest to dość widowiskowa grupa średniowiecznych budowli wznoszących się na wysokiej wapiennej skale w dolinie o materialistyczno  jubilerskiej nazwie – Golden Vale. Turystyczna strona internetowa miasteczka Cashel twierdzi, że nie ma takiego drugiego miejsca na całym świecie…ano nie ma, ale czy nie można tak powiedzieć o każdym miejscu?

Budowle, które górują nad okolicą, to ruiny budynków zarówno obronnych jak i sakralnych. Są tam między innymi XII-wieczna okrągła wieża, Wysoki Krzyż a nawet najstarszy kościół irlandzki tzw Kaplica Cormaca pochodząca z XII wieku. Ponadto XIII-wieczna katedra gotycka, XV-wieczny zamek i odrestaurowany Hall of the Vicars Choral (tzw Salon Kantorów).

Bardziej oficjalna nazwa Rock of Cashel to Skała św. Patryka (St Patrick’s Rock) lub też Cashel of the Kings gdyż tam zasiadali dawni irlandzcy królowie z regionu Munster. (tak zwani High Kings). Miejsce było też ośrodkiem druidów. Według legendy, to tu przez samego świętego Patryka został ochrzczony król Aenghus oraz tutaj św Patryk zerwał koniczynę do wytłumaczenia idei Trójcy Świętej.

Ja od jakiegoś czasu chciałam zwiedzić Rock of Cashel, tym bardziej, że sposobności miałam wiele. Jednak, zawsze przejeżdżając w pobliżu, widziałam rusztowanie na największej budowli, które szpeciło ją niebywale. Ale ponieważ rusztowanie  (stojące już bodajże od 2010 roku) jakoś nie znika, postanowiłam w końcu odwiedzić to miejsce. Okazało się, że i dobrze, że się zdecydowałam bo pani sprzedająca bilety poinformowała mnie, że prace remontowe będą trwały prawdopodobnie jeszcze kilka kolejnych lat.

rock of cashel (2) rock of cashel (3) rock of cashel (5) rock of cashel (7) rock of cashel (8) rock of cashel (9) rock of cashel (10) rock of cashel (11) rock of cashel (12) rock of cashel (13)

rock of cashel (4) rock of cashel (1)

U stóp Rock of Cashel, trochę jakby zapomniane w cieniu swego wyniosłego sąsiada, znajdują się ruiny Hore Abbey. Dla mnie osobiście ta wizyta była przyjemniejsza niż w Rock of Cashel. Był piękny słoneczny dzień i mogłam się cieszyć miejscem w ciszy i spokoju. Oprócz mnie byli jeszcze jedni zwiedzający, czego nie mogłam powiedzieć o Rock of Cashel.

Hore Abbey została założona przez Benedyktynów w roku 1266 a następnie przekazana Cystersom przez tutejszego biskupa. Podobno przyśniło mu się, że Benedyktyni planują go zabić. Dziś, jak większość takich malowniczych ruin w Irlandii, ziemia na której są położone jest w rękach prywatnych i wokół pasą się krowy i owce. Jest jednak wyznaczona dróżka i przejście dla zwiedzających.

Hore Abbey (1) Hore Abbey (2) Hore Abbey (3) Hore Abbey (4) Hore Abbey (5)

 

20 dzikich miejsc Irlandii

Niedawno gazeta The Irish Times poprosiła swych czytelników o pomoc w zidentyfikowaniu miejsc, które najmniej są dotknięte postępem cywilizacyjnym (o ile to jest jeszcze możliwe), takie gdzie można zapomnieć o dniu codziennym i obcować sam na sam z przyrodą. Jednym słowem, dzikie. 🙂

Czytelnicy żwawo podjęli wyzwanie i zasypywali gazetę swoimi typami ( w sumie wpłynęło 3,800 zgłoszeń) oraz dość często bardzo osobistymi opisami tych miejsc. A gazeta chętnie je drukowała. Wytypowano następnie listę 20 miejsc biorąc pod uwagę ich naturalne piękno, możliwości i atrakcje jakie oferują ale również oryginalność / nowość miejsca czyli to że nie jest powszechnie znane.  Panel powołany do wyboru “The Best Place to Go Wild” odwiedził te miejsca aby je lepiej poznać.

Mi osobiście bardzo się pomysł podobał, ale przede wszystkim uczuciowe opisy wielu nie znanych mi miejsc. Postanowiłam więc je państwu przedstawić… może pomogą w planowaniu wakacji?

Bardzo wolne tłumaczenie a oryginał tekstu tutaj, natomiast zwycięzcę podam na samym końcu wpisu.

 

Wybrzeże hrabstwa Antrim

Wielką przyjemność sprawiło mi przejście wiszącą kładką Carrick – a Rede. Do tego oczywiście należy dodać widoki, dziką przyrodę wokół, kolor wody i dźwięki, to wszystko razem było niesamowite. I jeszcze widok na Sheep Island oraz w oddali na wyspę Rathlin. Można sobie wyobrazić co widzieli Wikingowie gdy tu przybywali po raz pierwszy. Na deser proponuję spacer wokół cypla a w drodze powrotnej przeciąć zatokę White Park lub tez podskoczenie do najprawdopodobniej najmniejszego kościoła w Irlandii – St Gobban w Portbardden. Czy można chcieć coś więcej?

(John Bustard)

Carrick-a-rede

 

Blackstairs oraz Dolina Barrow

Hrabstwo Carlow

U stóp Gór Blackstairs oraz w dolinie rzeki Barrow cisza jest taka jaką tylko można usłyszeć w miejscach gdzie nie dotarła cywilizacja. Z tą ciszą zespolony jest dźwięk natury: strumyki i rzeki które szumią i śmieją się tańcząc poprzez krajobraz., szepty liści na drzewach. Aromat dzikich ziół i kwiatów napełnia powietrze a brzęczące pszczoły zbierają nektar.Rzeka Barrow jest dzika i wolna i wpadając do morza, nuci swą własna muzykę . Wrócisz tu ponownie, przywołany tą ciszą dzikości.

(Crea Nolan)

cropped-cropped-river_header11

Jeziora hrabstwa Cavan

W hrabstwie Cavan jest przynajmniej 365 jezior co można przeliczyć na 1,500 km kajakowania. Sporo z nich połączona jest z jeziorem Oughter oraz z rzeka Erne. Na tej rzece czeka niezapomniane kajakowanie. Jest to piękne i sekretne miejsce, tak bliskie że łatwe przeoczenia a zarazem ponadczasowe i zaczarowane w swoim odosobnieniu.

(Isabella Conway McHugh)

cavan lakes

Burren w hrabstwie Clare

Niesamowita sceneria Burren zyskuje dodatkowo dzięki swojemu położeniu na wybrzeżu atlantyckim. Dzięki temu, że rolnictwo wciąż się tu uprawia trochę w takim starym stylu, chronionych jest wiele gatunków przyrody. Nie można nie zauważyć niebieskiej goryczki, dywanów bladożółtych dębików oraz fiolety i róże delikatnych orchidei. Burren to również podziemny świat jaskiń. Cenne pod względem historycznym i archeologicznym miejsca pozwalają zerknąć na życie pokoleń które kiedyś tu żyły w tym dość surowym otoczeniu zachodniej krawędzi Europy.

(Christine O’Neill)

Mullaghmore Loop, Burren (2)

 

Jezioro Derg w hrabstwach Clare, Galway, Tipperary

Spędź 2 lub 3 dni w tym roku w okolicach majestatycznego jeziora Derg o wielkości 130 km kwadratowych. Jest ono drugim co do wielkości jeziorem w Irlandii, położone pomiędzy takimi hrabstwami jak Clare, Tipperary oraz Galway. Te kilka dni zapewni ci odpoczynek pełen świetnej zabawy i przygody i sprawi, że jeszcze nie raz zechcesz tu wrócić. Na zachodnim brzegu jeziora znajdują się wioski Whitegate oraz Mountshannon, które sa domem dla królewskich orłów bielików, które po raz pierwszy od stulecia znów się wykluły w Irlandii. Jezioro Derg ma w sobie wszystko co Irlandia ma najlepszego do zaoferowania.

(Aine Mc Carthy)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ballyhoura, hrabstwa Cork, Limerick, Tipperary

Jeżeli weekendy lubisz spędzać aktywnie, na pewno spodobają ci się trasy rowerowe w górach Ballyhoura w pobliżu Ardpatrick. Nie wydaje ci się to wystarczającym wyzwaniem? Sprawdź się w 40 godzinnym wyścigu – Beast of Ballyhoura Adventure Race. A może zainteresuje cie jakaś trasa pętlowa? Moją ulubioną jest The Cabbon Sheehan Lopp, niczym nie zmącona trasa gdzie można obcować z tym co przyroda ma najlepszego.

(Frank Kelly)

ballyhoura

Półwysep Beara, hrabstwo Cork

Mam to szczęście całe swe życie mieszkać w Ardigole, wśród jej surowej urody. Gdziekolwiek nie spojrzysz urzeka cię krajobraz: niesamowicie piękne góry z jednej strony oraz zatoka Bantry z drugiej. Na wzgórzu zwanym Hungry Hill znajduje się najwyższy wodospad w Irlandii i nie można odjechać stąd bez uprzedniej przejażdżki samochodem przez Heally Pass lub spaceru wzdłuż O’Sullivan Mile. Czy wolisz spokojne kajakowanie, chodzenie po górach, wspinanie się na szczyty, relaksującą obserwacje ptaków, przejazd rowerem, wyprawę wędkarską, pływanie – czyli wszystko to co jest najlepsze w życiu – znajdziesz w Beara i to za darmo!

(Marie Goggin)

beara

Jezioro Hyne, Cork

Jestem w małej łodzi ciemną, późną nocą na jeziorze Hyne, patrzę w niebo na rozświetloną i dobrze widoczną drogę mleczną  i słyszę tylko od czasu do czasu jakieś dźwięki dochodzące z wody oraz swój oddech. Gdy spojrzę w dół, każdy ruch mojej ręki lub wiosła w wodzie tworzy podobną drogę mleczną pomiędzy fosforyzującym planktonem w wodzie dookoła mojej łódki. Najdroższe spa na świecie nie byłoby w stanie odtworzyć takiego przeżycia – i jest ono na dodatek jak najbardziej prawdziwe.

(Tom O’Herlihy)

lough-hynejpg

Góry Derryveagh, hrabstwo Donegal

Pochodzę z przemysłowej i zatłoczonej części Niemiec, dlatego północno-zachodni Donegal wydawał mi się najbardziej odległym i samotnym miejscem na ziemi. Górska część Donegal to jeden z wielu klejnotów Irlandii. Siedzenie na najwyższym szczycie Muckish i patrzenie w dół na morze oraz w kierunku wyspy Tory, zawsze pozostanie moim najbardziej wysublimowanym przeżyciem: całkowita samotnia, której nie dzielisz z nikim oprócz wiatru i lekkiego deszczu. Czym można się przejmować będąc w takim miejscu?

(Frank Patalong)

DerryveaghMountains

Wybrzeże hrabstwa Donegal

Cnoc na Mara jest znaną skałą wystającą z morza na wysokość 100 metrów i kształtem przypominająca płetwę rekina. Znajduje się w jednym z najbardziej odległych i trudno dostępnym miejscu Irlandii. Wspięcie się na szczyt to niemal jak urodzenie się na nowo, na świecie na którym wszystko jest możliwe. Surrealistyczne to i magiczne miejsce.

(Iaian Miller)

normal_Tormore_Trio_topo

Jaskinie na Plaży Maghera, Donegal

Nie chodzi tylko o to że jaskinie są same w sobie warte podziwu, chodzi bardziej o chemię pomierzy ciemnym jaskiniami, dzikością miejsca, świecąca srebrną plażę która prowadzi do nich oraz dzikie wzgórza nad tym wszystkim co w całości powoduje uczucie przeniesienia się do jakiejś magicznej dzikości. Ponadto, nie widać śladu ingerencji człowieka w tym pięknym i ekscytującym krajobrazie.

(Fiona O’Donnell)

DSCF0023

 

Kraina jezior hrabstwa Fermanagh

Fantastyczny system rzeczny wije się przez cale hrabstwo. Poczynając od sportów wodnych, poprzez dobrej jakości hotele i bary położone wzdłuż rzeki, na spacerach które zabiorą nas w scenerię odbierająca dech w piersiach kończąc. Krótko mówiąc: jaskinie, rzeki, wodospady, trasy spacerowe, geoparki, golf, zamki i mnóstwo świetnej zabawy.

(Matt Maguire)

Lough-Erne

 

Trasa Blueway, hrabstwa Galway oraz Mayo

Jeżeli nigdy jeszcze nie próbowałeś sportów wodnych, w tym roku zakup w końcu swój kostium nurka. Daj się wchłonąć egzotycznemu życiu morskiemu na marynistycznej trasie w hrabstwach Mayo i Galway (nowa irlandzka trasa zwana BlueWay) Każda z tras kajakowych ma około 15 km długości a trasy nurkowe rozciągają sie od jednego do trzech kilometrów. Wszystkie pięć miejsc: Killary, Mannin Bay, Inishbofin, Louisburgh oraz Achil słynną ze swego morskiego życia.

(Maura Lyons)

image

Twelve Bens, hrabstwo Galway

Pas górski Twelve Bens w Connemarze przeniesie cię w czasie gdy ludzie i ich budynki nie zdominowały tak jeszcze krajobrazu Irlandii. Nawet w sezonie letnim gdy każdy wzgórze Connemary jest zatłoczone, wciąż jesteś sam na sam ze swoją własną małą dzikością.

(Shane Young)

CON386_watermark_image

Doliny Black oraz Bridia w hrabstwie Kerry

Z nowoczesnej, miejskiej Irlandii do dzikich krajobrazów Black Valley. Stada przepiórek i sokołów migają nam przed oczami, pstrąg pomyka jak strzała z cieni które my rzucamy do otchłani ciemnych wód i jeszcze odgłos z mojego dzieciństwa, zwodnicze wołanie kukułki niosące się nad dolina. Bridia Valley była taka nieoczekiwaną dzikością. Podążyliśmy w stronę czystego i głębokiego jeziora Caragh by następnie pójść dalej zalesionymi wzgórzami. Pomimo pęcherzy na stopach, odwodnienia i natrętnych kąsających muszek, to był raj na ziemi.

Stephen O’Dowd

3489db96-680d-4dfd-8d2d-f61341097375

Trzęsawisko Pollardstown w hrabstwie Kildare

Do Pollardstwon można się dostać z Curragh ale aby zobaczyć prawdziwe trzęsawisko, musisz małą łódką popłynąć w górę Milltown Feeder i delikatnie wymsknąć się w to pięknie dzikie miejsce. Trzęsawisko jest pełne dzikiego życia, również tego rzadziej spotykanego, poczynając od miniaturowego życia ślimaków i żuków po bardziej kolorowe i łatwiejsze do zauważenia egzystencje orchidei czy też to słyszalne czyli szumiące i brzęczące nad wodą jak ważki czy ptaki. To najlepiej strzeżona sekretne miejsce Kildare i aż trochę żal dzielić się wiadomością o jego istnieniu.

(Declan Kenny)

6123930522_be1c0e2d19_z

Wyspa Clare, Mayo

Nie znajdziesz lepszego miejsca, w którym tak bardzo poczujesz się częścią matki Natura i jej żywiołów. Poczynając od windsurfingu, po spacery i wspinaczkę górską a także korzystanie z wszelkich atrakcji jakie daje wybrzeże, wyspa ta ma bogaty wachlarz oferty dla tych którzy lubią spędzać czas aktywnie na świeżym powietrzu.

(Tracie O’Leary)

ClareIsland_GettyImagesJohnLawrence460

Erris, hrabstwo Mayo

Belmullet jest ukrytym klejnotem zachodniej Irlandii, który kusi licznymi możliwościami aktywnego wypoczynku. Ze swymi wysokimi klifami oraz okazałymi cyplami które usadowiły się elegancko obok białych, piaszczystych plaż, z pewnością jest to „mały kawałek nieba”.

0403oboyle65-019

Deborah Reilly

Park Narodowy Ballycroy, hrabstwo Mayo

Irlandzki Park Narodowy Ballycroy jest moim ulubionym miejscem. Tak dużo czasu zajmuje dojście do środka gór, że w międzyczasie można zapomnieć o ludziach, samochodach czy słupach telefonicznych. Znajdź czas aby dostrzec co rośnie w ukryciu, mchy które warzą bagna, albo rosiczki – lepiące kuzyni muchołapek, starające się przeżyć pod twoimi stopami.

(Phelim Doran)

Ballycroy-National-Park_1024x682

Jezioro Boora, hrabstwo Offaly

Obszary parkowe jeziora Boora to miejsce gdzie sztuka i natura spotykają się aby stworzyć niesamowitą symbiozę i spokój. 20 hektarów z rzeźbami stworzonymi przez irlandzkich i zagranicznych artystów. Jak będziesz mieć szczęście to spotkasz wydry, borsuki i zające. Może tu znaleźć niektóre gatunki zagrożone wyginięciem jak na przykład kuropatwę szarą. Najlepsze jest to że w tym miejscu znajdziemy święty spokój. To miejsce którym lokalny ludzie się chełpią a odwiedzający odkrywają.

(Gillian Middleton)

Project366-5001

Wybrzeże hrabstwa Sligo

Zarówno  góry, rzeki, jeziora czy plaże, oraz dostatek historii, jej spuścizny, niesamowitych krajobrazów oraz sekretnych tras i miejsc..wszystko to ma do zaoferowania Sligo. Sligo jest znane nie tylko dzięki swym okazałym górom, ale również a może nawet przede wszystkim, dziki swym pięknym plażom i nieujarzmionym falom. Jeśli chcesz galopować konno na plaży, surfować, pływać na łódce, jeździć na rowerze, wpinać się po górach, obserwować orły, wędrować dawną ścieżką morską lub zanurzyć się w kąpieli z wodorostów, Sligo jest miejsce gdzie wszystkie te dzikie miejsca i przeżycia są na wyciągniecie reki.

(Lydia Rogers)

90foot-wave-Mullaghmore

Góry Comeragh, hrabstwo Waterford

Pierwsze spojrzenie ze wzgórza nad jeziorem Coumshingaun, otaczające klify, nieruchomość jeziora, i zieleń krajobrazu – za każdym razem wywiera na mnie takie samo wrażenie. Góry Comergah goszczą jeziora i nigdy nie zawiodą; czy to są zamrożone w grudniu czy pełne życia w lipcu. Te góry pomagają mi w moim wewnętrznym katharsis: najpierw rozdzierają mnie a następnie zszywają na nowo. Odczuwałam ból, dawałam radę trudom, śmiałam się ale przede wszystkim przeżyłam wiele sobót pośród tych ukochanych wzgórz.

Peggy Mc Carthy

Comeragh-Mountains

  A teraz obiecany zwycięzca… zobaczcie sami

http://bcove.me/1mk8388x

Gdzie mieszkasz? W Koniu i Dżokeju.

Jako że już przyzwyczaiłam państwa do moich opowieści pod tytułem: jadę gdzieś służbowo i muszę mieć z tego powodu przygodę jak np tu i tu nie pozostaje mi nic innego niż dalej państwa zabawiać.

W sumie nic takiego się tym razem nie zdarzyło, oprócz tego że w drodze “do” pojechałam nie tam gdzie trzeba. Jedzie się autostradą, prosta sprawa, nad czym się tu zastanawiać. Ale nie, ja muszę zrobić coś nie tak. Jechałam sobie, odprężałam się i myślałam o tym że jak fajnie że jadę póki jest jasno i że nie pada deszcz i dojadę do Cork zgodnie z planem i bez perturbacji. Po pewnym czasie autostrada się rozwidliła. Ja pojechałam prosto ale z niewiadomych przyczyn od razu poczułam się jakoś podenerwowana. Zaczęłam więc wyglądać najbliższego kierunkowskazu żeby dowiedzieć się ile jeszcze do Cork lub też nie… Wkrótce okazało się to drugie czyli że “lub też nie” bo kierunkowskaz poinformował mnie ile jeszcze do Limerick a nie do Cork. 

Na drugi dzień podróż powrotną rozpoczęłam w dobrym nastroju. Wyjechałam z Cork w miarę wcześnie bo około 15.00 poza tym było bezdeszczowo i sympatycznie. Jadę sobie jadę aż tu kontrolka zaświeciła mi się w samochodzie przypominająca że przydałby się zatankować. Ci  z państwa, którzy znają tutejsze autostrady wiedzą, że stacja benzynowa przy autostradzie to w Irlandii rzadkość. Dlatego też wyjęłam GPSa i poprosiłam żeby mi znalazł najbliższą stację benzynową. Pokazał że najbliższa stacja nazywa się Amber i jest kilka kilometrów ode mnie. Poprosiłam GPSa żeby mnie tam zaprowadził i jadę. Kazał mi wjechać do miejscowości o nazwie Horse and Jockey (Koń i Dżokej). Serio, naprawdę o tu jest. Jak po powrocie opowiadałam o tym w pracy to usłyszałam “dziwnie są ci ludzie w Tipperary”.  🙂 A kilku niedowiarkom musiałam przesłać linka na google maps bo mi nie wierzyli!

horse and jockey

Ale wracając do mojej historii. Znalazłam jakieś dziwne miejsce z wielkimi silosami, stałam na drodze i zastanawiałam się czy to jest moja stacja benzynowa. Ale dojrzałam dwa dystrybutory paliwa i przyzwyczajona do irlandzkich stacji benzynowych podjechałam. Co prawda widzę, że samochody podjeżdżają ale na dystrybutorach widnieje napis “green diesel” . To ropa rolnicza przeznaczona do łodzi, kutrów czy do ogrzewania, jest tańsza od zwykłej ropy do samochodów.  Farbowana jest na zielono po to by ludzie nie oszukiwali i nie używali jej w samochodach. Policja czasem gdy zatrzyma samochód, sprawdza jakiego koloru ropa jest w baku. Ale wracając do tematu, stoję i rozglądam się w tym dziwnym miejscu o nazwie Horse and Jockey gdzie na dodatek nie wiem na jakiej to stacji się znalazłam. Wypatrzyłam drewnianą szopo-budkę. Podeszłam tam, zawołałam “hello, how you” i zjawił się jakiś śmieszny pan. Spytałam go o paliwo. Przypominam że za plecami mam niemal sznurek samochodów. Bez większego wysiłku pan ocenił że nie jestem tutejsza i odpowiedział mi zdziwionym głosem “paliwo do samochodu?, nie to nie u mnie. Musisz jechać do następnej miejscowości. To tylko milę stąd”. Oczywiście nie dziwiłam się jego zdziwieniu, po prostu zachowywałam się jakbyśmy spotkali się gdzieś w pubie a nie w miejscu gdzie ludzie tworzą niemalże korek tankując nielegalnie…. bądź też napełniając kanistry (dokładnie nie widziałam 🙂 ) Podziękowałam panu i pojechałam. Dobrze że powiedział mi nazwę następnej miejscowości bo z jego jednej mili wyszło mi 8 kilometrów. 🙂

diesel-dipper

Cahir – pani sama na zamku

Po mojej niezbyt fortunnej podroży do Cork, kolejnego dnia czekała mnie droga powrotna. Mówi się, że po burzy przychodzi słońce..tak było w moim przypadku. Dzień był piękny, ani kropli deszczu, ani najmniejszej chmurki a na niebie słońce. Aż chciało się wracać mając nadzieję na relaks z lampką wina w piątkowy wieczór.

Jest dużo miejsc w Irlandii które znam dobrze oraz takich, które zdołałam jedynie musnąć z nadzieją/postanowieniem powrotu. Jest też dużo miejsc o których wiem, słyszałam ale nigdy nie miałam okazji zobaczyć na żywo. Droga pomiędzy Dublinem a Cork obfituje w kilka takich miejsc i przypominają mi o swoim istnieniu od czasu do czasu gdy je mijam jadąc do Cork. Jednym z tych miejsc jest miasteczko Cahir. Jak więc zobaczyłam kierunkowskaz z nazwą miasteczka i ponownie zachwyciłam się słoneczną i bezdeszczową pogodą a do tego  przypomniałam sobie poprzedni wieczór,  spojrzałam na zegarek. Było po drugiej, szybko włączyłam kierunkowskaz i skręciłam w lewo na Cahir. Dojechałam do miasteczka i zaparkowałam na przyzamkowym parkingu. Na tyłach zamku położonego pomiędzy rzeką i kanałem, rozciągają sie błonie. Rzeka i kanał były brązowe z powodu deszczów. Błonie niestety były dość mocno podmokłe.

CahirCahir (2)

Pochodziłam trochę po błoniach, na tyle na ile pozwoliły warunki. Obejrzałam zamek z każdej strony, obejrzałam pomnik ryby i kupkę łupków (pewnie coś ważnego znaczą) postanowiłam i podejść do samego zamku.

Cahir (1)Cahir (8)Cahir (4) Cahir (3) Cahir (5) Cahir (6) Cahir (7)

Za bramą wejściową znajdowała się tablica informacyjna z godzinami otwarcia zamku. Zamek, o tej porze roku, czynny jest do godziny 16.30 a ostatnie wejście jest o 15.45. Spojrzałam na zegarek. Była dokładnie 15.45. Drzwi do zamku, mimo zawieszki OPEN były zamknięte. Westchnęłam, odwróciłam sie tyłem do drzwi i podziwiałam miasteczko z góry. Nagle drzwi za mną otworzyły się. Miła pani, widząc ze stoję tyłem, spytała czy czekam na kogoś. Powiedziała, ze mam szczęście bo już będę ostatnią osobą którą wpuści do zamku i że mam na zwiedzanie jedynie 45 minut. Pani nie dodała, że jestem nie tylko ostatnim gościem ale i zarazem jedynym!

Zamek jest jednym z największych przetrwałych zamków w Irlandii a składa sie z rożnych mniejszych budynków połączonych dwoma placami. Wiedząc, że mam mało czasu biegałam z budynku do budynku z wieżyczki do wieżyczki. Wspinałam sie po krętych schodkach, zaglądałam do wszystkich małych pomieszczeń połączonych plątaniną kolejnych schodków, drzwi itp. Niejednokrotnie myślałam że sie zgubiłam, ale takie wrażenie powodował pośpiech i chęć zobaczenia jak najwięcej. Nie powiem, że trochę to zwiedzanie przyprawiało mnie o gęsią skórkę – sama na zamku szłam maciupkimi schodami w wąskich klatkach schodowych w górę. Wyobraźnia robiła swoje – a co jak zza jakichś drzwi pojawi sie ktoś/coś? Mogłam również wdrapywać po schodkach na mury obronne by z nich podziwiać okolicę zamku. Irlandia jest piękna swoim krajobrazem i tym się zachwyca większość turystów. Muszę przyznać, ze jeśli chodzi o budowle – wizyta na zamku Cahir była jak do tej pory moją najpiękniejszą w Irlandii. Dzięki pogodzie, ale przede wszystkim dzięki temu ze byłam samiusieńka. Nikt mi nie przeszkadzał, nikogo nie widziałam i nie słyszałam, z nikim nie musiałam się wymijać na wąskich schodkach.

Cahir (13) Cahir (14) Cahir (15) Cahir (16) Cahir (12)Cahir (10)

Gdy już szybko przebiegłam wszystkie zakamarki zamku (tak myślę) mając jakieś kilka minut do zamknięcia, stałam sobie na murach obronnych i cieszyłam się chwilą…

Sama na zamku….

Cahir (18) Cahir (17) Cahir (19)

Wychodząc, porozmawiałam chwilę z panią sprzedającą bilety. Powiedziała mi, że godzina o której ja przyszłam zwiedzać jest najlepszą z możliwych. Piątek, po południu – mamy gwarantowane że nikogo więcej nie będzie. Pogadałyśmy o pogodzie (obowiązek każdej rozmowy z Irlandczykiem). O miasteczku Cahir, o Dublinie. I pożegnałam się z panią życząc jej dobrego weekendu. Obiecałam jej, że jeszcze wrócę do Cahir na dłużej. Jest tam tyle innych ciekawych miejsc. Sam zamek też zresztą tylko nieco “liznęłam”. Czy na pewno wrócę? Czy Cahir okaże sie kolejnym z miejsc, które jedynie zahaczyłam obiecując sobie, że kiedyś…znów….

Zanim ruszyłam w dalszą drogę, weszłam do kawiarni kupić latte. Pani przygotowywała panini dla osoby przede mną. Miała długie kolorowe paznokcie i nieporadnie kładła panini do grillownicy. Bez rękawiczek upychała wylatująca zwartość kanapki a na koniec ją porządnie poklepała z każdej strony. Oczywiście nikomu to nie przeszkadzało. Pomyślałam sobie, ze panini, latte czy cokolwiek innego “miejskiego” nie mieliby w menu i tak wiem że nie jestem w Dublinie. Patrząc jeszcze raz na dociskanie panini przez panią a potem branie ode mnie pieniędzy (wciąż bez rękawiczek czy mycia rąk) i słodzenie kawy łyżeczką z cukiernicy zza ladą…poczułam się bardzo swojsko 🙂 wiedziałam że chcę tu wrócić…

 Ostanie 50 kilometrów było powtórką z dnia poprzedniego, ciemno, ulewa itp. Jedynie część o zgubieniu nie zgadzała się. Wracałam do domu..

Moze Cie tez zainteresowac
Pierwszy prezent The wonderful Barn Olyart